Reklama

Reklama

Real - Barcelona. Kibic zmienia barwy na łożu śmierci

Barcelona zależy od siebie. Będzie mistrzem Hiszpanii, jeśli wygra wszystkie mecze do końca sezonu. Real Madryt jest tego bardzo bliski. Dlatego sobotnie el Clasico zapowiada się tak pasjonująco. Obie drużyny są w formie, w jakiej w tym sezonie jeszcze nie były. Transmisja z El Clasico o godzinie 21.00, na żywo w Eleven Sports 1. Mecz komentować będą Mateusz Święcicki i Sebastian Chabiniak. Studio przedmeczowe na Estadio Alfredo Di Stefano rozpocznie się o 18.00.

Na widzów Eleven Sports czeka więc aż sześć godzin relacji z Madrytu. Jedną z atrakcji będą ekskluzywne rozmowy z wybitnymi postaciami świata piłki nożnej, takimi jak Arrigo Sacchi, Edmilson czy Fernando Hierro.

Na łożu śmierci kibic Barcelony poprosił o księdza. - Chcę ogłosić coś bardzo ważnego - powiedział rodzinie. Kiedy ksiądz się pojawił, stwierdził w obecności bliskich, że chce zmienić barwy na białe. - Jak to synu? - zapytał ksiądz. - Całe życie chodziłeś na Camp Nou, uważałeś "Królewskich" za wrogów, a w takiej chwili masz zamiar się do nich przyłączyć? - Ojcze, jako dobry chrześcijanin chcę się z nimi pojednać - odpowiedział kibic. - A poza tym, jeśli ktoś już musi umrzeć, wolałbym, żeby to był kibic Realu.

Reklama

Real - Barcelona. Notorycznie niedoceniani

Dowcip jest stary jak rywalizacja Katalończyków z "Królewskimi". W sobotę na stadionie Alfredo di Stefano żarty się jednak skończą. Po traumie 2020 roku drużyna Barcelony znów czuje się mocna. Poprzedni rok zakończyła na szóstym miejscu w tabeli ligi hiszpańskiej, co dla niej było upadkiem na dno. Kibice z Katalonii marzyli już tylko o tym, by Ronald Koeman awansował z zespołem do czołowej czwórki, zapewniając klubowi udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Ostatni raz Barcelona nie grała w tych rozgrywkach w sezonie 2003-2004. 17 lat temu!

Okazało się jednak, że Koeman wiedział, co robi. A szczególnie jego asystenci od przygotowania fizycznego. W ostatnich latach zespół z Katalonii błyszczał jesienią, ale wiosną piłkarze powłóczyli nogami. Stąd seria bolesnych porażek w fazie pucharowej Champions League: z Juventusem 0-3, Romą 0-3, Liverpoolem 0-4, Bayernem 2-8.

Tym razem od stycznia Katalończycy zaczęli się rozpędzać. Stratę kilkunastu punktów do liderującego Atletico zmniejszyli do jednego. Z zespołem Diego Simeone zmierzą się jeszcze na Camp Nou, co daje im komfort. W walce o mistrzostwo kraju zależą tylko od siebie.

Real Madryt też najgorsze ma za sobą. Był taki moment jesienią, gdy prasa hiszpańska zapewniała, że Zinedine Zidane dotrwa na stanowisku trenera tylko do końca sezonu. Ani dnia dłużej. Dziś "Królewscy" tracą do Atletico 3 punkty, są w grze o zachowanie mistrzostwa, w miniony wtorek zagrali swój najlepszy mecz, pokonując w ćwierćfinale Ligi Mistrzów Liverpool 3-1.

- Mój zespół był notorycznie niedoceniany - stwierdził Zidane. Dziś w Madrycie drą o to, by szkoleniowiec Realu zechciał zostać na kolejny sezon. Byle jego drużyna wygrała sobotni klasyk, przerwała tegoroczną passę Barcelony (13 zwycięstw i remis w La Liga), a w środę obroniła na Anfield Road dwa gole przewagi i awansowała do półfinału Champions League.

Do końca sezonu w Hiszpanii zostało 9 kolejek. Ale Simeone jest pewien, że Barca i Real stracą już minimalną liczbę punktów. Trener Atletico jest w bardzo trudnej sytuacji. Drużyna straciła wielką przewagę w tabeli, a jeszcze kontuzji doznał najskuteczniejszy piłkarz Luis Suarez. Drugi gwiazdor ataku Marcos Llorente jest ukarany za kartki i nie zagra w niedzielę w wyjazdowym starciu z Betisem. W poprzedniej kolejce na Ramon Sanchez Pizjuan lider przegrał 0-1 z Sevillą.

Barcelona i Real się rozpędzają, Atletico zwalnia. Czyli klasyk może być meczem, który przesądzi o tytule w tym sezonie.

Fani drużyny Koemana przeżyli moment strachu w poprzednim meczu. Ousmane Dembele zdobył zwycięskiego gola z Valladolid w 90. minucie (1-0). Francuz z czarnej owcy Barcelony stał się ostatnio jednym z bohaterów. Uporał się z kontuzjami, zatrudniając prywatnego fizjoterapeutę i kucharza. Wreszcie daje drużynie coś ekstra. W trzech poprzednich sezonach albo się leczył, albo zawodził.

Real - Barcelona. 4-3-3 kontra 3-4-3

Kłopoty finansowe Barcelony zmusiły Koemana, by sięgnął po młodzież. Pomocnik Pedri, obrońcy: Oscar Mingueza, Ronald Araujo to już podstawowi gracze, zaraz będzie nim pewnie defensywny pomocnik Ilaix Moriba. Największą gwiazdą miał być wychowany w La Masia Ansu Fati, ale po operacji łąkotki wciąż nie wrócił do gry.

Barcelona ma swoje zmartwienia. Antoine Griezmann wciąż nie jest tym samym piłkarzem co w reprezentacji mistrzów świata. U Francuzów to lider, w zespole Koemana pierwszym do zmiany. Za to Leo Messi odzyskał wigor, w sobotę doścignie Sergio Ramosa w liczbie występów w klasyku. Zagra przeciw Realowi po raz 45. Zdobył dotąd 26 goli, najwięcej ze wszystkich. Alfredo di Stefano i Cristiano Ronaldo wbili Barcelonie po 18 bramek. 

Real liczy na Viniciusa Jr, którego talent eksplodował przeciw Liverpoolowi. Gola w starciu z "The Reds" zdobył też Marco Asensio, wobec czego nie ma miejsca w jedenastce dla wracającego do zdrowia Edena Hazarda. Karim Benzema jest największą gwiazdą ataku "Królewskich". Jest szansa, że wróci do kadry, bo końca dobiega proces Mathieu Valbueny. Karim jest oskarżony o udział w szantażowaniu kolegi z boiska. Jeśli sąd go uniewinni, selekcjoner Didier Deschamps będzie mógł go powołać.

Real zagra bez podstawowej pary stoperów: Sergio Ramos (kontuzja) i Raphael Varane (koronawirus). Eder Militao i Nacho zdali jednak egzamin w starciu wagi ciężkiej z Liverpoolem. Zidane może ustawić zespół z trójką obrońców, tak jak gra ostatnio Barcelona. W roli wahadłowego w Realu świetnie sprawdza się Marcelo. Jeśli francuski trener zdecyduje się na klasyczny system 4-3-3, na bokach obrony zagrają Ferland Mendy i Lucas Vazquez. Pomoc? Nie do zdarcia: Casemiro-Kroos-Modric. W meczu z Liverpoolem zagrali tak jak w latach 2016-2018, gdy Real dominował w Lidze Mistrzów trzy sezony.

Skład Barcelony? Do zdrowia wraca Gerard Pique, ale on szykowany jest na finał Pucharu Króla. Frankie de Jong w środku obrony? Tak gra u Koemana w ostatnim czasie. Po meczu z Valladolid powiedział, że woli być ustawiany w drugiej linii, ale ostateczny głos ma trener.

Pedri i Busquets zagrają przed trójką obrońców (Araujo, de Jong, Lenglet). Lengleta lub Araujo może zastąpić Mingueza. W roli wahadłowych: Jordi Alba i Sergino Dest. Messi i Griezmann są ustawiani za plecami Dembele.

Niewiele wskazuje na to, by któryś z trenerów na tak ważny mecz dokonał rewolucji w składzie. Pierwszy klasyk Zidane’a i Koemana wygrał Francuz. 3-1 na Camp Nou. Ansu Fati został najmłodszym graczem, który w starciu Barcelony z Realem zdobył gola. Kluczowy był jednak karny dla Realu, po tym jak Lenglet szarpnął za koszulkę Ramosa. To jedno się w Barcelonie nie zmieniło. Francuski stoper wciąż jest najsłabszym graczem drużyny. Strach pomyśleć, co będzie gdy ociężałego Francuza dopadnie taki sprinter jak Vinicius Jr. Chyba, że Koeman też się tego obawia i zostawi Lengleta na ławce, a postawi w defensywie na Minguezę, Araujo i de Jonga.

W bramce czeka nas pojedynek Niemca Marca-Andre ter Stegena i Belga Thibauta Courtoisa - dwóch specjalistów najwyższej próby. Ich interwencje mogą być kluczowe dla wyniku. A więc i losów mistrzostwa.

Dariusz Wołowski


-------
El Clásico w Eleven Sports 1:

sobota, 10 kwietnia:

godz. 18:00 - 20:55 studio (na żywo) - na Estadio Alfredo Di Stéfano: Mateusz Majak, Maciej Kruk, w Warszawie: Łukasz Wiśniowski, Paweł Wilkowicz, Piotr Urban, Marcin Gazda.

godz. 20:55 - 22:55 Real Madryt - FC Barcelona (na żywo), transmisja również w 4K; komentarz: Mateusz Święcicki, Sebastian Chabiniak.

godz. 22:55 - 00:00 studio (na żywo)

godz. 00:00 - 00:30 Eleven Gol Live - magazyn

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL