Reklama

Reklama

Puchar Polski: Wda Świecie chce pokonać Koronę Kielce

Najniżej notowany zespół, który znalazł się w gronie 32 drużyn rywalizujących o Puchar Polski - trzecioligowa Wda Świecie chce sprawić niespodziankę we wtorkowym meczu 1/16 finału Pucharu Polski z trzecią obecnie w Ekstraklasie Koroną Kielce. Początek meczu we wtorek o godz. 17.

Puchar Polski - zobacz szczegóły

- Stać nas na sprawienie niespodzianki - powiedział trener Wdy Grzegorz Wódkiewicz.

- Mecz z kielczanami jest dla Świecia wielkim piłkarskim świętem. Trochę żałujemy, że nie odbędzie się w typowo futbolowym terminie, czyli w środę, ale ze względu na zaplanowaną w piątek ligową konfrontację Korony z Cracovią, nasze spotkanie zostało przesunięte na wtorek - dodał.

Szkoleniowiec Wdy podkreślił również, że pucharowa potyczka jest nagrodą dla klubu i piłkarzy oraz zwieńczeniem trwającej kilka lat metodycznej pracy z młodzieżą.

Reklama

- Wda może pod tym względem uchodzić wśród małych miejscowości za wzorcowy ośrodek. Mamy bardzo dobrą bazę treningową i prowadzimy szkolenie, począwszy od piłkarskiego przedszkola aż po juniorów, w 12 zespołach. Jego efekty było widać w ostatnim ligowym spotkaniu z Sokołem w Kleczewie. W ostatniej minucie na boisku przebywało u nas aż dziewięciu młodzieżowców, czyli zawodników liczących najwyżej 20 lat. Takich było jednak tylko dwóch, grało także po dwóch 16- i 17-latków - stwierdził.

W drużynie jest również kilku starszych piłkarzy, na czele z niespełna 26-letnim byłym bramkarzem Zawiszy Bydgoszcz Łukaszem Zapałą, którzy łączą grę w piłkę z pracą zawodową.

- Są to głównie trenerzy i nauczyciele wychowania fizycznego. Większość z nich pracuje w naszym klubie w grupach młodzieżowych. Jesteśmy amatorskim zespołem, ale staramy się ćwiczyć jak zawodowcy. Treningi odbywają się popołudniami, ale cztery razy w tygodniu. Na zajęciach obecny jest masażysta, zawodnicy nie muszą się troszczyć o sprzęt, bo klub zapewnia jego pranie. Dwa razy w miesiącu piłkarze przechodzą także kompleksową odnowę biologiczną - przyznał.

Były zawodnik Zawiszy, Amiki Wronki i Arki Gdynia, który piłkarską karierę skończył właśnie we Wdzie uważa, że mecze z wyżej notowanymi zespołami są jednocześnie szansą pokazania się dla jego zawodników.

- W spotkaniach o stawkę można się wypromować. Mam nadzieję, że mecz z Koroną będzie dla graczy trampoliną do lepszych zespołów. Rolą naszego klubu jest przecież także szkolenie piłkarzy do czołowych drużyn - skomentował.

44-letni szkoleniowiec ocenia, że w konfrontacji z trzecim obecnie zespołem Ekstraklasy Wda nie stoi na straconej pozycji.

- Wyjdziemy na boisko tylko w jednym celu - aby pokonać Koronę. Wygrywania trzeba się uczyć w każdej sytuacji - począwszy od pojedynku jeden na jeden, a skończywszy na meczu. Z Amiką dwa razy wywalczyłem krajowy puchar i pamiętam, że w początkowej fazie rozgrywek spotkania z niżej notowanymi zespołami wcale nie były dla nas spacerkiem. Wierzę, że my również okażemy się wymagającym rywalem dla kieleckiej ekipy. Jestem pewien, że stać nas we wtorek na sprawienie niespodzianki - podsumował Wódkiewicz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy