Reklama

Reklama

Lucas Hernandez przez proces może pauzować w Lidze Mistrzów

Francuski piłkarz Lucas Hernandez, obrońca Atletico Madryt, może zapłacić bardzo wysoką cenę za podejrzenie o przemoc domową, której kilka dni temu miał dopuścić się w "starciu" ze swoją dziewczyną. Defensor "Los Colchoneros" może pauzować 21 lutego w spotkaniu 1/8 Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen, bowiem na ten dzień ma wyznaczony termin rozprawy.

Do incydentu, z udziałem 20-letniego Hernandeza i jego już byłej sympatii Amelii, doszło w piątek. Tego dnia, nad razem, sportowiec został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji w swoim domu. Z informacji, przekazanych przez przedstawiciela madryckiej policji wynikało, że piłkarz wraz ze swoją dziewczyną doigrali się niewielkich ran i od razu zostali opatrzeni. Według hiszpańskich mediów, między parą miało dojść do kłótni, która przerodziła się w ostrą scysję.

W obecności policji Francuz zachowywał się kulturalnie i w chwili zatrzymania nie stawiał czynnego oporu.

Reklama

Ceną za wybryk dla Hernandeza może być absencja w kadrze zespołu na wyjazdowy mecz Ligi Mistrzów przeciwko Bayerowi Leverkusen. Wszystko przez to, że w tym samym dniu ma ruszyć proces przed madryckim sądem.

Prokurator wnioskuje dla piłkarza o siedem miesięcy pozbawienia wolności, a dla jego byłej partnerki pół roku. Jeżeli jednak zapadnie wyrok skazujący do dwóch lat, to zgodnie z przepisami w Hiszpanii, piłkarz nie pójdzie do więzienia, o ile wcześniej nie był karany.

Diego Simeone nie musi rwać sobie włosów z głowy, bo Francuz jest zmiennikiem Filipe Luisa na lewej flance obrony. Przy czym ostatni mecz, w ćwierćfinale Pucharu Króla, rozegrał 25 stycznia w pełnym wymiarze czasu. Atletico zremisowało z Eibarem 2-2 i awansowało do najlepszej czwórki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL