Reklama

Reklama

Puchar Polski: Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2-1

Ambitna pogoń Wisły Kraków w końcówce nie wystarczyła, by pokonać do bólu poprawny Ruch Chorzów. "Biała Gwiazda", podobnie jak przed rokiem, żegna się z Pucharem Polski już po pierwszym meczu. Bohaterem gospodarzy został Patryk Lipski.

Zobacz zapis relacji Ruch Chorzów - Wisła Kraków

Jesteśmy też na urządzeniach mobilnych! Dołącz!

Puchar Polski - wyniki, drabinka, terminarz - kliknij tutaj!

Reklama

- Nie zlekceważymy rywala, gramy o awans. Wystawiłem najmocniejszy skład, na jaki mogłem liczyć - zapewniał przed meczem trener Kazimierz Moskal. Tylko na środku obrony postawił na niedoświadczonego Krystiana Kujawę i bodaj największego pechowca w Wiśle - Michała Czekaja, którego od lat prześladują kontuzje. A to już przed spotkaniem zwiastowało poważne kłopoty.

Początek pokazał, że takie zestawienie to jedna wielka pomyłka. Brak doświadczenia obu stoperów był bardzo widoczny. Mylili się raz za razem, a Ruch stwarzał mnóstwo sytuacji. Np. w polu karnym zupełnie niepilnowany był Marek Zieńczuk i huknął z całych sił, a piłka odbiła się od poprzeczki.

Było to wyraźne ostrzeżenie, ale goście nic sobie z tego nie robili. Fatalny błąd w kryciu popełnili w 21. minucie. Patryk Lipski stał samotnie na siódmym metrze od bramki Buchalika. Z prawej strony dośrodkował Kamil Mazek, a Lipski miał mnóstwo miejsca, by spojrzeć w prawo, w lewo i upewnić się, że nic mu nie grozi. Nie musiał nawet wyskakiwać, by celnie uderzyć głową! Ruch zasłużenie zdobył bramkę, a dyspozycja defensywy Wisły wołała o pomstę do nieba.

Po golu tempo gry spadło. Chorzowianie kontrolowali sytuację na boisku, a goście nie potrafili stworzyć żadnej okazji. Z ławki rezerwowych podnieśli się Krzysztof Mączyński i Paweł Brożek, ale o dziwo, trener Moskal nie zdecydował się na zmiany już w przerwie.

Słabo wyglądała w szczególności druga linia gości. Denis Popović i Rafael Crivellaro mieli napędzać ich ataki, ale nic z tego nie wychodziło. Ich vis a vis - czyli Patryk Lipski i Maciej Iwański - wprowadzali mnóstwo spokoju w środku pola, a kiedy było trzeba, przyspieszali. Okazuje się, że wcale nie trzeba sięgać po obcokrajowców, by znaleźć wartościowego rozgrywającego. Lipski był bowiem zdecydowanie najlepszym graczem na boisku w czwartkowy wieczór.

Zamiast doświadczenia Moskal w 56. minucie posłał na boisko debiutanta Grzegorza Marszalika. Kibicom przed oczami stanęła sytuacja sprzed roku, kiedy to Franciszek Smuda odpuścił rozgrywki Pucharu Polski i w spotkaniu przeciwko Lechowi wystawił rezerwy. A przecież tym razem miało być inaczej.

19-letni Marszalik wprowadził się jednak w ładnym stylu. Chwilę po wejściu na murawę mógł dać krakowianom wyrównującego gola, ale piłka po jego strzale odbiła się od poprzeczki.

Wynik nie ulegał zmianie, a Moskal postawił wszystko na jedną kartę. Wytoczył najcięższe działa - na boisku pojawili się Brożek i Mączyński - a gra Wisły zaczęła wyglądać zdecydowanie lepiej. Krakowianie zdominowali rywali, a ofensywna piłka mogła się podobać. Z murawy zeszli bowiem Kujawa i Burliga, a z defensywnych piłkarzy zostali na niej tylko Boban Jović i Michał Czekaj. W końcówce obronę razem z nimi tworzyli Alan Uryga i Tomasz Cywka.

Gra Wisły późno, ale nabierała rumieńców. Okazje mieli Brożek, Crivellaro i Mączyński, ale tablica wyników wciąż wyświetlała 1-0. Wisła szukała sposobu, próbowała różnych rozwiązań, ale bramka Wojciecha Skaby była jak zaczarowana.

Ambicja nie wystarczyła, a Ruch był wyrachowany i do bólu poprawny. Wystarczyło jedno piękne, prostopadłe podanie Łukasza Surmy i dokładny strzał Eduardsa Viszniakovsa i było po meczu.

Bramka Macieja Jankowskiego po wrzutce Bobana Jovicia w doliczonym czasie gry była już jedynie na osłodę, bo choć krakowianie nie składali broni, było za późno, by odrobić stratę. Wisła odpadła w 1/16 finału Pucharu Polski, a z awansu do 1/8 cieszyli się chorzowianie, którzy w kolejnej rundzie zmierzą się z Lechem Poznań.

Tymczasem wciąż trwa niemoc Wisły na wyjazdach. Ostatni raz piłkarze z Krakowa wygrali poza własnym stadionem 13 grudnia 2014 roku. Było to w spotkaniu przeciwko... Ruchowi Chorzów.

Łukasz Szpyrka

Ruch Chorzów - Wisła Kraków 2-1 (1-0)

Gole: Lipski (21.), Viszniakovs (88.) - Jankowski (90. + 2.)

Żółte kartki: Grodzicki - Kujawa, Mączyński

Ruch: Skaba - Konczkowski, Grodzicki, Cichocki, Szyndrowski - Iwański (80. Lenartowski), Surma - Mazek (67. Gigołajew), Lipski, Zieńczuk - Stępiński (75. Viszniakovs)

Wisła: Buchalik - Jović, Czekaj, Kujawa (62. Mączyński), Burliga (56. Marszalik) - Popović, Uryga - Boguski (62. Brożek), Crivellaro, Cywka - Jankowski.

Sędziował: Bartosz Frankowski.

Widzów: 6504.

Awans: Ruch Chorzów

Zobacz zapis relacji Ruch Chorzów - Wisła Kraków

Jesteśmy też na urządzeniach mobilnych! Dołącz!

Puchar Polski - wyniki, drabinka, terminarz - kliknij tutaj!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje