Reklama

Reklama

GKS 1962 Jastrzębie - Górnik Łęczna 1-1, w karnych 7-6, w 1/8 finału Pucharu Polski

Pełen kontrowersji i zwrotów mecz 1/8 Pucharu Polski w Jastrzębiu-Zdroju. Trzecioligowy GKS prowadził z Górnikiem Łęczna 1-0, żeby stracić gola już w doliczonym czasie z wątpliwego karnego. Goście kończyli mecz w... dziewiątkę. Czerwone kartki sędzia Szymon Lizak pokazał bowiem Aleksandrowi Komorowi i Przemysławowi Pitremu. Ostatecznie w karnych jastrzębianie wygrali 7-6!

Trzecioligowiec, który wcześniej wyeliminował z pucharowych rozgrywek Olimpię Grudziądz i Radomiaka, rozpoczął spotkanie bez jakiegokolwiek respektu dla kolejnego wyżej notowanego rywala. Jastrzębianie szybko zdobyli przewagę w środku pola i atakowali. Już w pierwszej minucie indywidualną akcję przeprowadził Kamil Jadach, ale posłał piłkę obok bramki. Trzy minuty później celnie uderzał z kolei lewy obrońca GKS-u Dominik Kulawiak, ale bramkarz łęcznian Wojciech Małecki był na miejscu.

Reklama

W 12. minucie, po dobrej akcji zapoczątkowanej przez brylującego w środku pola Damiana Tronta, groźnie dośrodkowywał Damian Zajączkowski, ale obrońcy Górnika zdołali wyekspediować piłkę na rzut rożny. O przewadze gospodarzy może świadczyć liczba rożnych, które egzekwowali w pierwszym kwadransie, były ich cztery.

Przyjezdni, mający w swoim wyjściowym składzie tylko dwóch piłkarzy, którzy wyszli w pierwszej jedenastce w ostatnim, wygranym 4-0 ligowym spotkaniu z Koroną, dopiero po kilkunastu minutach dali o sobie znać. Z przodu starał się debiutujący w zespole 18-letni Aleks Aftyka. To on najczęściej uderzał na bramkę Grzegorza Drazika. Z prawej strony widoczny był też chorwacki skrzydłowy Slaven Jurisza.

W 40. minucie mocno na bramkę jastrzębian uderzał Dariusz Jarecki. Bramkarz GKS-u nie miał jednak problemów ze złapaniem piłki. W odpowiedzi, na bramkę rywala strzelał Tront, ale Małecki nie dał się zaskoczyć. Schodzących do szatni na przerwę piłkarzy żegnały oklaski.

W 50. minucie z wolnego mocno trafił Jarecki, ale i tym razem Drazik był na miejscu. Z czasem przewagę osiągnęli goście, wydawało się, że bramka dla zespołu z Ekstraklasy jest kwestią czasu. Tymczasem do siatki trafiło trzecioligowy GKS! Po akcji aktywnego w ataku Jadacha gospodarze wywalczyli rzut rożny. W zamieszaniu podbramkowym najlepiej znalazł się środkowy obrońca zespołu z Jastrzębia Kamil Szymura i strzałem głową z kilku metrów skierował piłkę do siatki. 1-0 dla zespołu prowadzonego przez Jarosława Skrobacza!

W odpowiedzi mocno uderzał rezerwowy dzisiaj Grzegorz Piesio, ale bramkarz miejscowych nie dał się zaskoczyć. W chwilę po golu dla GKS-u mogła paść druga bramka dla gospodarzy, ale na szczęście dla przyjezdnych piłka minęła cel. Zaraz potem po atomowym strzale z kilkunastu metrów w wykonaniu Piesia, piłka wylądowała na słupku.

Nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń, trener Andrzej Rybarski wpuścił na boisko Bartosz Śpiączkę oraz Krzysztofa Danielewicza. Gościom zaczęło się mocno spieszyć. Dobrze ustawionym w defensywie gospodarzom trudno było jednak strzelić bramkę. Widać, że seria 22 gier bez porażki, od kiedy zespół przejął trener Skrobacz, nie jest dziełem przypadku.

W 79. minucie błąd popełnił prawy obrońca GKS Oskar Mazurkiewicz. Stracił piłkę, ale Śpiączka nie wykorzystał sytuacji posyłając futbolówkę obok bramki. W 81. minucie Aleksander Komor sfaulował rozpędzonego Jadacha. Jako, że było to kolejne przewinienie obrońcy Górnika, to sędzia pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Goście kończyli więc w dziesiątkę. Jastrzębie atakowało i w chwilę potem o mało co nie trafił aktywny Farid Ali. Bramkarz drużyny z Łęcznej z problemami sparował piłkę na rożnego. W 89. minucie kapitalnie zza pola karnego trafił Paweł Sasin, ale piłka o centymetry minęła cel.

Kiedy wydawało się, że nic się już nie wydarzy, w doliczonym czasie w polu karnym jastrzębian upadł Jarecki. Sędzia Szymon Lizak podjął kontrowersyjną decyzję i wskazał na jedenasty metr (powtórki telewizyjne pokazały, że jednak miał rację). Nie pomogły protesty i rozpaczliwe chwytanie się za głowę przez piłkarzy GKS-u. Próbę nerwów wytrzymał Radosław Pruchnik i z rzutu karnego wyrównał na 1-1.

W 100. minucie doszło do zderzenia w polu karnym Drazika z Pruchnikiem. Obaj przez kilkadziesiąt sekund leżeli na murawie, a obrońca Górnika za faul otrzymał jeszcze od arbitra żółtą kartkę, kiedy opuszczał murawę na noszach. W końcówce pierwszej części dogrywki przyjezdni grali więc w dziewiątkę. Pruchnik wrócił jednak potem na murawę. W chwilę później goście i tak grali jednak w dziewiątkę po tym, jak drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył kapitan gości Przemysław Pitry! Była to 105. minuta gry.

Na początku drugiej połowy dogrywki Małeckiego próbował zaskoczyć Daniel Szczepan, ale piłka wylądowała na poprzeczce. Grający z przewagą jastrzębianie atakowali, ale cofnięty całym zespołem na swoja połowę Górnik umiejętnie się bronił, chcąc przetrwać do serii karnych. W 120. minucie na bramkę uderzał jeszcze Tront, ale piłka przeszła obok słupka. W tej sytuacji o awansie do ćwierćfinału Pucharu Polski decydowały "jedenastki".

Zaczął je od celnego trafienia pomocnik łęcznian Adam Dźwigała. Z drugiej strony pewnie trafił Jadach. Nie pomylił się też ponownie Pruchnik, a do siatki trafił też Szczęch. Po dwóch seriach było więc 2-2. W kolejnej pomylił się jednak Piesio. Piłkę po jego strzale zdołał kapitalnym rzutem sparować Drazik. Z drugiej strony Małecki wybronił futbolówkę po uderzeniu Szymury. W czwartej serii trafił Danielewicz. Piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Na 3-3 zdołał jednak wyrównać Tront. W piątej serii trafili i Śpiączka, i Ali. W kolejnej nie pomylił się Sasin oraz Mazurkiewicz. Potem trafił Grzelczak, a także Szczepan. O wszystkim zdecydowała ósma seria, Jarecki trafił w słupek, a pewnie trafił Kulawiak i jastrzębianie wygrali 7-6!

W kolejnej rundzie trzecioligowy GKS zmierzy się ze zwycięzcą z pary Górnik Zabrze - Wigry Suwałki. To spotkanie dzisiaj wieczorem.

Z Jastrzębia-Zdroju Michał Zichlarz

GKS 1962 Jastrzębie - Górnik Łęczna 1-1 po dogrywce. Karne 7-6

Bramki: 1-0 Kamil Szymura (60.) 1-1 Radosław Pruchnik (90+4., karny)

GKS: Grzegorz Drazik - Oskar Mazurkiewicz, Piotr Pacholski, Kamil Szymura, Dominik Kulawiak - Damian Zajączkowski (55. Dominik Szczęch), Tomasz Musioł (65. Kacper Kawula) , Damian Tront, Farid Ali - Wojciech Caniboł (70. Daniel Szczepan), Kamil Jadach.

Górnik: Wojciech Małecki - Paweł Sasin, Aleksander Komor, Radosław Pruchnik, Dariusz Jarecki - Sleven Jurisa (68. Bartosz Śpiączka), Szymon Drewniak (70. Krzysztof Danielewicz), Adam Dźwigała, Piotr Grzelczak - Przemysław Pitry, Aleks Aftyka (54. Grzegorz Piesio).

Sędziował: Szymon Lizak (Poznań). Żółte kartki: Piotr Pacholski, Tomasz Musioł, Daniel Szczepan - Aleksander Komor, Przemysław Pitry, Radosław Pruchnik, Piotr Grzelczak, Bartosz Śpiączka. Czerwone kartki - Aleksander Komor (80.), Przemysław Pitry (105.) Widzów 1000.

Zobacz zestaw par 1/8 finału Pucharu Polski

Dowiedz się więcej na temat: Górnik Łęczna | Puchar Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje