Reklama

Reklama

Wpadka przy okazji meczu Barcelony i Lewandowskiego. Kibice wściekli

Wielu Polaków przyjechało do Camp Nou, by na żywo móc zobaczyć debiut Roberta Lewandowskiego w lidze hiszpańskiej. A jeszcze więcej rodaków obserwowało mecz Barcelona - Rayo za pośrednictwem telewizji. Były też próby obejrzenia spotkania online. I tu nie obyło się bez problemów. Internauci swoją wściekłość wyrazili we wpisach na Twitterze.

Atmosfera wokół transferu Roberta Lewandowskiego do Barcelony gęstniała z tygodnia na tydzień. Aż w końcu doszło do finału sprawy. Polak podpisał kontrakt z "Dumą Katalonii" i chwilę przed meczem z Rayo Vallecano został zarejestrowany. Dzięki temu dostał szansę nie tylko debiutu w La Liga, ale również - jak się później okazało - zaprezentowania się publiczności już od pierwszej minuty spotkania.

Reklama

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego komentatorzy Canal+ wspominali o wzmożonym zainteresowaniu Polaków meczem Barcelona - Rayo. Okazuje się, że do Katalonii przybyło wielu rodaków, by móc na żywo obejrzeć, jak "Lewy" poradzi sobie w swoim premierowym pojedynku ligi hiszpańskiej.

Wielu polskich kibiców zasiadło też przed telewizorami i próbowało obejrzeć transmisję w sieci. I tu pojawił się kłopot.

Problem z logowaniem do transmisji z meczu Barcelony i Lewandowskiego. "Serwery wam padły?"

Użytkownicy zaczęli dzielić się na Twitterze swoimi niepokojami. Szybko okazało się, że chęć zobaczenia w sieci meczu Roberta Lewandowskiego w barwach Barcelony była tak duża, że serwery najwyraźniej nie wytrzymały. Internauci przez pewien czas nie mogli obejrzeć spotkania online.

"Serwery Wam padły? Nie mogę zalogować się na swoje konto", "Nie mogę się zalogować. Wykupiłem dostęp specjalnie i oczywiście już przy pierwszej transmisji", "Nie da się zalogować, ogarnijcie się", "Lewy gotowy, a Canal Plus Online oczywiście nie. Nie ma to jak sobie obejrzeć mecz", "Gdyby do waszego C+ online dało się zalogować to może bym sobie oglądnął", "Dodajecie zdjęcia, ale nic o problemach nie napiszecie", "Logowanie leży... Oddawać kasę!!!" - wściekali się.

"Czy Państwo widzą to co my?" - dopytywano w mediach społecznościowych stacji, obok stopklatki z Robertem Lewandowskim. To tylko jeszcze bardziej zirytowało fanów. "Nie widzimy, bo nie da się zalogować", "Nie da się zalogować na platformę", "Nie widzimy, bo canal+online nie działa", "Ciężko coś zobaczyć jak Wasza aplikacja nie działa", "Nie wierzę, płacisz i dostajesz biały ekran" - alarmowali.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL