Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (59 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (56 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (54 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (48 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (45 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (39 pkt.)
  • 7 .Villarreal CF (37 pkt.)
  • 8 .Athletic Bilbao (33 pkt.)

Primera Division. Plaga kontuzji wciąż prześladuje piłkarzy Realu Madryt

Okres letni w Realu Madryt jest, jak zwykle, bardzo intensywny. Na nieszczęście ekipy ze stolicy Hiszpanii, praca wre nie tylko na boisku i w biurach na Santiago Bernabeu, ale w dużej mierze także w gabinetach medycznych, gdzie ciągle przesiadują podopieczni Zinedine'a Zidane'a.

We wtorek Real Madryt poinformował, że kontuzji mięśnia prostego w prawym udzie nabawił się Brahim Diaz. Tego typu kontuzje wymagają kilkutygodniowej rehabilitacji, a dla Hiszpana był to już trzeci uraz od maja tego roku.

Reklama

Po odejściu Santiago Solariego, który notorycznie omijał Brahima podczas ustalania kadry meczowej, były zawodnik Manchesteru City mógł liczyć na sporo minut po powrocie do Madrytu Zinedine'a Zidane'a. Odniósł jednak kontuzję w ostatniej ligowej kolejce, w starciu z Realem Betisem.

Tamten uraz zamknął mu drogę do występu w młodzieżowych mistrzostwach Europy. Mimo tego, reprezentant Hiszpanii wznowił przygotowania do nowego sezonu z dodatkowym pokładem energii - skrócił nawet o kilka dni wakacje, by udowodnić swoją determinację i wywalczyć sobie miejsce w kadrze "Królewskich", zamiast udać się na wypożyczenie. Wszystko układało się po myśli Brahima, ale tylko do czasu. Po kilku dniach treningów podczas obozu w USA, 20-latek nabawił się urazu lewego uda, który wykluczył do z występów w letnich sparingach.

Teraz Brahim wracał już do pełni dyspozycji, nie wystąpił wprawdzie w ostatnim meczu ligowym z Cetlą Vigo, ale mógł mieć poważne nadzieję na grę przeciwko Realowi Valladolid w najbliższy weekend. Nadzieje te okazały się być płonne - skrzydłowy po raz kolejny wypadł z gry, tym razem z powodu kontuzji prawego uda. Nie jest to dobra wiadomość dla samego piłkarza, Zidane'a oraz całego sztabu medycznego Realu Madryt. To już bowiem ósma kontuzja w kadrze "Królewskich" od momentu rozpoczęcia letnich przygotowań do sezonu.

Po pierwszym urazie Brahima, jeszcze poważniejszego uszczerbku na zdrowiu doznał Marco Asensio, który swój widowiskowy występ w meczu z Arsenalem zakończył na noszach z koszmarną diagnozą - zerwanie więzadeł krzyżowych. Później w gabinetach lekarskich meldowali się jeszcze: Ferland Mendy, Luka Jović, Thibaut Courtois, Mariano, Rodrygo Goes oraz ponownie Brahim Diaz.

Szpital utworzony z piłkarzy Realu przy ulicy Concha Espina 1 w Madrycie nie jest żadnym novum. Już w ubiegłym sezonie niemal wszyscy znaczący zawodnicy "Los Blancos" zmagali się z mniejszymi lub większymi urazami. Rehabilitacje przechodzili między innymi: Courtois, Sergio Ramos, Karim Benzema, Toni Kroos, Casemiro, Marcos Llortene, Dani Carvajal, Alvaro Odriozola, Mariano, Vinícius Junior, nie wspominając o Bale'u. Według statystyk przedstawianych przed portal Transfermarkt, wszyscy przedstawiciele Realu z powodów zdrowotnych przegapili łącznie 119 spotkań ligowych w poprzednich rozgrywkach La Ligi. Lwia część tych absencji spowodowana była urazami mięśniowymi.

Trudno znaleźć jednego winnego zaistniałej sytuacji. Od początku kampanii 2018/19 nad przygotowaniem fizycznym Realu pracowało bowiem aż trzech specjalistów. Za czasów Julena Lopeteguiego opiekę nad madrytczykami objął Óscar Caro. Wraz z przejęciem posady na ławce trenerskiej "Królewskich" przez Santiago Solariego, do łask powrócił Antonio Pintus, który został przez byłego selekcjonera reprezentacji Hiszpanii odepchnięty na boczny tor. To właśnie Pintus był wymieniany jako jedna z głównych postaci, której Real zawdzięczał trzy zwycięstwa w Lidze Mistrzów z rzędu. Teraz za kondycję "Galacticos" odpowiada Grégory Dupont, który na rosyjskim mundialu pomógł Francuzom sięgnąć po upragniony tytuł mistrzowski. Nie można którejkolwiek z wyżej wymienionych osób jednoznacznie obwiniać o plagę kontuzji, lecz jej genezy nie można także dopatrywać się w przypadku.

"Zizou" musi teraz dojść do źródła problemu i zgasić go w zarodku, zanim będzie zbyt późno. Wszak to właśnie między innymi rewelacyjnemu przygotowaniu fizycznemu Real zawdzięczał tron europejskiego futbolu, w którym wygodnie zasiadał przez trzy ostatnie lata.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Real Madryt | Brahim Diaz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama