Reklama

Reklama

Błękitni Stargard Szczeciński - Cracovia 2-0 w ćwierćfinale Pucharu Polski

Błękitni Stargard Szczeciński, występujący w drugiej lidze, pokonali na własnym stadionie ekstraklasową Cracovię 2-0 w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski. Podopieczni Krzysztofa Kapuścińskiego odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo. Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę.

Goście nie mogli skorzystać z usług czterech zawodników, którzy nie przyjechali do Stargardu Szczecińskiego ze względów zdrowotnych. Byli to: Paweł Jaroszyński, Bartosz Kapustka, Krzysztof Nykiel i Bartosz Rymaniak. W kadrze meczowej nie znalazł się też bramkarz Krzysztof Pilarz, któremu trener Robert Podoliński dał odpocząć, a Miroslav Czovilo usiadł tylko na ławce rezerwowych.

Reklama

Pierwsi groźną sytuację stworzyli Błękitni. W 26. minucie Piotr Wojtasiak znalazł na prawej stronie Łukasza Kosakiewicza, ale jego strzał z 10 metrów sparował zastępujący Pilarza Krystian Stępniowski. Piłka trafiła jednak znowu pod nogi obrońcy gospodarzy, który wycofał ją do Bartłomieja Poczobuta, którego uderzenie zza pola karnego bramkarz Cracovii tym razem złapał.

W 44. minucie w polu karnym rywali przewrócił się Erik Jendriszek, ale nawet jeśli był kontakt z Tomaszem Pustelnikiem, to sędzia Zbigniew Dobrynin zachował się prawidłowo nie dyktując "jedenastki".

Trzy minuty po zmianie stron z rzutu wolnego dośrodkował Ariel Wawszczyk, piłkę głową wybił Boubacar Diabang, ta trafiła do Wojtasiaka, którego strzał z 20 metrów poszybował jednak nad poprzeczką.

W 53. minucie po wrzutce z rzutu rożnego "główkował" Radosław Gajda, ale Stępniowski był na posterunku.

Z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować krakowianie. Z dystansu strzelał Marcin Budziński (68. minuta, pierwsze celne uderzenie gości), z kilku metrów głową przymierzył Mateusz Wdowiak (75.), jednak Marek Ufnal nie dał się pokonać.

Gdy wydawało się, że wszystko zaczyna się układać po myśli "Pasów", to 80. minucie Budziński za symulowanie faulu w polu karnym zobaczył drugą żółtą kartkę i musiał opuścić murawę.

Błękitni długo nie nacieszyli się jednak grą w przewadze. Trzy minuty później Wojciech Fadecki sfaulował przy linii bocznej Diabanga i dostał "żółtko", a ponieważ to był w środę jego drugi kartonik w takim kolorze, również przedwcześnie zszedł z placu gry.

Pierwszy cios zadali gospodarze. W 88. minucie po rozegraniu akcji na lewej stronie dośrodkował Bartłomiej Zdunek, a w polu karnym Diabanga uprzedził inny rezerwowy Radosław Wiśniewski, który strzałem lewą nogą z pierwszej piłki pokonał Stępniowskiego.

W czwartej minucie doliczonego czasu gry Zdunek trafił piłką w słupek, ta odbiła się od stojącego przed bramką Sretena Sretenovicia i wpadła do siatki.

- Jedziemy do Krakowa po awans. Po to gra się w piłkę - powiedział po meczu jeden z jego bohaterów - Zdunek.

 - Powinniśmy się wstydzić. Zagraliśmy słabo - dodał Adam Marciniak z Cracovii.

Rewanż odbędzie się 17 marca w Krakowie.

Na zwycięzcę tego dwumeczu w półfinale będzie czekał lepszy z pary Znicz Pruszków - Lech Poznań. "Kolejorz" w pierwszym meczu wygrał na wyjeździe 5-1.

Robert Podoliński (trener Cracovii): - Zwycięstwo gospodarzy zasłużone. Mordowaliśmy się w tym Pucharze Polski i mordujemy się dalej. Dziś zostaliśmy zamordowani. Nie wyobrażam sobie, byśmy w rewanżu zagrali drugi taki sam mecz. Mam spory materiał do analizy, bo zachowanie moich zawodników przy straconych bramkach jest dla mnie niezrozumiałe. Cały mecz powinniśmy zagrać tak, jak na zespół Ekstraklasy przystało. Byliśmy zbyt wolni. Dopiero pod koniec meczu zagraliśmy szybciej piłką, ale dostaliśmy dwie nieszczęśliwe bramki po idiotycznym zachowaniu obrońców.

Krzysztof Kapuściński (trener Błękitnych): - To historyczny mecz i historyczne zwycięstwo. Udowodniliśmy, że możemy zbudować drużynę z zawodników z regionu i własnych wychowanków. Pokazaliśmy bardzo dobrą grę i stawiliśmy opór zespołowi z ekstraklasy. Jedyne nad czym ubolewam, to utrata dwóch zawodników bo nie zagrają za kartki ani Fadecki ani Liśkiewicz. W Krakowie poprzeczka będzie zawieszona wyżej. W hurraoptymizm jednak nie możemy popadać, bo to dopiero jeden wygrany mecz.

Błękitni Stargard Szczeciński - Cracovia 2-0 (0-0)

Bramki - Radosław Wiśniewski (88.), Sreten Sretenović (90.+4, samobójcza).

Błękitni: Marek Ufnal - Łukasz Kosakiewicz, Maciej Liśkiewicz, Tomasz Pustelnik, Ariel Wawszczyk - Wojciech Fadecki, Piotr Wojtasiak (68. Bartosz Flis), Bartłomiej Poczobut, Rafał Gutkowski (81. Bartłomiej Zdunek) - Robert Gajda (75. Radosław Wiśniewski), Kamil Zieliński.

Cracovia: Krystian Stępniowski - Mateusz Żytko, Sreten Sretenović, Piotr Polczak - Mateusz Wdowiak Adam Marciniak, Damian Dąbrowski, Dialiba Boubacar - Marcin Budziński, Erik Jendriszek (76. Przemysław Kita), Dariusz Zjawiński (59. Deniss Rakels).

Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki - Wojciech Fadecki, Maciej Liśkiewicz - Marcin Budziński. Czerwone kartki, za drugą żółtą -  Fadecki (83.) - Budziński (80.). Widzów: 3000.

Zobacz zestaw par ćwierćfinałowych Pucharu Polski

Dowiedz się więcej na temat: Puchar Polski | Cracovia | Błękitni Stargard Szczeciński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje