Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (55 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (53 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (52 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (48 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (41 pkt.)
  • 6 .Villarreal CF (37 pkt.)
  • 7 .Real Betis Balompié (36 pkt.)
  • 8 .Levante UD (32 pkt.)

Transfery. Alexis Sanchez trafi do Realu Madryt?

Alexis Sanchez znalazł się na celowniku Realu Madryt - donoszą hiszpańskie media. Chilijczyk ma być lekarstwem na przeciętną skuteczność "Królewskich".

Reprezentant Chile otwiera listę życzeń transferowych "Los Blancos", którzy przyspieszają swoje transferowe ruchy. Wszystko z uwagi na zakaz transferowy, którym Real może zostać ukarany. To znacznie utrudnia plany przebudowy zespołu, o których donosiły w ostatnim czasie madryckie media.

Reklama

Alexis Sanchez świetnie radzi sobie w Arsenalu. W obecnym sezonie zdobył sześć bramek w 13 meczach Premier League, a w całym ubiegłym szesnastokrotnie trafiał do bramek rywali w rozgrywkach ligowych. Były piłkarz Udinese Calcio dobrze radzi sobie także w reprezentacji. Latem tego roku, Chile z Alexisem w składzie sięgnęło po mistrzostwo Ameryki Południowej.

Problemem dla kibiców "Królewskich" może być przeszłość 26-latka, który w latach 2011-2014 reprezentował barwy Barcelony. Dla "Dumy Katalonii" strzelił 38 bramek w Primera Division. Opuścił Camp Nou nie mogąc znieść sytuacji, w której nie zawsze był pierwszym wyborem trenera "Blaugrany".

Barcelona może być również problemem przy innym potencjalnym zakupie Realu. Florentino Perez chciałby sprowadzić na Estadio Santiago Bernabeu Miralema Pjanicia z Romy. Bośniak znalazł się także na celowniku Katalończyków. Pjanić podkreśla jednak, że marzy o grze dla "Los Blancos" więc transfer może zablokować jedynie rzymski pracodawca pomocnika.

Primera Division - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Jeszcze przed otwarciem zimowego okienka działacze "Królewskich" chcieliby dopiąć transfer Lucasa Limy, utalentowanego zawodnika Santosu. Według dziennika "AS" prezydent madryckiego klubu ma w przyszłym tygodniu spotkać się z agentem 25-letniego Brazylijczyka i rozpocząć negocjacje.

Co ciekawe, w doniesieniach mediów nie pojawia się nazwisko Rafaela Beniteza, co może świadczyć o tym, że dni trenera zostały policzone, a z jego zdaniem nikt już się nie liczy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje