Reklama

Reklama

  • 1 .Real Sociedad San Sebastián (24 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (23 pkt.)
  • 3 .Villarreal CF (20 pkt.)
  • 4 .Real Madryt (17 pkt.)
  • 5 .Sevilla FC (16 pkt.)
  • 6 .Cádiz CF (15 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (14 pkt.)
  • 8 .Granada CF (14 pkt.)

Wciąż nie wiadomo, czy dojdzie do strajku w hiszpańskiej piłce

​Hiszpański sąd dopiero w czwartek zadecyduje, czy strajk, który może zagrozić rozgrywkom Primera Division, jest legalny.

W środę sąd w Madrycie wysłuchał wystąpień prawników związku zawodowego piłkarzy (AFE) i ligi piłkarskiej (LFP).

Reklama

AFE dołączył do Hiszpańskiego Związku Piłki Nożnej (RFEF), obie organizacje grożą zatrzymaniem rozgrywek, żądając większego udziału w podziale praw telewizyjnych dla mniejszych klubów.

Do protestu przyłączyli się też czołowi piłkarze gigantów hiszpańskiego futbolu, czyli FC Barcelona i Realu Madryt. Te kluby obecnie dostają najwięcej pieniędzy z tego tytułu.

Jeśli zapowiadany strajk dojdzie do skutku, to mogą nie odbyć się dwie ostatnie kolejki Primera Division, a także finał Pucharu Króla, w którym 30 maja spotkają się Barcelona z Athletikiem Bilbao.

Podczas środowego przesłuchania, prawnicy obu stron dyskutowali, czy zawodnicy mają prawo do strajku przeciwko nowej ustawie dotyczącej podziału dochodów z praw telewizyjnych.

- Jestem przekonany, że strajk jest legalny - powiedział Luis Rubiales, szef AFE, który jest przekonany że sąd nie zablokuje strajku.

- Nasi prawnicy punkt po punkcie zbijali wszystkie kwestie podniesione przez drugą stronę - dodał.

- Zawsze mówiłem, że strajk jest nielegalny. Teraz zadecyduje o tym sąd - stwierdził Javier Tebas, prezes LFP.

Dowiedz się więcej na temat: Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje