Reklama

Reklama

Finał Pucharu Polski. Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0-1

Po 36 latach Lechia Gdańsk ponownie z Pucharem Polski. Po golu strzelonym w szóstej minucie doliczonego czasu gry przez Artura Sobiecha pokonali Jagiellonię Białystok. Ten wynik ucieszył nawet dwóch zwaśnionych polityków. Na trybunie honorowej stojąc blisko triumfowali dwaj kibice Lechii, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk i prezes TVP Jacek Kurski.

Zapis relacji na żywo z meczu Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk

Zapis relacji z meczu na urządzenia mobilne

Kibice Lechii na mecz do Warszawy przyjechali pięcioma pociągami, wyczarterowali nawet jeden samolot, sporo przybyło samochodami, inni autokarami. Na Stadionie Narodowym miało ich zasiąść 20 tys. Kilkanaście minut po pierwszym gwizdku sędziego Bartosza Frankowskiego sektor Biało-Zielonych był zapełniony najwyżej w połowie. Im bliżej końca pierwszej połowy, tym bardziej trybuna kibiców klubu z Wybrzeża się zapełniała.

Reklama

PZPN wydał komunikat, że część kibiców nie chciała poddać się kontroli. Inni, po prostu się spóźnili. W każdym bądź razie, choć zamieszanie wywołało ogromne niezadowolenie na trybunach i nieprzyjazne związkowi okrzyki ci kibice, którzy wchodzili w trakcie meczu niewiele stracili.

W pierwszej połowie mecz toczył się z wyraźnie asekuracyjnym nastawieniem obu drużyn. Dużo też było niedokładnych podań, wzajemnego niezrozumienia, akcji bez szans na skuteczne rozstrzygnięcie. W głowach piłkarzy liczyło się bardziej końcowe rozstrzygnięcie, obawa, że stojący na Puchar Polski dostanie się w ręce przeciwnika.

Na początku to jednak Jagiellonia osiągnęła lekką przewagę. Obrońcy Lechii zostawiali jej piłkarzom więcej swobody. 12 bramek straconych w czterech ostatnich ligowych meczach przez gdańszczan nie jest przypadkowe. Białostocczanie nie potrafili tej słabości wykorzystać. Bezproduktywny był Patryk Klimala. Najlepszą okazję Jagiellonia miała jednak w wyniku błędu zawodnika, który w Ekstraklasie w tym roku nie grał. W 44. minucie Zlatan Alomerović zbyt odważnie wyszedł z bramki, za własne karne, minął się z piłką. Błąd bramkarza Lechii naprawił Błażej Augustyn. Po interwencji miał wiele uwag do swojego kolegi z drużyny.

Nieliczne strzały, a raczej próby ze strony Lechii były blokowane bądź niecelne. Praktycznie jedyną możliwością na objęcie prowadzenia przez zespół z Trójmiasta, był także błąd bramkarza. Marian Kelemen wychodzący z bramki w 35. minucie poza pola karne był za bardzo niefrasobliwy. Piłkarze Lechii za późno zorientowali się, by skorzystać z tej pomyłki.

Pod koniec pierwszej połowy wicelider Ekstraklasy zaczął powoli narzucać swój rytm. Coraz groźniejsze stawały się akcje zwłaszcza lewą stroną boiska. Narażali się w ten sposób na kontrataki jak ten z 44. minuty, ale dali rywalom sygnał, że zmieniają nastawienie na bardziej ofensywne.

Po przerwie tylko przez kilkanaście minut Lechia kontynuowała ten styl. Jagiellonia na niewiele jej pozwalała. Obrońcy Białegostoku byli czujni, nie dali się zwieść, kontrolowali sytuację. Gdy przeczekali ten moment ruszyli do ataków, ale podobnie jak rywale nie mieli argumentów, by zmienić oblicze meczu. Byli jednak groźniejsi. W 73. minucie znakomicie strzelał Guilherme. Świetnie jednak zachował się Alomerović. To była pierwsza tak groźna sytuacja w meczu.

Niestety, jak zwykle już podczas finału Pucharu Polski, mecz musiał być przerwany. Dym z rozpalonych przez kibiców Lechii rac ograniczył widoczność. Pirotechniki używali też fani z Białegostoku. Po wznowieniu gry wyraźnie siadło tempo gry. Bardziej ta sytuacja uśpiła graczy Jagiellonii.

W 87. minucie w zamieszaniu w polu karnym Jagiellonii odnalazł się Flavio Paixao. Niewidoczny do tej pory Portugalczyk wykorzystał błąd Joao Nunesa i zdobył gola. Szał radości na trybunach w sektorze kibiców Lechii (i nie tylko tam) był krótki. Wkrótce zamienił się w radość fanów Jagiellonii. Sędzia Bartosz Frankowski dostał sygnał, że piłkarz Lechii był na pozycji spalonej. Zmienił decyzję. W tym bezbarwnym do tej pory meczu wreszcie pojawiły się emocje.

Co się odwlecze to nie uciecze. Gdy wydawało się, że dojdzie do dogrywki z prawej strony boiska podawał Flavio Paixao. Artur Sobiech uprzedził stojącego jak wryty Kelemena i z bliska strzelił gola na wagę trofeum.

Olgierd Kwiatkowski z PGE Narodowego

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 0-1 (0-0)

Bramka: Artur Sobiech (90.+6)

Jagiellonia: Marian Kelemen - Andrej Kadlec, Ivan Runje, Zoran Arsenić, Bodvar Bodvarsson - Marko Poletanović (90. Bartosz Kwiecień), Taras Romańczuk, Arvydas Novikovas, Jesus Imaz, Guilherme - Patryk Klimala.

Lechia: Zlatan Alomerović - Joao Nunes, Michał Nalepa, Błażej Augustyn, Filip Mladenović - Konrad Michalak (69. Artur Sobiech), Daniel Łukasik (90. Steven Vitoria), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki, Lukas Haraslin - Flavio Paixao.

Żółte kartki: Zoran Arsenić - Jagiellonia; Błażej Augustyn - Lechia.

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń)

Widzów: ok. 48 tys.

Zobacz wyniki Pucharu Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama