Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (13 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (11 pkt.)
  • 3 .Valencia Club de Futbol (10 pkt.)
  • 4 .Real Sociedad San Sebastián (10 pkt.)
  • 5 .Athletic Bilbao (9 pkt.)
  • 6 .Sevilla FC (8 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (8 pkt.)
  • 8 .CA Osasuna (8 pkt.)

Primera Division. Madryckie derby szansą Atletico na przełamanie

Spora presja ciąży na piłkarzach Atletico Madryt przed sobotnimi derbami na stadionie Realu w 22. kolejce hiszpańskiej ekstraklasy. Zespół argentyńskiego trenera Diego Simeone nie wygrał żadnego z czterech ostatnich meczów, licząc wszystkie rozgrywki.


Jednym z rywali, którego Atletico nie potrafiło w tym czasie pokonać, byli właśnie "Królewscy" w finale Superpucharu Hiszpanii; przegrali w rzutach karnych po remisie 0-0.

Później piłkarzom Simeone przydarzyła się niespodziewana porażka z Eibar 0-2 w ekstraklasie i kompromitująca wpadka z trzecioligową ekipą Cultural Leonesa w 1/16 finału Pucharu Króla. W niedzielę zła passa została podtrzymana, gdy Atletico zremisowało u siebie bezbramkowo z przedostatnim w tabeli Leganes.

"Czeka nas sporo ciężkiej pracy i poszukiwanie rozwiązań, jak można poprawić grę. Drużynę mamy jednak dobrą i w sobotę walczymy o zwycięstwo" - zapewnił Simeone.

Reklama

Na ligowe zwycięstwo z "Królewskimi" Atletico czeka od blisko czterech lat.

"Gramy z tym rywalem dość często i już się dobrze znamy. O wynikach takich spotkań decydują szczegóły. Potrzebujemy tych trzech punktów, choć jedziemy na stadion jednej z najmocniejszych ekip w La Lidze" - powiedział pomocnik gości Koke.

W składzie Atletico zabraknie kontuzjowanego Portugalczyka Joao Felixa, najdroższego piłkarza w historii klubu - w lipcu dołączył z Benfiki Lizbona za 126 milionów euro.

Real jest z kolei w bardzo dobrej formie. Nie poniósł porażki w żadnych z ostatnich 20 spotkań o stawkę i prowadzi w tabeli ekstraklasy z trzypunktową przewagą nad Barceloną. Atletico traci do lidera 10 "oczek" i jest na piątej pozycji.

"Widzę dużo pozytywów, ale jeszcze niczego nie wygraliśmy. W sobotę przed nami znów trudny mecz i będziemy musieli grać na naszym najwyższym poziomie" - zaznaczył trener "Królewskich" Francuz Zinedine Zidane.

Spotkanie na Santiago Bernabeu zaplanowano na godzinę 16. Barcelona, która po kilku słabszych występach w czwartek rozbiła u siebie Leganes 5-0, będzie miała teoretycznie łatwiejsze zadanie - w niedzielę wieczorem podejmie 13. w tabeli Levante.

Dotychczas "Duma Katalonii" nie przekonywała pod wodzą Quique Setiena, który 13 stycznia zastąpił Ernesto Valverde. W pierwszych dwóch spotkaniach trenera broniły jeszcze wyniki - wymęczone wygrane z Granadą w ekstraklasie 1-0 i trzecioligową Ibizą 2-1 (do 72. przegrywając 0-1) w Pucharze Króla, jednak pierwszy poważny rywal Valencia okazał się za silny i Barcelona przegrała na Mestalla 0-2.

Dopiero w czwartek udało się nieco zatrzeć złe wrażenie. W rozgromieniu Leganes duży udział miał Argentyńczyk Lionel Messi, który zdobył dwie bramki i cieszył się z 500. w karierze zwycięstwa w koszulce tego klubu. Mimo wszystko Setien nie był do końca zadowolony z występu drużyny.

"Straciliśmy kontrolę nad meczem w końcowych fragmentach pierwszej połowy. Powinniśmy być wtedy znacznie spokojniejsi. Ale wiele rzeczy zrobiliśmy też bardzo dobrze" - skomentował.

Trzecia w tabeli Sevilla, która do lidera traci osiem punktów, podejmie w niedzielę o godz. 18.30 ekipę Alaves. Z kolei zajmujące czwarte miejsce Getafe (dwa "oczka" za Sevillą) o 16. rozpocznie wyjazdowy mecz z Athletic Bilbao.

Primera Division: wyniki, tabela, terminarz, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje