Reklama

Reklama

Kopciuszek szykuje się do boju z Legią. "Największe wydarzenie w naszej historii"

Świt Skolwin to klub z 69-letnią tradycją. Z mistrzem Polski jednak nigdy jeszcze nie zagrał. Równo za tydzień będzie miał ku temu pierwszą w historii okazję. Na północne rubieże Szczecina przyjedzie Legia Warszawa, która ze Świtem powalczy o awans do 1/8 finału Fortuna Pucharu Polski.

Skolwin to jedno z najbardziej wysuniętych na północ osiedli administracyjnych Szczecina. Leży w mało prestiżowej części miasta - od lat zaniedbanej, niedoinwestowanej i traktowanej po macoszemu. Wielu szczecinian nie zapuszcza się nawet w te rejony - po pierwsze ze strachu (podyktowanego powielanymi przez lata stereotypami), po drugie dlatego, że to po prostu daleko od centrum. W środku dnia przejazd komunikacją publiczną z centralnego punktu Szczecina - placu Rodła - na stadion Świtu zajmuje przy dobrych wiatrach godzinę, przy nieco gorszych - nawet półtorej.

Puchar Polski. Świt zagra z Legią

To, co dla jednych wydaje się słabością, inni przekuwają jednak w siłę. Włodarze Świtu od lat zabiegają o to, aby klub miał charakter lokalnego, rodzinnego i silnie związanego z mieszkańcami północy. Poprzez piłkę zajmujemy się promocją tego terenu. Terenu bardzo niedocenianego, a mającego naprawdę wiele do zaoferowania. Chcemy, żeby dzięki klubowi ludzie dowiadywali się, że na Północy można mieszkać, żyć, pracować, uczyć się - mówi w rozmowie z Interią Paweł Adamczak, prezes Świtu Skolwin.

Reklama

Kiedy trzy tygodnie temu w siedzibie PZPN-u zakończyło się losowanie 1/16 finału Pucharu Polski, na Skolwinie rozpoczęła się walka z czasem. Stadion Świtu to bowiem relikt przeszłości. Do tego stopnia, że jeszcze kilka dni temu w siatkach bramek na boisku treningowym wzrok przyciągały sporych rozmiarów dziury. A zamiast trawą, pole karne  pokryte było piachem i błotem.

W tej sytuacji pojawiły się głosy, aby przenieść mecz na inny stadion. Najpierw była mowa o obiekcie Pogoni Szczecin. Proponowano też rozegranie meczu w Warszawie. Legia miała nawet sfinansować nam całą podróż. Nasze stanowisko było jednak od początku jasne. To wydarzenie historyczne i musi odbyć się na Skolwinie. Nie zabierzemy tego naszym kibicom - tłumaczy Adamczak.

Dzięki współpracy z miastem Szczecin obiekt udało się doprowadzić do stanu używalności. Samorząd pomógł finansowo, a sam klub zaangażował wszelkie dostępne siły, żeby godnie podjąć mistrzów Polski. Na tydzień przed meczem sytuacja jest opanowana.

Lewandowski znowu strzela w LM - zobacz bramki!

Puchar Polski. Świt nie klęknie przed Legią

Podczas gdy zarząd klubu załatwia wszelkie kwestie formalne, sztab szkoleniowy i sami piłkarze skupiają się na aspekcie czysto sportowym. Nie mogę przesadnie pompować zawodników. Już sam medialny rozgłos wystarczy do tego, żeby chłopaki czuli rangę spotkania. Moja rola to zapewnić im komfort. Muszę prowadzić treningi tak samo jak zawsze - przekonuje trener Andrzej Tychowski.

Pewnym ułatwieniem dla piłkarzy Świtu jest fakt, że rok temu - na tym samym etapie rozgrywek - trafili na ekstraklasową Cracovię. Wtedy przegrali 0-1, ale zebrali duże cennego doświadczenia. - Cieszymy się z takiego losowania. Jesteśmy szczęściarzami, drugi rok z rzędu zagramy z zespołem ekstraklasowym. Dodatkowo motywuje nas fakt, że w Pucharze Polski nie ma już Pogoni. Jesteśmy jedynymi reprezentantami Szczecina. Chcielibyśmy, żeby kibice z naszego miasta byli z nas dumni - stwierdza pomocnik Adam Ładziak.

Trener Tychowski przyznaje, że ma już w głowie skład na mecz z Legią. Na razie nie chce jednak go zdradzać. Kiedy natomiast pytamy o ogólne założenia na to spotkanie, szkoleniowiec odpowiada: - Chciałbym, żeby moim zawodnicy zagrali tak, jak w lidze. Bez bojaźni. Bez myśli: "kurczę, to jest Mladenović, a to jest Jędrzejczyk, to ja muszę się zachować jakoś inaczej". Marzy mi się, żeby chłopaki wyszli i pokazali to, co codziennie trenujemy - przyznaje Tychowski.

Świt Skolwin - najważniejszy mecz w historii klubu

Świt nigdy nie grał na poziomie I ligi czy dzisiejszej Ekstraklasy. Spotkania z uznanymi markami polskiej piłki zdarzały się więc temu klubowi od wielkiego dzwonu. - Rozmawiałem z człowiekiem, który zakładał klub na początku lat 50. Dowiedziałem się, że tutaj, na Ziemiach Odzyskanych, Świt rozgrywał mecze w Pucharze Polski z I-ligowymi wówczas Ruchem Chorzów i Śląskiem Wrocław. Żaden z nich nie był jednak wówczas mistrzem Polski. Mogę więc powiedzieć, że spotkanie z Legią jest największym i najważniejszym w naszej historii - ocenia prezes Adamczak.

Najlepszą miarą wagi tego spotkania są zasięgi generowane przez klub w mediach społecznościowych. Przed wylosowaniem Legii posty Świtu na Facebooku docierały średnio do 20-30 tysięcy odbiorców. Teraz liczba ta zwiększyła się dziesięciokrotnie. - Bardzo nam to pomogło z punktu widzenia rozmów z potencjalnymi sponsorami. Mecz pozwolił nam sprzedać specjalne pakiety firmom, inwestorom, zakładom pracy - dodaje sternik Świtu.

A jakie oczekiwania względem spotkania mają piłkarze? Głos w imieniu szatni zabrał pomocnik Adam Ładziak. - Chcielibyśmy zagrać z zespołem, który rywalizuje w Ekstraklasie i Lidze Europy. Mamy nadzieję, że Legia pojawi się na Skolwinie w najmocniejszym składzie. To już jednak decyzja Czesława Michniewicza. My dostosujemy się do każdych warunków - deklaruje zawodnik.

Mecz Świtu z Legią rozpocznie się 28 października o 14. Transmisja w Polsacie Sport, relacja w Interii.

Jakub Żelepień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy