Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (58 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (53 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (53 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (48 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (42 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (39 pkt.)
  • 7 .Villarreal CF (37 pkt.)
  • 8 .Granada CF (33 pkt.)

Real Madryt. Młode talenty odchodzą na dalszy plan. Zinedine Zidane nie potrafi z nich skorzystać?

Jeszcze kilka miesięcy temu Real Madryt mógł być uważany za klub, który tworzy sobie solidne podwaliny pod przyszły projekt sportowy. Bogactwo talentów w ekipie "Królewskich" szybko się jednak kurczy, a i stara gwardia powoli się wykrusza. W którą stronę zmierza ekipa prowadzona przez Zinedine'a Zidane'a?

Vinicius Junior, Rodrygo Goes, Luka Jović, Eder Militao, Reinier, Takefusa Kubo, Theo Hernandez, Andrij Łunin, Sergio Reguilon, Achraf Hakimi... lista piekielnie zdolnych, młodych zawodników, którymi dysponował w ostatnim czasie Real Madryt jest imponująca.

Z ogromnego bogactwa trzeba jednak umieć odpowiednio korzystać. Czy dzieje się tak w ekipie "Królewskich"? Można o tym dyskutować, lecz fakty mówią same za siebie.

Florentino Perez zrobił, co mógł, by zagwarantować Realowi świetlaną przyszłość. W pewnym momencie można było odnieść wrażenie, że każdy młody, wyróżniający się chłopak (zwłaszcza Brazylijczyk) jest na celowniku "Los Blancos". Z "Kraju Kawy" do Madrytu przybyło dwóch zawodników - Vinicius Junior i Rodrygo Goes. Na Bernabeu trafił także z FC Porto ich rodak - Eder Militao. Żaden z nich nie zagościł jednak na dłużej w pierwszym składzie Realu.

Vinicius i Rodrygo mieli wzloty i upadki. Pierwszy był krytykowany za boiskową lekkomyślność i fatalną skuteczność pod bramką rywala. Strzelił dotąd wprawdzie 11 goli, lecz często miał więcej szczęścia, niż umiejętności, choć zdarzało się mu błysnąć przepięknym trafieniem, jak w minionym sezonie w starciu z Osasuną, gdy posłał piłkę w górny róg bramki. Nieco więcej boiskowej ogłady wykazywał Rodrygo, lecz od grudnia jest kontuzjowany. Militao natomiast nie wykorzystał długofalowego kryzysu formy Raphaela Varane'a  i dopiero w styczniu - po niemal trzymiesięcznej przerwie - pojawił się na boisku w meczu ligowym. 

Utalentowana młodzież trafiała jednak pod skrzydła "Zizou" nie tylko z innych zespołów, ale także z klubowej szkółki. Jej przedstawiciele często są wypożyczani, podobnie jak część nowych nabytków, by nabrać niezbędnego doświadczenia i wrócić z szerszym wachlarzem umiejętności. Świetny przykład stanowi tutaj Dani Carvajal, któremu roczny pobyt w Bayerze Leverkusen pomógł rozwinąć skrzydła na tyle, by stanowić potem o sile "Królewskich".

Podobnie mogło być z Sergio Reguilonem. W minionym sezonie 24-latek błyszczał na wypożyczeniu w Sevilli, z którą triumfował w Lidze Europy. Wydawało się więc, że po powrocie na Santiago Bernabeu stanie się ważnym ogniwem drużyny prowadzonej przez Zidane'a. Został jednak oddany lekką ręką do Tottenhamu, podobnie jak Achraf Hakimi do Interu Mediolan. Dwa lata gry w Borussii Dortmund pomogły 22-letniemu Marokańczykowi stać się klasowym piłkarzem. W 73 meczach Hakimi strzelił 12 goli i zanotował 17 asyst, choć to nominalny prawy defensor. W BVB udowodnił jednak swoją uniwersalność - z powodzeniem grywał na lewej i prawej defensywie oraz obu flankach w drugiej linii.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

Reguilon i Hakimi mogliby więc stanowić sporą wartość dla obrony Realu. Tymczasem na lewej stronie defensywy "Królewskich" Ferland Mendy musi występować we wszystkich najważniejszych meczach. Marcelo starzeje się bowiem w przykry sposób i jest tylko cieniem piłkarza, który niegdyś siał postrach na połowie rywala. Natomiast w obliczu kontuzji Carvajala na prawą obronę został chwilowo cofnięty żołnierz "Zizou" - Lucas Vazquez, bo o Alvaro Odriozili zapomnieli już chyba wszyscy, łącznie z francuskim szkoleniowcem.

"Odstrzelony" przez Zidane'a został także Marcos Llorente, który po przenosinach do Atletico Madryt - i zmianie pozycji - zyskał nowe życie.

Teraz z Realu odszedł również Martin Odegaard. Co prawda tylko na wypożyczenie, ale wymowne jest to, że na dobrą sprawę nie otrzymał szansy od Zidane'a. Jesienią ubiegłego roku w Realu Sociedad był jednym z najlepszych zawodników LaLiga. Potem płomień jego talentu przygasiły problemy fizyczne, a następnie ławka w Realu. "Los Blancos" celowo złamali słowo dane ekipie z Kraju Basków i sprowadzili Norwega, choć ten miał jeszcze przez rok ogrywać się w zespole z San Sebastian.

Mistrz Hiszpanii znalazł się w okresie przejściowym. "Królewscy" muszą przewietrzyć szatnię, wprowadzić do niej powiew młodości i nową jakość. Gwiazda, którą miał być Eden Hazard, nie sprawdza się jednak, a młoda krew wypływa z Madrytu. Zidane w tym czasie wciąż próbuje na nowo odbudować tych, którym zawdzięcza największe sukcesy trenerskie. O ile Luka Modrić przeżywa kolejną młodość, o tyle Marcelo czy Isco nie prezentują już jakości godnej Realu Madryt. 

Zidane to człowiek Florentino Pereza, trener skrojony na miarę "Królewskich". Można mieć jednak wątpliwości, czy to odpowiedni szkoleniowiec na obecne czasy. Czasy, w których należy postawić na młodych i przebudować zespół, któremu tak wiele zawdzięcza. 

TB

Primera Division - wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama