Reklama

Reklama

Prezes Warty: Wajda? Niech reżyseruje filmy

Piłkarze Warty Poznań oskarżali po meczu z Wisłą Kraków arbitra Tomasza Wajdę z Żywca, że ten wypaczył wynik meczu, bo w końcówce nie podyktował dla poznaniaków rzutu karnego. A kapitan Warty Tomasz Magdziarz pokazywał ranę na czole, bo tam trafił go butem interweniujący Gordan Bunoza.

Mecz dziesiątej drużyny pierwszej ligi z dziewiątą Ekstraklasy był bardzo zaciętym widowiskiem i omal nie zakończył się dogrywką. Sędzia Tomasz Wajda z Żywca podyktował dwa rzuty karne dla wiślaków - drugiego jak najbardziej słusznie, pierwszą decyzję też by wybronił, bo Daniel Sikorski rzeczywiście był przytrzymywany przez Rafała Kosznika. Takich sytuacji w polu karnym jest zwykle jednak sporo.

W doliczonym czasie gry Gordan Bunoza kopnął w czoło Tomasza Magdziarza z Warty - za wysoko podniósł bowiem nogę. - Karny był ewidentny. Owszem, mogę być kopnięty w twarz, ale dla mojego zespołu musi być wtedy rzut karny. Cały stadion to widział, tylko nie sędzia. Jeśli Wisła ma odgórnie awansować, to niech ktoś to powie i nie interesuje mnie, czy dostanę za to karę. To nawet piłkarz Wisły powiedział mi, że był faul i powinien być karny - wściekał się po meczu kapitan poznaniaków.

Reklama

Podobne słowa wypowiadał przed kamerą Orange Sport Wojciech Trochim, a kibice, jak jeden mąż, krzyczeli po meczu do arbitrów: "Złodzieje, złodzieje". - To jest sędzia z Ekstraklasy?! To jest żenada. Współczuję kolegom z Ekstraklasy, bo oni tam grają o naprawdę duże pieniądze. My dzisiaj nie graliśmy o żadne premie, tylko o prestiż i chwałę dla klubu - dodawał Magdziarz.

- Szkoda, że decyzje sędziego wpływały na przebieg tego spotkania. Rzut karny dla nas był ewidentny, ale nie był nam dany. Pewnie kolor czerwony był bardziej wyrazisty, a może nasze białe stroje zlewały się z kolorem krzesełek - ironizował z kolei trener Warty Czesław Owczarek. Grający w czerwonych kostiumach piłkarze Wisły dostali bowiem dwie jedenastki. - Pan Wajda powinien zajmować się tym samym, czym ten pan, co się tak samo nazywa. Niech nie sędziuje meczów, tylko filmy reżyseruje - stwierdziła z kolei prezes Warty Izabella Łukomska-Pyżalska.

Trener Wisły Michał Probierz nie chciał komentować decyzji arbitra. - Nie komentuję, bo nie widziałem powtórek. A co do naszych karnych: dzień przed meczem trenowaliśmy je, bo szanuję każdego przeciwnika. Piłkarze wykonywali je bardzo dobrze, a dziś nie trafiali. Fajnie jest, jak się wygrywa po 5-0, bo wszyscy są zadowoleni. Krajowy puchar to jednak coś takiego, gdzie nawet Borussia Dortmund strzela gola w 120. minucie - stwierdził trener Wisły.

Wisła zagra w ćwierćfinale Pucharu Polski - jej pierwsze spotkanie odbędzie się 24 lub 31 października, a rewanż 21 lub 28 listopada.

Autor: Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Warta Poznań | Wisła Kraków | Puchar Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne