Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (10 pkt.)
  • 2 .Real Betis Balompié (9 pkt.)
  • 3 .Real Sociedad San Sebastián (8 pkt.)
  • 4 .Villarreal CF (8 pkt.)
  • 5 .FC Barcelona (7 pkt.)
  • 6 .Sevilla FC (7 pkt.)
  • 7 .Getafe CF (7 pkt.)
  • 8 .Valencia CF (7 pkt.)

Wołowski: Gra o Gran Derbi

Mimo efektownego awansu do półfinału Pucharu Króla, media w Hiszpanii upierają się, że topór wojenny między Jose Mourinho i piłkarzami Realu Madryt nie zostanie już zakopany.

Zobacz wyniki, strzelców bramek i terminarz Pucharu Króla

Reklama

Kiedy w ostatnich minutach pierwszej połowy Karim Benzema przyjął genialne podanie od Xabiego Alonso, by bez trudu wpakować piłkę do siatki, w tryptyku z Valencią Real Madryt objął prowadzenie 8-0. Trzy mecze z rywalem, który także jest w fazie pucharowej Champions League, pokazały nadzwyczajny potencjał zespołu z Santiago Bernabeu. I choć druga połowa wczorajszego rewanżu w ćwierćfinale Copa del Rey kosztowała "Królewskich" stratę gola i dwie czerwone kartki (Di Maria, Coentrao), wydaje się, iż Oezil, Khedira, Beznema, Ronaldo i cała reszta odzyskują radość z gry ze sobą.

Kontrastują z tym doniesienia hiszpańskich mediów na temat niedawnego spotkania Florentino Pereza z kapitanami drużyny. Według "Marki" Iker Casillas (kontuzjowany we wczorajszym meczu) i Sergio Ramos przekazali prezesowi postanowienie w imieniu swoim i kilku innych graczy, że gdyby chciał zostawić Mourinho na kolejny sezon, oni wyniosą się z klubu. A więc ultimatum? Stacja radiowa Cope poinformowała, że kapitan drużyny miał powiedzieć wprost: "Mou to najlepszy trener, jakiego miałem w życiu, ale w tym sezonie kompletnie zwariował". Na dowód media przywołują ostatni konflikt szkoleniowca z Cristiano Ronaldo, który przecież wspierał go z całych sił. Portugalski gwiazdor prosił niedawno kibiców, by nie gwizdali na trenera, ale wsparli jego i zespół.

Trudno stwierdzić, ile jest prawdy w tych doniesieniach? Póki co Real jest w półfinale pucharu Króla, wyczekując na wynik dzisiejszego starcia Malagi z Barceloną. Jak powiedział zastępujący Tito Vilanovę Jordi Roura, jego zespół ma pierwszy meczbol w sezonie. Dlatego na "La Rosaleda" Barca zagra w najsilniejszym składzie, jedyną zmianą będzie Jose Pinto w bramce. Katalończycy muszą wygrać, by w półfinale doszło do Gran Derbi.

"Im więcej okazji do starcia z Realem Madryt, tym lepiej" - mówi Cesc Fabregas przyznając, że po to został zawodowym piłkarzem, by grać w takich meczach. Wyprzedzający "Królewskich" aż o 15 pkt w tabeli Primera Division Katalończycy w czterech ostatnich meczach obu drużyn nie wypadali olśniewająco. Przegrali mistrzostwo i Superpuchar Hiszpanii, w lidze zremisowali 2-2 przed swoimi kibicami. Zdaje się, że przed fazą pucharową Champions League oba kolosy potrzebują tej konfrontacji.

Malaga stoi im na drodze. A także jej boisko przypominające ostatnio lodowisko. Messi, Xavi i Iniesta muszą rzucić do gry wszystkie siły, rywal jest zmotywowany i wyjątkowo mocny. W dwóch ostatnich meczach Barca zdobyła zaledwie punkt (2-2 z Malagą w pierwszym meczu Copa del Rey i 2-3 z Realem Sociedad w lidze) - w tym sezonie taka nieszczęśliwa "zbitka" przytrafiła się Katalończykom pierwszy raz. Na razie bez konsekwencji, chyba, że dziś Barcelona znowu nie wygra, wtedy straci szansę na obronę Pucharu Króla. I zamiast dwóch Gran Derbi w półfinale będzie pierwsza, znacząca porażka.

Autor: Dariusz Wołowski

Porozmawiaj o artykule na blogu Darka Wołowskiego

Dowiedz się więcej na temat: FC Barcelona | Malaga CF | Real Madryt | Puchar Króla

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama