Reklama

Reklama

Wyzwanie w Barcelonie. Lewandowski na nieprzyjaznej ziemi

Oferta z Barcelony jest jeszcze jednym dowodem na fenomen Roberta Lewandowskiego. Klub z Camp Nou nie spojrzał nigdy wcześniej w stronę piłkarza z Polski. Tymczasem trener Xavi Hernandez widzi w napastniku Bayernu filar nowej drużyny, w lidze mało przyjaznej dla rodaków kapitana reprezentacji.

Wielce prawdopodobne jest, że do transferu w ogóle nie dojdzie. Rzeczywistość jest taka, że biedniejszy klub chce wyrwać gwiazdę bogatszemu. Barcelona ma zrujnowane finanse życiem ponad stan w poprzednich latach, Bayern jak zwykle gospodaruje rozsądnie - i jest jednym z tych klubów, które pandemia dotknęła najmniej.

Czy Bayern uzna zasługi Lewandowskiego?

W dodatku Bawarczycy mają kontrakt z Lewandowskim ważny do czerwca 2023 roku. Nie widać powodu, by chcieli pozbyć się napastnika, który w osiem sezonów zdobył dla nich 343 bramki. Przyszłość Polaka jest w rękach szefów Bayernu, chyba, że będzie on mocno nalegał na transfer do Barcelony, a prezes Oliver Kahn zgodzi się na to w uznaniu jego zasług.

Reklama

Sam fakt, że tonący w długach klub z Camp Nou jest gotowy wysupłać 40 mln euro, by zatrudnić 34-letniego napastnika, podkreśla fenomen Lewandowskiego. W Barcelonie nie grał dotąd żaden Polak. Tiki-taka wydawała się stylem gry, z którym urodzeni nad Wisłą piłkarze nie mają absolutnie nic wspólnego. Zawodnik z Polski mógłby sprostać na Camp Nou wymaganiom fizycznym, ale techniczne i taktyczne były poza jego zasięgiem. Szczególnie dla piłkarzy ofensywnych.

Jedynym Polakiem, który otarł się o status gwiazdy ligi hiszpańskiej był Jan Urban. Trzy gole wbite Realowi na Santiago Bernabeu 30 grudnia 1990 roku dały mu rozgłos. Moi znajomi z Pampeluny, którzy od lat kibicują Osasunie, uważają, że to był cud, iż piłkarza tej klasy udało się utrzymać w tak prowincjonalnym klubiku. Z Urbanem Osasuna awansowała do Pucharu UEFA, wyeliminowała z niego VfB Stuttgart, który potem wygrał Bundesligę. Na Neckarstadionie goście z Pampeluny zwyciężyli 3-2 po dwóch golach Polaka. Te bramki to historia klubu, który po doświadczeniach z Urbanem uwierzył w piłkarzy z Polski.

Latem 1992 roku śledziłem z bliska transfer Romana Koseckiego do Osasuny. Do Warszawy przyjechał trener Pedro Mari Zabalza. Zapytał mnie, jak się ma Kosecki do Urbana? Powiedziałem, że to inni napastnicy i każdy ma swoje atuty. Był zdumiony już samym faktem, że w Polsce kogokolwiek ośmielamy się porównywać do Urbana. Na Koseckim Osasuna się nie zawiodła, rok później sprzedała go do Atletico. Tyle, że w sezonie 1993-94 z Polakiem w składzie klub z Madrytu był 12. w tabeli La Liga, rok później 14. 

Kosecki zdobył dla Atletico 14 goli w dwa sezony. Moi znajomi z Barcelony wściekali się, bo z upodobaniem strzelał bramki właśnie "Dream Teamowi". Powolny stoper Ronald Koeman nie nadążał za szybkim Polakiem.

Czy Lewandowski przyjmie wyzwanie na Camp Nou?

Po sprzedaniu Koseckiego Osasuna zatrudniła Ryszarda Stańka i Jacka Ziobera, ale czołowi piłkarze w Polsce spadli z nią do II ligi. Urban dostał jeszcze przez chwilę szansę gry w pierwszoligowym Realu Valladolid. W latach 1999-2002 w Osasunie grał Mirosław Trzeciak, ale w Primera Division wystąpił tylko w 10 spotkaniach.

Kariery w Logrones nie zrobili Grzegorz Lewandowski ani Jerzy Podbrożny w CP Merida. W 1994 roku Betis Sewilla zapłacił za Wojciecha Kowalczyka 1,75 mln dol, skończyło się na 62 meczach i 12 golach. Niedawno Betis uhonorował Polaka koszulką z numer 672 (był 672. graczem, który zagrał dla klubu). Trzy lata po Kowalczyku Cezary Kucharski odchodził do Sportingu Gijon jako gwiazda Legii Warszawa, w Primera Division zdobył dwie bramki. Euzebiusz Smolarek grał w Racingu Santander dwa sezony, zdobył cztery gole. Wszyscy byli reprezentantami Polski.

Jedynym Polakiem w wielkim klubie w Hiszpanii był Jerzy Dudek w Realu Madryt. Zagrał w La Liga dwa razy, miał status rezerwowego Ikera Casillasa. W ogóle pierwszym polskim piłkarzem w Hiszpanii także był bramkarz. W 1981 roku Jan Tomaszewski wystąpił w Herculesie Alicante sześć razy. Jeden sezon (2014-2015) bramki Elche bronił Przemysław Tytoń.

W XXI wieku kilku Polaków lub naturalizowanych reprezentantów próbowało podbijać Hiszpanię. Eugen Polanski grał w Getafe, Damien Perquis w Betisie, Cezary Wilk w Deportivo la Coruna, Bartłomiej Pawłowski w Maladze, Dariusz Dudka w Levante, Damian Kądzior w Eibarze. Wybił się tylko Grzegorz Krychowiak, który w Sevilli osiągnął status bardzo dobrego defensywnego pomocnika. Od czasów Urbana to była najbardziej udana kariera, w dodatku w bardzo silnym klubie, który dominował w Lidze Europy. Krychowiak zrobił błąd ze sportowego punktu widzenia przyjmując ofertę PSG. Naturalne było jednak, że podjął ryzyko.

Liga hiszpańska może uchodzić za najtrudniejszą dla Polaków. Tym bardziej fascynująco wygląda propozycja Barcelony dla Lewandowskiego. To by było wielkie wyzwanie dla napastnika, który złamał wszystkie bariery i stereotypy. W Bundeslidze zdobył 10 tytułów mistrzowskich. Wygrał wszystko. Xavi namawia go na wyzwanie dopełniające niesamowitą karierę. Czy Bayern da zielone światło, a kapitan reprezentacji Polski je podejmie?

ZOBACZ TEŻ:

Barcelona wyznaczyła "próg bólu". Tyle jest w stanie zapłacić za Lewandowskiego

Niemcy ujawniają, że Bayern chciał Erlinga Haalanda

Media: Lewandowski będzie gwiazdą nowej Barcelony 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy