Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (58 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (56 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (53 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (48 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (42 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (39 pkt.)
  • 7 .Villarreal CF (37 pkt.)
  • 8 .Granada CF (33 pkt.)

Sergio Levinsky: Real Madryt się wznosi, a FC Barcelona wyraźnie opada

Zaś w Barcelonie kierowanej przez Ernesto Valverde, poziom schodzi z wyższego na niższy. Drużyna sprawia wrażenie, że brakuje jej kondycji fizycznej, ale nie to jest jej największym problemem. Zawodnicy zostali pozbawieni pomysłu na taktykę i pozostawieni sami sobie, co wymusza od nich na boisku improwizację. Trudno jest obserwować Lionela Messiego, który - aby dostać piłkę - musi wracać do połowy boiska. A kiedy już ją dostaje, nikt mu nie asystuje. Można odnieść wrażenie, że jedynym piłkarzem z jako taką wizją gry jest Holender Frenkie De Jong. Napastnik Antoine Griezmann wciąż nie zaadoptował się do gry Barcy.

Reklama

W poprzednim sezonie w jednym z wywiadów Messi proponował, że chętnie zająłby na boisku miejsce Andresa Iniesty i dyrygowałby akcjami drużyny. Argentyński geniusz przyznał, że to właśnie on - spośród całego zespołu - najlepiej potrafi wykonywać funkcje Iniesty i nie miałby nic przeciwko temu, by wcielić się w jego rolę. To jednak wymagałoby od klubu zatrudnienia jeszcze jednego napastnika, który zająłby jego miejsce - czyli Messi godzi się zostać Iniestą, a ktoś inny musiałby przejąć rolę Messiego.

Od kilku miesięcy FC Barcelona ma w swoim składzie Griezmanna, któremu na boisku towarzyszy Luis Suarez, a ze szkółki Barcy wyszedł uzdolniony Ansu Fati (jego agentem jest Rodrigo Messi, starszy brat Leo). Oznacza to, że "Duma Katalonii" mogłaby dobrze wykorzystać tę okazję i utrzymać system 4-3-3, z Messim jako dyrygentem, wspieranym przez dynamicznego De Jonga i grającymi na pozycji defensywnego pomocnika Sergio Busquetsem albo Arturo Vidalem, czy nawet Ivanem Rakiticiem (do tego Brazylijczyk Arthur wymieniający się pozycjami z De Jongiem).

Valverde stawia jednak na schemat, który nie daje rezultatów. Osłabia atak. Gra z jednym napastnikiem mniej, za to za bardzo wypełnia środek boiska, w dodatku piłkarzami o podobnych do siebie cechach i wymusza na zdesperowanym Messim opóźnianie akcji. Leo tak jak musiał to robić przez wiele lat w argentyńskiej reprezentacji, gdzie zmuszano go do oddalania się od bramki, żeby dostać piłkę. Drużynie brakuje taktycznego schematu, który uratowałby ją od improwizacji.

To prawda, że dla Barcelony mecz z Realem był rozgrzewką przed najważniejszym wyzwaniem drużyny, jakim jest Liga Mistrzów (drugim był mecz z Interem w grupowej fazie rozgrywek). Próba nie została jednak zaliczona. Nie ma wątpliwości, że grając tak, zespołowi będzie bardzo trudno podnieść się na finiszu batalii o Puchar Europy. Chociaż, jak to kilkakrotnie podkreślał Josep Guardiola, "drużyna, która w swoich szeregach ma Messiego, zawsze jest pierwszym kandydatem do wygrania Ligi Mistrzów". Być może tak jest, ale tylko z tego jednego powodu.

Sergio Levinsky

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | FC Barcelona | Sergio Levinsky

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje