Reklama

Reklama

  • 1 .Granada CF (6 pkt.)
  • 2 .Real Betis Balompié (6 pkt.)
  • 3 .Villarreal CF (4 pkt.)
  • 4 .Celta Vigo (4 pkt.)
  • 5 .Valencia CF (3 pkt.)
  • 6 .CA Osasuna (3 pkt.)
  • 7 .Getafe CF (3 pkt.)
  • 8 .Cádiz CF (3 pkt.)

Primera Division. W sobotę start nowego sezonu, ale bez najlepszych

W sobotę rozpocznie się sezon 2020/21 piłkarskiej ekstraklasy Hiszpanii. Na mecze Realu Madryt, Barcelony czy Sevilli trzeba jednak poczekać dłużej. Drużyny te dostały czas na odpoczynek po sierpniowych występach w europejskich pucharach.

Broniący tytułu Real do rywalizacji przystąpi 20 września, a Barcelona i Sevilla dopiero 27.

Reklama

Z drużyn tych na odpoczynek naprawdę solidnie zapracowała tylko Sevilla, która triumfowała w Lidze Europy. Real został wyeliminowany przez Manchester City w 1/8 finału Ligi Mistrzów, a Barcelonę w ćwierćfinale LM upokorzył Bayern Monachium, wygrywając 8-2.

Porażka ta wywołała w klubie ze stolicy Katalonii prawdziwe trzęsienie ziemi i to właśnie te wydarzenia można uznać za najciekawsze w trakcie przerwy międzysezonowej.

Zaczęło się od zmiany szkoleniowca. Quique Setien został zwolniony, a zastąpił go Holender Ronald Koeman, który pełnił funkcję selekcjonera reprezentacji swojego kraju. Koeman był piłkarzem Barcelony w latach 1989-95. Czterokrotnie zdobył z nią mistrzostwo Hiszpanii, a w 1992 roku sięgnął po Pucharu Europy, zdobywając jedynego gola w sezonie.

Momentalnie ruszyły spekulacje o tym, których piłkarzy nowy szkoleniowiec chce się pozbyć z klubu. Nagle jednak chęć odejścia wyraził ten, bez którego Barcelona nie wyobraża sobie funkcjonowania - Lionel Messi.

Klauzula odstępnego w kontrakcie Argentyńczyka wynosi aż 700 mln euro. Ma on jednak możliwość jednostronnego rozwiązania umowy, pod warunkiem zgłoszenia takiego zamiaru do 10 czerwca. Messi miał nadzieję, że opóźnienie zakończenia sezonu z powodu pandemii spowoduje także przesunięcie tego terminu. Barcelona była jednak nieustępliwa, a dodatkowo wsparły ją władze ligi. Być może piłkarz przed sądem doszedłby swoich racji, ale jak sam powiedział, nie chciał się wdawać w spór prawny i ostatecznie pozostał w klubie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje