Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (13 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (11 pkt.)
  • 3 .Valencia Club de Futbol (10 pkt.)
  • 4 .Real Sociedad San Sebastián (10 pkt.)
  • 5 .Athletic Bilbao (9 pkt.)
  • 6 .Sevilla FC (8 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (8 pkt.)
  • 8 .CA Osasuna (8 pkt.)

Primera Division. Barcelona idzie na mistrza. Niespodzianka?

Drużyna Ronalda Koemana zaczyna przypominać Barcelonę z najlepszych czasów. "Przeszłość jest teraźniejszością" - komentuje dziennik "Marca".

Nawet w momentach największych wzlotów zespołu z Katalonii, wyjazd do San Sebastian był w kalendarzu zaznaczony na czerwono. Real Sociedad potrafił wygrywać z Barceloną w 2015 roku, gdy drużyna Luisa Enrique sięgała po potrójną koronę. Tak jak cztery lata wcześniej, gdy zespół Pepa Guardioli był numerem 1 w Europie.

Barcelona lepsza od Atletico?

W niedzielę emocji nie było zbyt wiele. Katalończycy wybili Baskom sześć goli (wynik 6-1), co udało im się na wyjeździe dopiero drugi raz w historii La Liga. Dla Leo Messiego to był mecz wyjątkowy. Zagrał 768. raz w barwach Barcelony bijąc rekord Xaviego Hernandeza. Dwa gole pozwoliły Argentyńczykowi osiągnąć poziom 700 bramek dla klubu z Katalonii. 663 to gole w spotkaniach oficjalnych (37 zdobył w sparingach).

Reklama

To jednak tylko statystyki. Efektowne zwycięstwo w San Sebastian umacnia wiarę Katalończyków w odzyskanie tytułu mistrza Hiszpanii. Z cztery punktów strata do Atletico Madryt mogła się skurczyć nawet do dwóch. Nie pozwolił na to bramkarz Jan Oblak, który 86. minucie starcia lidera z Alaves obronił rzut karny.

Porównanie aktualnej formy Barcelony i Atletico wypada zdecydowanie na korzyść drużyny Koemana. Ustawieni w systemie 3-4-2-1 Katalończycy poruszają się po boisku w ekspresowym tempie. Sergio Busquets znów myśli szybko i jest autentycznym liderem drugiej linii. Wahadłowi Jordi Alba i Sergino Dest biegają bez wytchnienia między obydwoma polami karnymi. Prasa hiszpańska komentuje, że w Amerykaninie Barcelona odnalazła kolejnego Daniego Alvesa.

Messi odzyskał entuzjazm do gry. Griezmann wreszcie bierze w niej realny udział. Ousmane Dembele wykorzystuje szybkość i odnajduje skuteczność. W defensywie Katalończycy przestali popełniać głupie błędy.

Nie ma sezonu przejściowego w Barcelonie

Koeman obejmował latem zgliszcza drużyny. W fatalnej sytuacji finansowej klubu, z prezesem Josepem Marią Bartomeu, który po serii skandali podał się do dymisji. Morale piłkarzy sięgało dna. Trzeba było odmłodzić zespół. Taka operacja zawsze jest bolesna: Koeman pozbył się graczy tak zasłużonych jak Luis Suarez (Atletico), Ivan Rakitic (Sevilla), Arturo Vidal (Inter Mediolan). Na transfery nie było pieniędzy, trzeba było sięgnąć do akademii drużyny. Znów okazała się ona wybawieniem dla klubu.

"Radykalna zmiana Barcelony" - pisze dziennik "Marca". Już nikt nie wspomina o sezonie przejściowym poświęconym odbudowie zespołu, a nie zdobywaniu trofeów. Katalończycy odpadli z Ligi Mistrzów, ale mają szansę na podwójną koronę w kraju. Są w finale Pucharu Króla i na drugim miejscu w tabeli La Liga.

Do końca sezonu zostało 10 kolejek. 10 kwietnia Barcelona zagra w Madrycie z Realem w El Clasico. Królewscy będą uwikłani w walkę o półfinał Ligi Mistrzów z Liverpoolem. 9 maja zespół Koemana zmierzy się na Camp Nou z Atletico. Wciąż tylko drużyna Diego Simeone zależy od siebie, ale Katalończycy są już tego bardzo blisko (o punkt). Drużyna gra z polotem, arytmią, piłkarze mają wystarczająco dużo siły. Na finiszu sezonu Barca się rozpędza, podczas gdy w ostatnich latach zwalniała.

Bohaterem numer 1 staje się Koeman. W Hiszpanii pamiętali mu jak wiele lat temu przybył do Valencii, by dokonać złożonej operacji transformacji drużyny. Jego bezkompromisowa postawa zakończyła się totalnym konfliktem. W Barcelonie musiał dokonać jeszcze bardziej skomplikowanego zabiegu, ale "pacjent" szybko staje na nogi i wraca do żywych. Klub ma wreszcie nowego prezesa Joana Laportę, który z entuzjazmem zabrał się do roboty.

Drużynę Holendra wzmocnił już po kontuzji Ronald Araujo. Po przerwie na mecze reprezentacyjne dołączą Sergi Roberto i Gerard Pique. W kwietniu ma nastąpić powrót Ansu Fatiego, choć nie ma konieczności, by go przyspieszać. Po operacji łąkotki nastolatek powoli wraca do siebie. Może się przyda na finiszu walki o mistrzostwo.

Biorąc pod uwagę to co jesienią działo się w klubie, pierwszy raz od lat tytuł dla Barcelony trzeba by potraktować w kategoriach niespodzianki.

Dariusz Wołowski

Wyniki, tabelę i terminarz Primera Division znajdziesz tutaj!



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje