Reklama

Reklama

Messi: Nikt w Barcelonie nie chce, żeby Real cokolwiek wygrał

- To jasne, że nikt w Barcelonie nie chce, aby Real Madryt cokolwiek wygrał - przyznał gwiazdor Barcelony Lionel Messi.

Katalończycy wyprzedzają "Królewskich" w tabeli Primera Division o punkt przed ostatnią kolejką i są bliscy obronienia tytułu mistrzów Hiszpanii. Real jednak, w przeciwieństwie do Barcelony, ma szansę na wywalczenie Pucharu Ligi Mistrzów. W finale zmierzy się z Atletico Madryt, które wyeliminowało w ćwierćfinale Messiego i spółkę.

Mimo tego, gwiazdor Barcy zapowiedział, że trzyma kciuki za Atletico w starciu z Realem.

- Dla Barcelony byłaby to wielka radość, gdyby Atletico pokonało Real w finale Ligi Mistrzów - przyznał Messi w wywiadzie dla ESPN.

Reklama

- To czego dokonało Atletico, jest wspaniałe i wcale nie jest łatwo z nimi wygrać. Są niezwykle twardym rywalem i Diego Simeome zasługuje na uznanie za to, jak gra jego drużyna - komplementował Atletico Messi.

Argentyńczyk przyznał, że odpadnięcie z Ligi Mistrzów było dla jego ekipy bolesnym ciosem. Mimo tego, Barcelona wciąż liczy na zakończenie sezonu z sukcesem, jakim byłoby wywalczenie dwóch tytułów - mistrzostwa kraju i Pucharu Króla.

- Przed nami dwa finały - w lidze i w Pucharze Króla. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo - powiedział Messi.

Jego ekipa zmierzy się w sobotę o godz. 17 na wyjeździe z Granadą w ostatnim meczu Primera Division, a 22 maja (godz. 21.30) czeka ją starcie z Sevillą w finale Pucharu Króla.

Liga Mistrzów - zobacz drogę Realu i Atletico do finału

Zobacz sytuację w Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL