Reklama

Reklama

Mecz Pucharu Polski furtką do kariery? "Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie"

Świt Skolwin nieznacznie przegrał z Legią Warszawa i żegna się z tegorocznym Fortuna Pucharem Polski. Wynik 0-1 przeciwko mistrzowi Polski nie jest jednak powodem do wstydu dla klubu z III ligi. – Pomimo wszystko jest w nas niedosyt – mówi w rozmowie z Interią Szymon Kapelusz, kapitan Świtu Skolwin.

Jakub Żelepień, Interia: Co po takim spotkaniu czuje kapitan?

Szymon Kapelusz, kapitan Świtu Skolwin: Jest w nas niedosyt, bo mieliśmy swoje sytuacje, myślę, że postawiliśmy Legii trudne warunki. Mistrz Polski nie przeszedł do kolejnej rundy tak łatwo, jak pewnie sam by tego chciał. Naprawdę liczyliśmy na niespodziankę - we wtorek udało się to Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki, więc chcieliśmy zachować analogię. Byliśmy blisko i wstydu nie było.

Czego wam zabrakło, aby jednak sprawić tę niespodziankę?

- Myślę, że na pewno wyrachowania pod bramką, finalizacji. Pod koniec opadliśmy też trochę z sił. Widać było różnicę w przygotowaniu fizycznym. Zabrakło nam pary w nogach.

Reklama

Trener chwalił pana, mówiąc, że dziwi się, że wciąż gra pan w III lidze. Czy traktował pan spotkanie z Legią jako okno wystawowe?

- Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Myślę, że każdy z nas miał z tyłu głową taką myśl, że jeśli wypadnie tutaj dobrze, to może otworzyć się przed nim droga do większej piłki. Mam nadzieję, że choć przegraliśmy, to dla któregoś z nas furtka się otworzy.

Jak po takim meczu wrócić do III-ligowej rzeczywistości?

- Dobre pytanie. Nie wiem, jak na nie odpowiedzieć, dopóki tego nie przeżyję. Pewnie za trzy dni potrafiłbym coś powiedzieć. Teraz wiem, że musimy po prostu zejść na ziemię. Mecz z Legią nie powinien przyćmić nam ligi. Rolą trenera będzie odpowiednie przygotowanie nas na niedzielę. 

Rozmawiał Jakub Żelepień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL