Reklama

Reklama

Puchar Polski: Warta Poznań - Wisła Kraków 0-1

Wisła Kraków z wielkim trudem pokonała w Poznaniu pierwszoligową Wartę 1-0 (0-0) i awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Gola zdobył odradzający się Cwetan Genkow, a rzuty karne zmarnowali Maor Melikson i Rafał Boguski.

Zobacz zapis relacji z meczu Warta Poznań - Wisła Kraków

Słaby początek sezonu sprawił, że trener Michał Probierz musiał mecz w Poznaniu traktować bardzo poważnie. Zmana nastąpiła tylko na pozycji bramkarza - Siergiej Pareiko usiadł na ławce rezerwowych, a szansę gry dostał 23-letni Michał Miśkiewicz. To bramkarz, który grał przecież w Primaverze w barwach AC Milan, a teraz próbuje przebić się do dorosłego futbolu w Wiśle. Początek miał niezbyt udany, często niecelnie wybijał piłkę, ale w końcówce uratował gościom wygraną.

Reklama

Okazję do występu w pierwszym składzie miał też Daniel Sikorski, który wymieniał się często pozycjami z Maorem Meliksonem. On wypadł jednak słabo i w lidze znów pewnie będzie tylko rezerwowym.

Wisła w pierwszych minutach przyjęła styl gry doskonale już w Poznaniu znany - wiele podań w środkowej strefie, sporo czasu przy piłce, ale bez jakiegokolwiek zagrożenia dla rywali. Tak rok temu grał Lech prowadzony przez Jose Mari Bakero. Poznaniacy za to odważnie atakowali w środkowej strefie i po przechwytach niepokoili Michała Miśkiewicza.

W 9. minucie po dośrodkowaniu Tomasza Magdziarza dobrą pozycję strzelecką miał Michał Jakóbowski, ale z woleja skiksował. Po chwili skrzydłowy Warty mocno kopnął jednak piłkę z dystansu, a Miśkiewicz odbił piłkę w bok. Dobijał jeszcze Tomasz Magdziarz, ale Miśkiewicz nie dał się zaskoczyć. Takich emocjonujących momentów nie było jednak w pierwszej połowie zbyt wiele. Wiślacy w ogóle mieli problem z oddaniem celnego strzału, a ciekawiej było tylko w 34. minucie. W zamieszaniu na przedpolu Wisły Miśkiewicz znokautował... Michała Czekaja, ale piłka nie wyleciała poza boisko. Dopadł do niej  Magdziarz i zagrał przed bramkę. Tam jednak poznaniaków ubiegł Jan Frederiksen.

W drugiej połowie było już znacznie ciekawiej i wreszcie padł gol. Początkowo przeważała Wisła, ale najładniejszy strzał oddał z dystansu Łukasz Grzeszczyk. Kluczowa była sytuacja z 55. minuty. Piłka trafiła wtedy do stojącego osiem metrów przed bramką Sikorskiego. Ten chciał się odwrócić, ale był lekko przytrzymywany przez Rafała Kosznika. Piłkarz Wisły upadł, arbiter początkowo kazał grać dalej, ale po reakcji swojego asystenta przyznał Wiśle rzut karny. 20-letni Lis obronił strzał Maora Meliksona, poznaniacy źle jednak ustawili się przed polem karnym. Pozwolili, by do odbitej piłki mogli dobiec rywale - Genkow i Jovanović. Bułgar był szybszy i uderzył pod poprzeczkę.

Poznaniacy zaatakowali odważniej, a po indywidualnej akcji Bartłomieja Pawłowskiego Wisłę uratował Miśkiewicz. Wisła dwukrotnie mogła przesądzić o swoim awansie, by nie drżeć o niego do samego końca. W 69. minucie sam na sam z Lisem znalazł się rezerwowy Romell Quioto. Zamiast podawać do stojącego przed pustą bramką Wilka, strzelił w boczną siatkę. Pretensje o taką decyzję miał do niego nie tylko kolega z drużyny, ale i trener Michał Probierz. Za to w 76. minucie sędzia Tomasz Wajda uznał, że Adrian Bartkowiak zaczął faulować Genkowa w polu karnym, a nie tuż za nim. Poznaniacy się z taką decyzją nie zgadzali. Tym razem karnego wykonywał Rafał Boguski. I on też nie zdobył bramki! Piłka co prawda wpadła do siatki, ale dopiero po wcześniejszym odbiciu od słupka. Jeszcze bardziej kuriozalna była decyzja arbitra - Wajda początkowo zaliczył gola dla Wisły, choć przecież Boguski nie miał prawa dobijać swojego strzału, jeśli kontaktu z piłką nie miał bramkarz Warty. Po chwili arbiter zmienił decyzję i Lis wznowił grę sprzed bramki.

Mecz zrobił się naprawdę emocjonujący. W Warcie strzelali Grzeszczyk, Krzysztof Bartoszak, a Jovanović wybił futbolówkę sprzed bramki po uderzeniu Grzegorza Bartczaka. W 87. minucie przed pustą bramką przewrócił się Cezary Wilk, choć mał tylko dostawić nogę do piłki, a to dało poznaniakom kolejną nadzieję. Jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu znów przed bramką Wisły było gorąco - Miśkiewicz uratował jednak zwycięstwo, a poznaniacy jeszcze długo mieli do arbitra Wajdy pretensje o nieczyste zagranie Michała Czekaja i wcześniejszą rękę w szesnastce Jaliensa. - Złodzieje, złodzieje - krzyknęli kibice po ostatnim gwizdku arbitra.

Wisła awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski, który zostanie rozegrany jeszcze w tym roku.

Autor: Andrzej Grupa

Warta Poznań - Wisła Kraków 0-1 (0-0)

Bramka: 0-1 Genkow (56.)

Żółte kartki: Warta - Grzegorz Bartczak, Rafał Kosznik, Adrian Bartkowiak, Daniel Ciach, Michał Jakóbowski, Wojciech Trochim. Wisła - Cezary Wilk, Michał Szewczyk.

Warta: Lis - Bartczak, Ciach, Bartkowiak (86. Mysiak), Kosznik - Magdziarz, Grzeszczyk, Marciniak, Trochim, Jakóbowski (72. Bartoszak) - Pawłowski.

Wisła: Miśkiewicz - Jovanović, Czekaj, Bunoza, Frederiksen - Sikorski, Wilk, Jaliens, Melikson (64. Quioto), Szewczyk (74. Boguski) - Genkow (90. +3 Uryga).

Sędziował: Tomasz Wajda z Żywca.

Widzów: 2,5 tys.

Puchar Polski: Wyniki, strzelcy, składy. NA ŻYWO!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje