Reklama

Reklama

Pawłowski w Maladze: Lepiej nie mogłem trafić

- Bariera językowa nie stanowi problemu, bo znam niemiecki i angielski. Jestem gotowy walczyć o miejsce w podstawowym składzie - podkreślił nowy piłkarz Malagi Bartłomiej Pawłowski. W środę przeszedł do hiszpańskiego klubu z Widzewa Łódź.

Szósty zespół Primera Division to najlepszy wybór na początek kariery zagranicznej?

Bartłomiej Pawłowski: - Nie mam wątpliwości, że tak. Lepiej nie mogłem trafić, zważywszy na to, że Malaga CF jest zespołem walczącym o najwyższe cele, a ja na co dzień bardzo interesuję się ligą hiszpańską. Znam skład mojej nowej drużyny, oczywiście poza zawodnikami, którzy dołączyli w letniej przerwie.

Zagrał pan w dwóch meczach Widzewa w tym sezonie. Miał pan zostać w łódzkiej drużynie, czy szykował się na transfer?

Reklama

- Nie sądziłem, że w tym okienku zmienię klub. Wszystko nabrało niesamowitego tempa po piątkowym spotkaniu z Zawiszą Bydgoszcz, wygranym 2-1 (Pawłowski zaliczył asystę przy jednej z bramek Łotysza Eduardsa Visniakovsa - red.). Praktycznie w jeden dzień wszystko się rozstrzygnęło.

Nie miał pan żadnych obaw?

- Nie, od pierwszych zajęć jestem zdeterminowany walczyć o miejsce w podstawowym składzie. A czy to mi się uda już w pierwszej, drugiej, a może w dziesiątej kolejce ligowej, to na razie ma mniejsze znaczenie. Na pewno nie składam broni dlatego, że nie byłem z Malagą na zgrupowaniu w Niemczech. Owszem, treningi będą zapewne inne, ale rozgrywki zaczynają się za niecałe trzy tygodnie i na pewno mam sporo czasu, by pokazać, że warto dać mi szansę.

Zna pan język hiszpański?

- Moim atutem będzie bardzo dobra znajomość angielskiego, znam też niemiecki, więc w tych językach na początku będę rozmawiał z niemieckim trenerem Berndem Schusterem. Zresztą pierwsza taka rozmowa zaplanowana jest już na środowy wieczór. Negocjacje w Hiszpanii były prowadzone na najwyższym poziomie, bowiem mój menedżer Szymon Pacanowski z Fabryki Futbolu świetnie włada językiem hiszpańskim.

Kiedy pierwszy trening?

- W czwartek odbędę pierwsze zajęcia z nowym zespołem. Do końca tygodnia chcę pozałatwiać wszystkie sprawy organizacyjne związane z wyborem mieszkania i samochodu.

Co dalej z Widzewem, który w krótkim stracił dwóch młodych i utalentowanych zawodników - pana i Mariusza Stępińskiego?

- Widzew jest takim klubem, który po odejściu jakiegoś piłkarza potrafi szybko znaleźć następcę. Trener Radosław Mroczkowski ma nosa w takich sytuacjach.

Do pierwszej reprezentacji Polski będzie bliżej z Malagi?

- Mam nadzieję, że dystans dzielący mnie od kadry się zmniejszy. Oczywiście sam transfer do ligi hiszpańskiej nie jest handicapem, muszę solidnie trenować i grać w Maladze, aby dostać powołanie od selekcjonera.

Rozmawiał Radosław Gielo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL