Reklama

Reklama

Piłkarski PP: Zagłębie ostrożne przed rewanżem z Arką

Piłkarze KGHM Zagłębia w środę zmierzą się w Gdyni z pierwszoligową Arką w meczu rewanżowym półfinału Pucharu Polski. W pierwszym spotkaniu lubinianie wygrali 3-0. "Do przerwy prowadzimy, ale przed nami druga część pojedynku" - uważa Paweł Widanow.

Po wygranej 3-0 w pierwszym spotkaniu Zagłębie jest w bardzo komfortowej sytuacji przed rewanżem, ale nikt w Lubinie nie odważył się jeszcze głośno powiedzieć, że mają już pewny finał Pucharu Polski. Z dużą powściągliwością o awansie do finału wypowiadał się trener Orest Lenczyk, ale także sami zawodnicy.

Reklama

Obrońca Zagłębia Paweł Widanow stwierdził, że za nimi dopiero pierwsza połowa półfinałowego pojedynku i jeszcze wiele się może zdarzyć: "Można powiedzieć, że teraz wyjdziemy na drugą połowę tego meczu. To jest sport, a w sporcie nic nigdy nie jest pewne. Nikt z nas nie wyobraża sobie, abyśmy nie awansowali, ale nikt też nie powie, że jesteśmy już w finale. Mamy szansę uratować ten sezon i musimy ją wykorzystać".

Awans do finału może na jakiś przynajmniej czas poprawić humory w Lubinie, które po ostatniej ligowej kolejce nie są najlepsze. Zespół Lenczyka na zakończenie rundy zasadniczej przegrał na własnym boisku z Legią Warszawa 1-3 i spadł na przedostatnie miejsce w tabeli. Gdyby nie reforma rozgrywek, KGHM byłby już pierwszoligowcem.

"Niby mamy trzy gole przewagi, ale chwila rozprężenia i może się zacząć nerwówka. Musimy zagrać na pełnej koncentracji od pierwszej minuty, bo Arka na pewno rzuci w tym meczu wszystko, co ma najlepszego. Niech się powtórzy scenariusz z meczu z Legią i będziemy mieli kłopoty" - skomentował bułgarski obrońca Zagłębia.

W starciu z drużyną z Warszawy lubinianie pierwszego gola stracili w drugiej minucie, a po kolejnych 18 było już 0-2 i grali w dziesiątkę, bo czerwoną kartką został ukarany Bartosz Rymaniak.

"Idealnym rozwiązaniem byłoby, gdybyśmy sami szybko zdobyli gola. To by praktycznie przesądziło losy tego dwumeczu. Łatwo jednak tylko się mówi, a na boisku jest znacznie trudniej" - dodał Widanow.

Trener Lenczyk również uważa, że strzelanie bramki rozwiązałoby kwestię awansu do finału, o czym mówił już nawet na konferencji po pierwszym meczu z Arką. Po ligowym spotkaniu z Legią przyznał natomiast, że zmiany, jakich dokonał w tym pojedynku, były podyktowane myślą o zbliżającym się rewanżu w Gdyni. W ten sposób oszczędził Davida Abwo, Johana Bertilssona oraz Lubomira Guldana.

Lenczyk musiał rotować składem, bo w Gdyni nie będzie mógł skorzystać z najlepszego strzelca swojej drużyny Arkadiusza Piecha, który pauzuje za kartki. Poza tym z powodów zdrowotnych do końca sezonu z kadry wypadł Łukasz Janoszka. "Real Madryt w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund też wygrał u siebie 3-0, a później w rewanżu do ostatniej minuty musiał walczyć o awans. Nie chcemy, aby to się powtórzyło w Gdyni" - przypomniał Widanow.

Mecz Arka - KGHM Zagłębie zostanie rozegrany w środę, początek o godz. 18.30.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje