Reklama

Reklama

​Piłkarski PP. Dariusz Marzec: Piast Gliwice jest na fali, ale można go zatrzymać

Trener pierwszoligowej Arki Dariusz Marzec uważa, że w środowym meczu półfinału Pucharu Polski w Gdyni z ekstraklasowym Piastem jego piłkarze nie stoją na straconej pozycji. "Gliwiczanie są na fali wnoszącej, co nie znaczy, że nie można ich zatrzymać" - przyznał.

Zawodnicy Arki po raz czwarty będę mieli okazję zameldować się w finale Pucharu Polski. W 1979 i 2017 roku po triumfie 2:1 odpowiednio z Wisłą Kraków i Lechem Poznań sięgnęli po to trofeum, natomiast w 2018 roku ulegli w decydującym spotkaniu 1:2 Legii Warszawa.

"Dobrze znamy tę historię i te dokonania. Mnie w tym czasie w Arce nie było, ale są w składzie zawodnicy, którzy mieli spory udział w tych sukcesach. Wiemy, co znaczy znaleźć się w finale i zdobyć Puchar Polski, wiemy jaka to jest radość dla kibiców i jaki prestiż dla klubu. Jesteśmy blisko finału i zrobimy wszystko, aby się w nim znaleźć" - zapewnił we wtorek na konferencji prasowej w Gdyni Marzec.

Reklama

Żółto-niebiescy nie spisują się jednak ostatnio w lidze najlepiej. Gdynianie zajmują co prawda premiowaną udziałem w barażach szóstą lokatę, ale w czterech poprzednich spotkaniach zanotowali tylko jedno zwycięstwo i ponieśli trzy porażki. Niespełna 51-letni szkoleniowiec przekonuje, że jego zespół stwarza sobie sytuacje bramkowe, ale ma problemy z ich wykorzystaniem.

"Wiemy, że musimy poprawić skuteczność. Na każdym treningu poświęcamy temu elementowi sporo uwagi, a zajęcia strzeleckie prowadzone są w różnej formie. Poza tym nasz zespół cały czas znajduje się w przebudowie, bo wystarczy zobaczyć, ilu zmieniło się w nim piłkarzy. Ostatnio borykaliśmy się również z dużymi problemami kadrowymi, dlatego cieszę się, że od dwóch dni mam na treningu 20 zawodników. Dochodzą następni i z każdym dniem jest coraz lepiej. We wtorek było ich 22, ale z kłopotami zdrowotnymi wciąż boryka się dwóch czołowych graczy" - zdradził.

W tym sezonie arkowcy po raz pierwszy będą mieli okazję zmierzyć się w PP z drużyną z ekstraklasy. W poprzednich meczach tych rozgrywek gdynianie rozgromili w Polkowicach drugoligowego Górnika 5:0, zwyciężyli spadkowicza z ekstraklasy Koronę Kielce 2:0, pokonali, także na własnym stadionie, Górnika Łęczna 2:1 oraz wyeliminowali 5:2 w Niepołomicach kolejnego pierwszoligowca Puszczę.

Marzec komplementuje najbliższego rywala swojego zespołu, który w dziewięciu ostatnich spotkaniach ekstraklasy zanotował sześć zwycięstw, dwa remisy oraz poniósł jedną porażkę. Stracił w nich także tylko trzy bramki.

"Piast to bardzo dobry zespół, który zanotował w ekstraklasie falstart, ale chyba nikt nie obawiał się o jego los. Także ze względu na osobę trenera Waldemara Fornalika, który cieszył się w klubie ogromnym zaufaniem. Każdy wie, jaki to jest szkoleniowiec i jakie ma osiągnięcia, dlatego to była kwestia czasu, kiedy ta drużyna +odpali+. Piast jest zdyscyplinowany w obronie, a przez to trudny do +ukłucia+. Ma też w swoich szeregach wielu liczących się w polskiej piłce zawodników, na czele z Kubą Świerczokiem, który jest w stanie w pojedynkę odwrócić losy meczu" - zauważył.

Szkoleniowiec Arki przekonuje jednocześnie, że jego zespół w środowej konfrontacji, która rozpocznie się o godz. 17.30, nie stoi na straconej pozycji.

"Piast jest na fali wnoszącej, co nie znaczy, że nie można go zatrzymać. Zresztą nie ma drużyn niepokonanych oraz meczów, których nie można wygrać. Postaramy się to w środę udowodnić" - podsumował.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL