Reklama

Reklama

  • 1 .FC Barcelona (58 pkt.)
  • 2 .Real Madryt (56 pkt.)
  • 3 .Sevilla FC (47 pkt.)
  • 4 .Real Sociedad San Sebastián (46 pkt.)
  • 5 .Getafe CF (46 pkt.)
  • 6 .Atletico Madryt (45 pkt.)
  • 7 .Valencia CF (42 pkt.)
  • 8 .Villarreal CF (38 pkt.)

Sergio Levinsky: Real Madryt się wznosi, a FC Barcelona wyraźnie opada

Jeśli mielibyśmy oceniać środowe El Clasico na Camp Nou, można bez wątpienia stwierdzić, że mimo remisu to "Królewscy" mieli przewagę na boisku. Zinedine Zidane nareszcie znalazł sposób na dobre funkcjonowanie zespołu, Barcelona zaś od pewnego czasu traci formę. Niski poziom "Duma Katalonii" starała się zakamuflować. Pojedynek obnażył jednak wielkie braki w zespołowej grze drużyny - pisze ekspert Interii Sergio Levinsky.

Wiele lat temu, ponad dekadę, zanim jeszcze barcelońskim zespołem zaczął kierować Holender Frank Rijkaard, Real Madryt nie miał na Camp Nou takiego posiadania piłki, co jasno pokazuje, w jakim momencie znajduje się każda z drużyn.

Reklama

Real ma za sobą słabe sezony, choćby ostatni, po którym piłkarze stracili werwę i chęć do gry. Kibice przychodzili na Santiago Bernabeu bez entuzjazmu, a najczęstsze okrzyki nawoływały do... wymiany zespołu. Nawet powrót Zidane'a - był poza klubem przez kilka miesięcy - wydawał się nie zmieniać kursu Realu.

Jednak Francuz z wielką cierpliwością, niczym złotnik, powoli zaczął przestawiać klocki. Zdał sobie sprawę, że nikt nie jest w stanie zastąpić Cristiano Ronaldo. Po jego odejściu do Juventusu silnym punktem zespołu stał się Karim Benzema. Od kiedy Francuz zaczął wracać do formy i tracić nadwagę, towarzyszył mu w tym progresie Eden Hazard, a zza horyzontu zaczęła wyłaniać się figura młodego Rodrygo, który zaczął prześcigać swojego rodaka Viniciusa Jr. Kiedy Belg doznał kontuzji, trener postawił na system 4-4-2, z Isco i Urugwajczykiem Federico Valverde w roli skrzydłowych, grających u boku defensywnego pomocnika Casemiro. 

W rewanżowym meczu z PSG, na Santiago Bernabeu w Lidze Mistrzów, można było zobaczyć Real w dobrej formie. Jej symptomy, już wtedy widoczne, wróciły na Camp Nou, wraz z wielkim Garethem Bale’m - czego jeszcze kilka miesięcy temu nie można było oczekiwać. A już wydawało się przecież jasne, że jego przeznaczeniem jest odejście z klubu. 

Wciąż brakuje natomiast w drużynie kontuzjowanego Hazarda. Obserwować można jednak powolny, ale sukcesywny powrót do wysokiej dyspozycji przez Lukę Modricia, który przypomina kibicom Realu o swoim talencie.

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | FC Barcelona | Sergio Levinsky

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje