Reklama

Reklama

Cracovia – Zagłębie Sosnowiec 0-2 w ćwierćfinale Pucharu Polski

Sensacja w ćwierćfinale Pucharu Polski! Pierwszoligowe Zagłębie Sosnowiec wyeliminowało Cracovię na jej boisku! Można stwierdzić, że nadmierna pewność siebie została ukarana, gdyż to przez nią gospodarze zlekceważyli rywala po wygranej na wyjeździe 2-1.

Pierwsza połowa miała przebieg dość typowy jak na starcie drużyny z wyższej ligi z tą z niższej. Ta pierwsza, mając komfortowe prowadzenie 2-1 po pierwszym meczu, grała na stojąco. Ta druga, była zdeterminowana i agresywna, chcąc dobrze wypaść na tle ekipy z czołówki Ekstraklasy.

Inna rzecz, że to rezerwowe mentalnie nastawienie "Pasów" nie miałoby konsekwencji, gdyby Boubacar Dialiba zagłówkował na początku spotkania do siatki, a nie w słupek, po ładnej wrzutce Pawła Jaroszyńskiego.

Zagłębiacy nie mylili się.  Po pięknym podaniu po przekątnej eks-lechity Jakuba Wilka Słowak Martin Pribula uderzył z powietrza i Krzysztof Pilarz był bez szans.

Reklama

Później stratę popełnił słabo dysponowany Mateusz Cetnarski, sosnowiczanie wyprowadzili kontrę, w finiszu której Miroslav Czovilo ratowałem się faulem w polu karnym, by zatrzymać Adriana Paluchowskiego. Sędzia Zbigniew Dobrynin podyktował rzut karne. Z 11 m w środek wypalił Sebastian Dudek i faworyt był za burtą Pucharu Polski! Potrzebował przynajmniej jednej bramki, by doprowadzić do dogrywki.

Po przerwie krakowianie atakowali bardziej zdecydowanie, ale z każdą upływającą minutą grali bardziej nerwowo. Klarowną sytuację wypracowali dopiero w 70. min, ale Czovilo z 16 m uderzył w środek i Wojciech Fabisiak obronił.

Mecz miał pewną prawidłowość. Czovilo zaczął go na stoperze - po długich miesiącach gry w pomocy, ale im było bliżej końca, tym bardziej grał z przodu.

Inna rzecz, że w 84. min Krzysztof Markowski w  polu karnym zagarnął nogi zastawiającego piłkę Czovila, ale sędzia nie zdecydował się podyktować drugiego w tym meczu karnego. W 89. min upragnioną dogrywkę mógł zapewnić Cracovii Marcin Budziński, lecz trafił w słupek!

Zagłębie rzadko kontrowało, ale jeśli już, to pachniało golem na 0-3. Tak było po główce Paluchowskiego i wypadzie Żarko Udoviczicia w końcówce (obydwa strzały były minimalnie niecelne). W doliczonym czasie Pilarz zatrzymał strzelającego z bliska Dawida Ryndaka.

Po meczu powiedzieli:

Jacek Zieliński (Cracovia): Stało się coś, czego nikt nie zakładał. Ciężko znaleźć sensowny komentarz. Teraz nasze główne zadanie, to podnieść zespół do poniedziałkowego meczu z Lechią, a nie będzie łatwo, bo atmosfera w szatni jest fatalna.

Problem był z realizacją, nie z doborem personalnym. Środek pomocy w składzie Budziński-Dąbrowski-Cetnarski rozmontował 4-0 do przerwy Śląsk Wrocław. Z uwagi na kontuzje mieliśmy kłopoty z zestawieniem obrony, dlatego w pierwszej połowie zagrał w niej Czovilo.

Cetnarskiego zdjąłem, gdyż chcieliśmy trochę inaczej zagrać. Wpuścić na środek "Budzika", który  dobrze wyglądał, gdyby inni się dostosowali do niego, wyglądałoby to inaczej. Cetnarski zagrał słabiej jak na zawodnika, którego pamiętamy z poprzednich spotkań. Na takim (grząskim, śliskim - przyp. red.) boisku nie za bardzo się czuł.

Artur Derbin (Zagłębie Sosnowiec): To co się wydarzyło jest nie do wiary. To zasługa piłkarzy, bo przyjechali do Krakowa z wiarą odrobienia strat i wyeliminowania tak dobrej drużyny, jaką jest Cracovia. To się udało, pomogło nam szczęście, którego zabrakło w pierwszym meczu.

Nie chcę nikogo indywidualnie oceniać, ale pomógł nam debiutujący w naszym składzie Jakub Wilk. Po to go sprowadziliśmy. Zdawaliśmy sobie sprawę z jak mocną drużyną przyjdzie nam się zmierzyć, udało nam się zneutralizować jej mocny środek i stałe fragmenty gry, które w wykonaniu Cracovii są groźne.

Marzenia się spełniają. Niedawno planowałem, że na stadion Cracovii przyjadę obejrzeć jakiś ligowy mecz, ale nie spodziewałem się, że w roli trenera i jeszcze będę wyjeżdżał tak szczęśliwy. Niech sen trwa.

Na kogo chciałbym trafić w półfinale? Takie pytania mi pan zadaje. W  życiu bym się nie spodziewał, że będziemy o dwa mecze od Stadionu Narodowego. Na pewno dla nas ciekawą konfrontacją byłaby ta z Legią Warszawa. To zaprzyjaźnione kluby i ciężko nam zaaranżować kontrolny mecz. Być może nie trzeba będzie tego robić.

Ćwierćfinał Pucharu Polski:

Cracovia - Zagłębie Sosnowiec 0-2 (0-2)

Bramki:

0-1   Pribula (26. Wilk), 0-2 Sebastian Dudek (40. Z karnego)

Cracovia: Pilarz - Rymaniak, Czovilo, Polczak, Jaroszyński (78. Zjawiński) - Cetnarski (46. Wołąkiewicz), Budziński, Dąbrowski, - Rakels (62. Wdowiak),  Dialiba, Jendriszek.

Zagłębie Sosnowiec: Fabisiak - Budek (65. Sierczyński), Sołowiej, Markowski, Udoviczić - Wilk,  Matusiak, Dudek, Fidziukiewicz (78. Fonfara), Pribula (58. Ryndak) - Paluchowski.

Żółte kartki: Czovilo, Wołączkiewicz, Wdowiak oraz Budek.

Widzów: 3436

Pierwszy mecz 2-1, awans Zagłębia.

Z Krakowa Michał Białoński

Puchar Polski - zobacz wyniki, strzelców, składy i terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama