Reklama

Reklama

Wielki hit transferowy wstrzymany. FC Barcelona ma zalegać graczowi fortunę

Wydawało się, że przenosiny Frenkiego de Jonga do Manchesteru United są już tylko kwestią czasu - jak się jednak okazuje transfer został wstrzymany z powodu... długów wobec piłkarza, jakie powinna uregulować FC Barcelona. To o tyle ciekawe, że dalsza obecność Holendra na Camp Nou może oddalić wizję przeprowadzki Roberta Lewandowskiego do Katalonii.

Frenkie de Jong w Manchesterze United? To miał być już pewny punkt letniej listy transferowej, bo wszystkie okoliczności zdawały się sprzyjać temu, by 25-letni Holender dołączył do ekipy "Czerwonych Diabłów" - jeśli nie w najbliższych dniach, to w najbliższych tygodniach.

Sytuacja jednak nagle obróciła się o 180 stopni - i sporą rolę w tym odegrał prezydent FC Barcelona Joan Laporta, który podczas środowej konferencji prasowej stwierdził, że de Jong "nie jest na sprzedaż, chyba, że nie będzie wyboru". Ta wypowiedź zelektryzowała brytyjskie media - ale jak się okazuje, za zamieszaniem wokół zawodnika ma kryć się pewien konkretny aspekt.

Reklama

Frenkie de Jong nie opuści FC Barcelona? Klub ma mu zalegać pokaźne pieniądze

Według informacji podawanych przez "Daily Telegraph" transfer pomocnika został wstrzymany z powodu... długów jakie ma wobec niego "Blaugrana". Sam zainteresowany nie chce zmieniać otoczenia nie będąc pewnym tego, że obejrzy należne mu pieniądze.

Skąd te narosłe zobowiązania? Otóż swego czasu, w okresie pandemii, Frenkie de Jong poszedł z klubem na ugodę w kwestii czasowego obniżenia pensji, co miało wspomóc "Dumę Katalonii" w przetrwaniu tego niełatwego pod względami finansowymi czasu. Potem futbolista miał jednak otrzymać rekompensatę, która jednak jak dotychczas nie została wypłacona.

O jakich pieniądzach mowa? Otóż chodzi o kwotę, która dla przeciętnego zjadacza chleba jest prawdziwą fortuną - ma być to w przeliczeniu ok. 17 mln funtów i jak wylicza dziennikarz James Ducker na tę sumę składa się 13,7 mln "podstawy" oraz 3,4 mln ukryte w bonusach, przyznanych za rozegranie odpowiedniej liczby meczów w sezonie.

Sytuacja stała się więc trudna - i choć Manchester United był skłonny pójść na rękę Barcelonie w kwestii zapłaty za zawodnika (65 mln euro + ok. 20 mln euro zmiennych), to dopięcie sprawy zdaje się być znów dalej niż bliżej.

Robert Lewandowski nie dla FC Barcelona? To może oznaczać brak transferu de Jonga

Co ciekawe ta sytuacja sprawia, że nieco mniej realny wydaje się również transfer Roberta Lewandowskiego do Barcelony. Dlaczego? Otóż odejście de Jonga miało równać się nie tylko z pokaźnym zastrzykiem pieniędzy dla "Barcy", ale też stanowiłoby odciążenie listy płac - a trzeba pamiętać, że 25-latek był jak dotychczas jednym z lepiej opłacanych piłkarzy w klubie. 

Czy będziemy więc świadkami reakcji łańcuchowej, w której zatrzymanie de Jonga będzie oznaczać przekreślenie transferu Lewandowskiego, na którego zwyczajnie zabraknie pieniędzy? Nie można wykluczyć i takiej opcji.

Okienko transferowe w Hiszpanii zostało otwarte 1 lipca. Od tego czasu "Duma Katalonii" ogłosiła już pozyskanie dwóch znanych graczy - Francka Kessiego z Milanu i Andreasa Christensena z Chelsea.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL