Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (44 pkt.)
  • 2 .Real Madryt (37 pkt.)
  • 3 .FC Barcelona (34 pkt.)
  • 4 .Villarreal CF (34 pkt.)
  • 5 .Sevilla FC (33 pkt.)
  • 6 .Real Sociedad San Sebastián (30 pkt.)
  • 7 .Granada CF (28 pkt.)
  • 8 .Real Betis Balompié (26 pkt.)

Villarreal CF - FC Barcelona 0-2. "Duma Katalonii" wróciła na zwycięską ścieżkę

Po dwóch remisach Barcelona wróciła na zwycięską ścieżkę, wygrywając z Villarrealem 2-0 (0-0) w ostatnim niedzielnym meczu 15. kolejki Primera Division. Dla losów spotkania kluczowa była czerwona kartka dla Daniela Raby, który wyleciał z boiska za bandycki atak na nogi Sergio Busquetsa.

Primera Division - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Reklama

Estadio La Cermica miało być miejscem przełamania. Oba zespoły w ostatnich kolejkach punktowały poniżej oczekiwań. Gospodarze w trzech ostatnich meczach zdobyli zaledwie punkt, remisując z Athletikiem Bilbao, a "Duma Katalonii", chociaż wciąż niepokonana w lidze, zremisowała z Valencią oraz Celtą Vigo.

Do Comunidad de Valencia Katalończycy przyjechali zdziesiątkowani. Kontuzje wykluczyły występy m.in. Andresa Iniesty, Samuela Umtitiego oraz Javiera Mascherano. Decyzją Ernesto Valverde mecz na ławce rezerwowych rozpoczął Nelson Semedo.

W dużo bardziej komfortowej sytuacji był szkoleniowiec gospodarzy - Javi Calleja, który nie mógł skorzystać jedynie z kontuzjowanego Nicoli Sansone oraz Pablo Fornalsa, który w sobotę zasłabł na treningu. Pierwszy mecz ligowy, po czwartym zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie, rozegrał natomiast bramkarz "Żółtej Łodzi Podwodnej" - Sergio Asenjo.

Wracający do gry na pełnych obrotach 28-latek mógł skapitulować już w 4. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w poprzeczkę trafił Gerard Pique. Słupki i poprzeczki to prawdziwa plaga Katalończyków w tym sezonie - uderzenie Pique było już 20., po którym piłka trafiła w obramowanie bramki przeciwnika.

Villarreal, który chciał przerwać passę trzech meczów bez zwycięstwa, nie chciał być jednak jedynie statystą. Kilkanaście minut po szansie Pique Mario Gaspar zacentrował na pełnym biegu, a na bramkę Marka-Andre ter Stegena uderzył Roberto Soriano. Fantastyczny refleks Niemca sprawił jednak, że gola nie było.

"Duma Katalonii" grała atakiem pozycyjnym, kontrolowała sytuację na boisku, ale w jej poczynaniach brakowało dokładności. Rywale, z szybkimi snajperami w składzie - Bakambu i Soriano, czyhali na kontrataki oraz błędy indywidualne obrońców. W 36. minucie przydarzył się on Thomasowi Vermaelenowi, ale, na szczęście dla Belga, Soriano "podpalił się" i uderzył z nieprzygotowanej piłki - obok bramki.  

Dużo bliżej wpisania się na listę strzelców był Lionel Messi, który dopadł do bezpańskiej piłki przed polem karnym i płaskim strzałem pomylił się o kilkadziesiąt centymetrów.

Znakomitą dyspozycję przed przerwą potwierdził ter Stegen. Po dośrodkowaniu Jaume Costy, bramkarz Barcelony wyszedł z bramki i uprzedził czekającego na piłkę Bakambu. Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga mógł mieć imponujące wejście w drugą połowę, ale z ostrego kąta huknął tylko w boczną siatkę.

Lekiem na nieskuteczność "Blaugrany" miał być Paco Alcacer. Autor dubletu, który zapewnił zwycięstwo z Sevillą pojawił się na boisku w 58. minucie, zmieniając Denisa Suareza. Kilkadziesiąt sekund później wychowanek Valencii mógł wpisać się na listę strzelców, ale, po dośrodkowaniu Jordiego Alby, instynktownie interweniował Asenjo.

Bramkarz "Żółtej Łodzi Podwodnej" nie miałby najmniejszych szans chwilę później. Po kolejnym zagraniu Alby, minimalnie spudłował Messi. Z powtórek wydawało się, że piłka otarła się nawet o słupek bramki.

Na trybunach zawrzało w 60. minucie. Daniel Raba z impetem zaatakował Sergio Busquetsa, a arbiter, bez chwili zawahania, wyrzucił boiskowego bandytę do szatni. Kibice na Estadio La Ceramica decyzję skwitowali solidną porcją gwizdów. Grająca w przewadze Barcelona jeszcze z większą łatwością dochodziła do sytuacji podbramkowych. Kolejna wrzutka Alby zakończyła się 21. w tym sezonie obiciem obramowania bramki rywala - w słupek trafił Luis Suarez.

Urugwajczyk zrehabilitował się w 72. minucie, kiedy, po świetnym zagraniu Alcacera, pokonał bramkarza Villarrealu.

Błyskawicznie wyrównać mógł Manu Trigueros, ale po "bombie" z dystansu znakomicie spisał się ter Stegen. Pośpiech nie okazał się jednak najlepszym doradcą. Przekonał się o tym stoper Victor Ruiz, który chciał szybko zainicjować atak swojej drużyny na własnej połowie. Zamiast tego zagrał wprost do Busquetsa. Pomocnik znakomicie dostrzegł Messiego, a ten, ze stoickim spokojem, w sytuacji sam na sam, postawił kropkę nad "i".

Dzięki wygranej, "Duma Katalonii" utrzymała pięć punktów przewagi nad Valencią oraz osiem nad Realem Madryt. Kolejnym, ostatnim przed "El Clasico", rywalem Barcelony będzie Deportivo La Coruna. Villarreal zagra z Celtą Vigo.

Kamil Kania

Villarreal CF - FC Barcelona 0-2 (0-0)

0-1 Luis Suarez (72.)

0-2 Lionel Messi (83.)

Villarreal: Sergio Asenjo - Mario Gaspar, Alvaro Gonzalez, Victor Ruiz, Jaume Costa - Roberto Soriano (64, Antonio Rukavina), Rodrigo Hernandez, Ruben Semedo (48, Samu Castillejo), Manu Trigueros - Daniel Raba, Cedric Bakambu.

Barcelona: Marc-Andre ter Stegen - Sergi Roberto, Thomas Vermaelen, Gerard Pique, Jordi Alba - Paulinho (68, Aleix Vidal), Ivan Rakitić, Sergio Busquets (86, Andre Gomes), Denis Suarez (58, Paco Alcacer) - Lionel Messi, Luis Suarez.

Dowiedz się więcej na temat: Villarreal CF | FC Barcelona

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje