Reklama

Reklama

Duch Henninga Berga żywy przy Łazienkowskiej

- Dziękujemy za pytania do Michała Kucharczyka, zaraz na konferencji pojawi się… Henning Berg - powiedziała na spotkaniu z dziennikarzami rzecznik prasowy Legii Izabela Kuś. To było jednak tylko przejęzyczenie. O wielkim powrocie Norwega na Łazienkowską nie ma mowy.

Gafa pani rzecznik bardzo rozbawiła Kucharczyka, który nie mógł przez dłuższą chwilę powstrzymać śmiechu. Pomyłka wynikała być może z tego, że "Kuchy" sporo mówił o okresie, kiedy Berg był szkoleniowcem Legii. - Mam teraz dużo więcej swobody z przodu. Nie jestem już przypisany tylko do skrzydła. Trener Czerczesow zachęca nas do tego, abyśmy jak najwięcej zmieniali pozycje - powiedział Kucharczyk.

Reklama

We wtorek popołudniu legioniści wyjeżdżają do Chojnic na mecz Pucharu Polski z Chojniczanką. Do Warszawy wrócą dopiero na koniec tygodnia. Wicemistrzowie Polski zdecydowali, że skoro w kolejnej ligowej kolejce zagrają w Gdańsku z Lechią, to nie ma co tracić sił i czasu na podróże. - Postanowiliśmy, że tak będzie lepiej. Zamierzam wykorzystać ten czas, aby jeszcze lepiej przyjrzeć się zawodnikom i porozmawiać z nimi - stwierdził Stanisław Czerczesow.

Mecze z Chojniczanką i Lechią to spotkania numer 26 i 27 w tym sezonie dla legionistów. Takiego maratonu nie ma za sobą żadna polska drużyna. Także zespoły z czołowych europejskich lig mają w nogach dużo mniej spotkań niż wicemistrzowie Polski. - Faktycznie gramy dużo, ale jesteśmy do tego przygotowani i przyzwyczajeni. To już trzeci sezon, kiedy rozgrywamy podobną liczbę spotkań. Zmęczenie może się pokazać pod koniec rundy, ale po to mamy sztab szkoleniowy, żeby sobie z tym poradzić - dodał Kucharczyk.

Legia oprócz dwóch wygranych chce też przerwać passę trzynastu spotkań ze straconym golem. Tak słabą serię w defensywie legioniści mieli ostatni raz jeszcze przed wojną. - Faktycznie jest ich stanowczo za dużo i musimy pracować nad grą obronną. Z przodu mamy jednak na tyle duży potencjał, że zawsze coś strzelimy. Gdybyśmy potrafili zachować czyste konto, to seria wygranych jest kwestią czasu - przekonywał skrzydłowy Legii.

Według Czerczesowa gra w obronie już uległa poprawie. - Oglądałem kilka spotkań Legii z końcowego etapu pracy z drużyną Henninga Berga. W moim przekonaniu rywale nie stwarzają już sobie tylu sytuacji co kiedyś - podtrzymywał Rosjanin.

Legia traci gole nie tylko po składnych akcjach rywali, ale też po prostych indywidualnych błędach. Tak było w ostatnim meczu z Lechem, kiedy pomyłka Jakuba Rzeźniczaka kosztowała legionistów porażkę w prestiżowym starciu z "Kolejorzem". - Nie musiałem go pocieszać, bo nie jesteśmy w przedszkolu. Kuba to profesjonalista, a błędy zdarzają się wszystkim zawodnikom - jasno zakomunikował Czerczesow.

W niedługim czasie Rzeźniczakowi może przybyć konkurent do gry. Bogusław Leśnodorski zapowiedział, że będzie chciał ściągać do Legii piłkarzy, którzy już wcześniej grali przy Łazienkowskiej. Jednym z nich jest Artur Jędrzejczyk. - Ja nic o tym nie wiem, ale Artura znam jeszcze z Rosji. Kiedy grał w Krasnodarze, uważanie go obserwowałem. Po kontuzji długo musiał wracać do formy. Teraz rzadko gra w swoim klubie, a będzie potrzebował regularnych występów, żeby załapać się do kadry na Euro 2016 - zakończył trener Legii.

Krzysztof Oliwa

Dowiedz się więcej na temat: Henning Berg | Legia Warszawa | Chojniczanka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje