Reklama

Reklama

Puchar Narodów Afryki. Amr Warda wyrzucony z kadry Egiptu

Amr Warda nie zagra już w tegorocznym Pucharze Narodów Afryki. Został usunięty z kadry po ujawnieniu jego agresywnych zachowań wobec kobiet w internecie.

Puchar Narodów Afryki: sprawdź szczegóły

Reklama

Decyzję o wyrzuceniu Wardy z kadry podjął Hani Abu Reda, szef egipskiej federacji piłkarskiej. W uzasadnieniu napisano, że odwołanie piłkarza ze zgrupowania reprezentacji ma pomóc "zachować dyscyplinę i skupienie w zespole".

Zamieszanie wokół 25-letniego skrzydłowego rozpoczęło się po tym, jak modelka Merhan Keller ujawniła swoją korespondencję z Wardą. Pokazała wiadomości, jakie piłkarz wysyłał jej w mediach społecznościowych. To były agresywne treści, Warda podobnie miał się zachowywać w rozmowach z innymi kobietami. Stawał się agresywny zwłaszcza po odrzuceniu.

O zachowaniu Wardy opowiedziała też Meksykanka Giovanna Valdatti, cytowana przez "L.A. Times". Poznała go przed rokiem dzięki koledze Egipcjanina z drużyny. - Warda zaproponował mi wideo-rozmowę. Jej tematem miała być piłka nożna. To był jednak tylko pretekst: kiedy odebrałam, okazało się, że jest nagi. Szybko się rozłączyłam, a on zaczął mi grozić - wspomina.

Warda spędził ostatni sezon w Atromitosie Ateny, gdzie był wypożyczony z PAOK-u Saloniki. W czasie pierwszego meczu Egiptu w tegorocznym PNA, z Zimbabwe, wszedł na boisko z ławki rezerwowych. W kolejnym, z Demokratyczną Republiką Konga, już się nie pojawił. Egipcjanie wygrali jednak oba spotkania i już przed ostatnią kolejką fazy grupowej turnieju rozgrywanego przed własną publicznością są pewni awansu do kolejnej rundy. Turniej będą kontynuować w 22-osobowym składzie.

Warda przeprosił za swoje zachowanie za pośrednictwem Facebooka, a głos w sprawie wykluczenia go z reprezentacji zabrał również Mohamed Salah, największa gwiazda egipskiej drużyny.

"Kobiety muszą być traktowane z szacunkiem. "Nie" znaczy "nie". Te rzeczy są i muszą pozostać święte. Ale wierzę również, że wielu z tych, którzy popełniają błędy, może się zmienić na lepsze i nie powinni być wysyłani prosto pod gilotynę. To najprostsza droga. Musimy wierzyć w drugie szanse... Powinniśmy prowadzić i edukować" - napisał na Twitterze.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje