Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (46 pkt.)
  • 2 .Sevilla FC (38 pkt.)
  • 3 .Real Betis Balompié (33 pkt.)
  • 4 .Rayo Vallecano (30 pkt.)
  • 5 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 6 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (28 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (28 pkt.)

Messi wulgarnie odpowiedział krytykom jego gry w Argentynie

Lionel Messi - w wywiadzie udzielonym argentyńskiemu kanałowi telewizyjnemu TyCSports - ostro odniósł się do krytyków jego gry w reprezentacji. Argentyńczyk nie przebierał w słowach.

Messi przyznał, że reprezentacja i piłkarze Argentyny powinni mieć większy kredyt zaufania od kibiców. Piłkarz podkreślał, że drużyna dotarła ostatnio do dwóch ważnych finałów - mistrzostw świata i Copa America. Argentyńczyk w bardzo wulgarnych słowach odniósł się do swoich krytyków.

- Denerwuje mnie, kiedy ludzie mówią, że powinniśmy się bardziej starać, grając w koszulkach reprezentacji. Doszliśmy przecież do dwóch finałów. Mogę tylko powiedzieć im: pie... się. Owszem, nie wygraliśmy, ale dotarliśmy tam. Nie odpadliśmy w 1/8 finału - wulgarnie odpowiedział na wizji Messi.

Reklama

Argentyńczyk wyjaśnił także, dlaczego nie śpiewa hymnu. - Drażni mnie, kiedy ludzie bezmyślnie mnie atakują. Celowo nie śpiewam hymnu. Nie muszę tego robić, żeby odczuwać podniosłość chwili. Każda osoba przeżywa to na własny sposób. We wszystkich meczach, w których gram reprezentacja jest priorytetem i chcę z nią wygrywać - powiedział Messi.

Messi do tej pory z reprezentacją Argentyny nie wygrał żadnego prestiżowego turnieju. Na mistrzostwach świata w Brazylii "Albicelestes" polegli w finale z Niemcami, a w starciu finałowym Copa America musieli uznać wyższość Chile, przegrywając po rzutach karnych.

- W piłce nożnej nie chodzi tylko o to, żeby mieć jaja. Mieliśmy ciężki czas w reprezentacji po naszych ostatnich doświadczeniach. Przegraliśmy w finale mistrzostw świata z Niemcami, którzy mają znakomitych piłkarzy, ale mieliśmy bardzo duże szanse na zwycięstwo. Z Chile było tak samo i polegliśmy w karnych - argumentował Messi.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje