Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (30 pkt.)
  • 2 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 3 .Sevilla FC (28 pkt.)
  • 4 .Atletico Madryt (26 pkt.)
  • 5 .Rayo Vallecano (24 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (24 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (23 pkt.)
  • 8 .Athletic Bilbao (20 pkt.)

Ogromne problemy finansowe Realu Madryt. "Królewscy" będą walczyć o przetrwanie?

Real Madryt toczy bój o mistrzostwo Hiszpanii i triumf w Lidze Mistrzów. Na boisku - mimo licznych kontuzji - wszystko wygląda nieźle. Za kulisami rozgrywa się jednak dramat "Królewskich", którzy zmagają się z ogromnymi problemami finansowymi. Odwołując się do słów prezesa klubu Florentino Pereza niemieckie media stwierdziły wprost, że do 2024 roku klub z Estadio Santiago Bernabeu może być "martwy".

To właśnie Perez został prezesem Superligi, która upadła niemal tak szybko, jak powstała. 74-latek tłumacząc sens istnienia tych rozgrywek stwierdził, że trzeba ratować piłkę nożną.

- W 2024 roku wszystkie te kluby będą martwe - powiedział prezes Realu Madryt, odnosząc się do 12 ekip, które pierwotnie weszły do Superligi. Dziennikarze "SportBilda" nie mają wątpliwości, że Perez zdiagnozował w ten sposób problemy wyłącznie swojego klubu.

Z opublikowanego ostatnio raportu wynika, że zadłużenie Realu Madryt wynosi aż 900 mln euro. Wśród piłkarskich gigantów w gorszej sytuacji znajduje się wyłącznie Barcelona. Jej zobowiązania wynoszą 1,2 mld euro.

Reklama

By ratować budżet klubu, piłkarze "Królewskich" zgodzili się na obniżkę pensji - na co w dobie pandemii przystali także zawodnicy innych ekip - oraz zrzekli się ewentualnych premii z tytułu odniesionych sukcesów. Te mogły wynieść łącznie 30 mln euro.

Ogromne problemy finansowe Realu Madryt

To nie pokazuje jednak jeszcze w pełni ogromnych problemów Realu, które opisują niemieccy dziennikarze. Były prezes "Los Blancos" Ramon Calderon przyznał bez ogródek, że klubowe konto jest puste. Mówił nawet o miliardowych zobowiązaniach Realu. Na sam remont stadionu mistrzowie Hiszpanii musieli zaciągnąć pożyczkę w wysokości 575 mln euro.

Sytuacja jest tak tragiczna, że Real musiał odroczyć płatność składek na ubezpieczenie piłkarzy. Pandemia koronawirusa tylko zmultiplikowała problemy "Królewskich". W zeszłym sezonie z powodu koronawirusa ekipa z Madrytu straciła 100 mln euro, a tegoroczne szacunki są jeszcze gorsze i wskazują, że w skarbcu klubu będzie brakowało aż 300 mln euro.

Real nie ma jak odzyskać utraconych środków. Zyski z praw telewizyjnych w przypadku Realu wynoszą zaledwie około 20 procent. A co z pozostałymi 80 procentami? Nawet otwarcie stadionów nie rozwiąże całej sprawy. Sprzedaż koszulek nie przynosi już bowiem takich wpływów, jak jeszcze kilka lat temu.

Spore znaczenie ma w tej w kwestii brak wielkiej gwiazdy, z którym boryka się Real po odejściu Cristiano Ronaldo. Eden Hazard zawodzi, a Sergio Ramos to pod względem marketingowym nie ta sama półka, co Portugalczyk. Dodatkowo doświadczony defensor może niebawem odejść z klubu. Dlatego też Perez chce sprowadzić na Santiago Bernabeu Kyliana Mbappe. Transfer Francuza wymaga jednak sporych nakładów finansowych. W ten sposób koło się zamyka.

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje