Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (39 pkt.)
  • 2 .Sevilla FC (31 pkt.)
  • 3 .Real Betis Balompié (30 pkt.)
  • 4 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 6 .Rayo Vallecano (27 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (23 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (22 pkt.)

Primera Division. Klasyk czasu transformacji

Sobotni klasyk jest starciem drużyn w fazie przeobrażeń. Ostatnio w La Liga Barcelona uzyskała niewielką przewagę nad Realem Madryt, ale to Królewscy znów podbijają Europę. Transmisja z El Clasico 10 kwietnia o godzinie 21.00, na żywo w Eleven Sports 1. Mecz komentować będą Mateusz Święcicki i Sebastian Chabiniak. Studio przedmeczowe na Estadio Alfredo Di Stéfano rozpocznie się o 18.00. Na kibiców czeka więc aż sześć godzin relacji z Madrytu. Jedną z atrakcji będą ekskluzywne rozmowy z wybitnymi postaciami świata piłki nożnej, takimi jak Arrigo Sacchi, Edmílson czy Fernando Hierro.

Zwycięski finał Ligi Mistrzów z Liverpoolem w Kijowie w 2018 roku, był punktem szczytowym, ale i zwrotnym dla Realu Madryt. Trener Zinedine Zidane uznał, że doszedł do ściany i podał się do dymisji. Niedługo po tym okazało się, że z drużyną żegna się Cristiano Ronaldo. Erę Portugalczyka na Santiago Bernabeu opisywało 450 goli w 438 meczach i cztery triumfy w Champions League.

Modric na równi pochyłej? Ale skąd!

Jedna z najlepszych drużyn w historii klubowej piłki weszła w okres transformacji. Luka Mordic zdobył w 2018 roku Złotą Piłkę, przerywając na chwilę hegemonię Leo Messiego i Cristiana Ronaldo. Wydawało się, że 33-letni wtedy Chorwat będzie powoli wyręczany z roli lidera drugiej linii. Razem z Niemcem Tonim Kroosem i Brazylijczykiem Casemiro tworzyli najlepszą pomoc tamtego okresu.

Reklama

Prezes Realu był przekonany, że robi wspaniały interes, sprzedając 33-letniego CR7 do Juventusu za 105 mln euro. Nigdy w historii piłki nikt nie zapłacił aż tyle za gracza po trzydziestce. Florentino Perez uważał to samo co Zidane - kadra zespołu wymaga zmian. Wydał na nie 360 mln euro, sprowadzając bramkarza Thibauta Courtoisa, obrońców Edera Militao i Ferlanda Mendy’ego oraz skrzydłowych Rodrygo i Edena Hazarda. Pomocnika Federico Valverde i skrzydłowego Viniciusa JR sprowadził wcześniej, oni weszli do zespołu z drużyny rezerw.

Teoretycznie prezes zrobił wszystko, by odnowić zespół. Hazard miał być największą gwiazdą Realu. Kosztował 100 mln euro, a niektóre źródła podają, że znacznie więcej. W Chelsea był graczem z żelaza, rozgrywał ponad 40 spotkań w każdym z siedmiu sezonów, w debiutanckim nawet 62. Najlepszego dryblera w Premier League urazy omijały. W Madrycie zdrowie Belga się posypało. 36 spotkań uciułał w dwa sezony. Jego wielbiciel Zidane załamuje ręce. Gdy Belg wyleczył się przed ligowym spotkaniem w Eibarem w ostatnią sobotę, trener nie odważył się nawet przewidywać, kiedy będzie mógł posłać go na murawę.

Równie wielkim rozczarowaniem dla Pereza jest Gareth Bale. W finale w Kijowie wbił Liverpoolowi dwa gole. Prezes Realu myślał, że chociaż w jakimś stopniu zastąpi Ronaldo. Eksperyment skończył się kompletną klapą. Walijczyk zdobył 17 goli w dwa sezony i został wypożyczony do Tottenhamu jako zbędny.

Vinicius JR oraz Rodrygo to gracze zbyt młodzi, by dźwigać ciężar presji oczekiwań w tak wielkiej drużynie. Miewają wielkie chwile, jak we wtorek, gdy Vinicius wbił dwa gole Liverpoolowi w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Genialnie wyszkoleni Hiszpanie Marco Asensio i Isco nie rozwijają się tak jak oczekiwano, choć szczególnie pierwszy wraca do formy (gol z Liverpoolem). Gra Realu opiera się na "starych". 35-letnim Modricu, 34-letnim Ramosie i 33-letnim Benzemie. Ten drugi nie zagra w klasyku, wrócił kontuzjowany z meczu reprezentacji Hiszpanii. Ale bez niego i zakażonego Raphaela Varane’a drużyna pokonała mistrza Anglii 3-1.

Odmłodzenie Realu nie udało się w takim stopniu jak oczekiwał Perez. Po dziesięciu miesiącach od dymisji w 2018 roku, na ławkę wrócił Zidane. Ale i on ma kłopoty. Po dwóch sezonach, gdy Real odpadł w 1/8 finału Ligi Mistrzów teraz znalazł się w ćwierćfinale jako jedyny klub Primera Division. W pierwszym meczu z Liverpoolem potwierdził, że czas europejskich wzlotów nie przeminął. Real to nie tylko drużyna utytułowana i doświadczona, ale wciąż groźna dla najlepszych. Media w Madrycie przebąkują o podwójnej koronie - czyli powtórce z 2017 roku. Misja ekstremalna, ale możliwa.

Terapia wstrząsowa w Barcelonie

W Barcelonie terapia była bolesna. Klęska 2-8 z Bayernem Monachium w poprzednim sezonie Ligi Mistrzów uświadomiła Katalończykom, że zmiany w składzie muszą być rewolucyjne. Stąd kontrowersyjny sposób, w jaki klub pozbył się napastnika Luisa Suareza - dziś Urugwajczyk ma 19 goli w lidze dla Atletico Madryt. Ale lider słabnie. Barca jest o punkt za jego plecami, Real o trzy.

Ostatniego lata z Camp Nou chciał uciec Leo Messi, ale prezes Josep Maria Bartomeu do tego nie dopuścił, po czym sam podał się do dymisji. Zostawił klub z ogromnymi długami i aferą Barcagate - oskarżany jest o zapłacenie ogromnych pieniędzy firmie, która w mediach społecznościowych atakowała jego przeciwników. Wśród nich nawet piłkarzy Messiego i Gerarda Pique.

Nowy trener Ronald Koeman nie mógł liczyć na transfery, bo kasa jest pusta. Z desperacji sięgnął do szkółki La Masia, która jeszcze raz nie zawiodła. Pedri, Ronald Araujo, Oscar Mingueza, Ilaix Moriba wnoszą do drużyny coraz więcej. 18-letni Pedri zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii, a przecież w zespole jest jeszcze kontuzjowany napastnik Ansu Fati, któremu wróżą świetlaną przyszłość.

Barcelona potrzebowała czasu, by młodzież dojrzała. Rok 2020 Katalończycy zakończyli na szóstym miejscu w tabeli. Zawodziły przede wszystkim gwiazdy, jak Antoine Griezmann czy Philippe Coutinho sprowadzeni za kwoty grubo przekraczające 100 mln euro. Brazylijczyk doznał jeszcze w grudniu poważnej kontuzji. Tak jak Fati i Pique. Messi wydawał się zmęczony, bez entuzjazmu. Sergi Busquets do reszty tracił szybkość, także w myśleniu. Pierwszy klasyk ery Koemana Barcelona przegrała na Camp Nou 1-3.

I nagle w styczniu 2021 roku wszystko zaczęło się zmieniać. Nie wystarczyło to na wyeliminowanie PSG w 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale Barcelona jest w finale Pucharu Króla. W lidze wyprzedziła Real i rzuca wyzwanie Atletico.

Od 7 marca klub ma nowego starego prezesa Joana Laportę. Ma zatrzymać Messiego, przedstawiając mu plan szybkiej odbudowy potęgi klubu. Dziś Barcelona gra dobrze. W poprzednich sezonach wiosną gasła w oczach, teraz się rozpędza. Spece od przygotowania fizycznego zatrudnieni przez Koemana dobrze wypełnili swoją misję. Wielka zmiana dokonała się u Ousmane’a Dembele. Nieprofesjonalny tryb życia wpędził młodego Francuza w spiralę kontuzji. Chcąc ratować karierę zatrudnił własnego fizjologa, fizjoterapeutę i kucharza. Urazy przestały mu dokuczać.

Wyniki, tabelę i terminarz Primera Division znajdziesz tutaj!

Barcelona ma teraz nad Realem przewagę entuzjazmu. Królewscy górują doświadczeniem. Odkąd Zidane wrócił na Santiago Bernabeu jego drużyna zaczęła przeważać w klasykach. Wtedy był absolutny remis w historii rywalizacji obu gigantów. Dziś wynik: 97 zwycięstw, 52 remisy i 95 porażek jest korzystny dla Królewskich. W lidze tak samo: 74-36-72.

Mecze Realu z Barceloną wciąż budzą ogromne emocje. Jak w niedawnych czasach, gdy oglądalnością dorównywały piłkarskiemu mundialowi i igrzyskom olimpijskim. W 2016 roku klasyk śledziło 650 mln ludzi ze 185 krajów. Nie ma meczu ligowego, który wywoływałby większe zainteresowanie.

Dariusz Wołowski

El Clásico w Eleven Sports 1:

sobota, 10 kwietnia:

godz. 18:00 - 20:55 studio (na żywo) - na Estadio Alfredo Di Stéfano: Mateusz Majak, Maciej Kruk, w Warszawie: Łukasz Wiśniowski, Paweł Wilkowicz, Piotr Urban, Marcin Gazda.

godz. 20:55 - 22:55 Real Madryt - FC Barcelona (na żywo), transmisja również w 4K; komentarz: Mateusz Święcicki, Sebastian Chabiniak.

godz. 22:55 - 00:00 studio (na żywo)

godz. 00:00 - 00:30 Eleven Gol Live - magazyn 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama