Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (46 pkt.)
  • 2 .Sevilla FC (38 pkt.)
  • 3 .Real Betis Balompié (33 pkt.)
  • 4 .Rayo Vallecano (30 pkt.)
  • 5 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 6 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (28 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (28 pkt.)

Levinsky: Real Madryt wydał 303 mln euro i ma "klona" Messiego

Choć brzmi to jak herezja, fakty są niezaprzeczalne: Real Madryt przejął klona Leo Messiego. Specjalistyczna maszyna, badająca parametry piłkarzy dowiodła, że żaden piłkarz na świecie nie jest podobny do wielkiego Argentyńczyka tak jak nowa gwiazda "Królewskich" - Eden Hazard - pisze felietonista Interii Sergio Levinsky.

Tego lata Real Madryt wydał już 303 miliony euro na transfery. Po porażce, jaką zakończył się miniony sezon i decyzji o radykalnych zmianach, klub wciąż nie zamknął swoich drzwi przed możliwością zatrudnienia kolejnych piłkarzy. Kierownictwo Realu zdaje sobie jednak sprawę, że nie może powtórzyć błędów sprzed roku.

Kiedy się przeanalizuje tę ogromną inwestycję, prawdopodobnie największą na rynku, na którym bardzo energicznie poruszają się też FC Barcelona i Atletico Madryt, gdyż one również chcą wzmocnić swoje składy, można zauważyć, że Real Madryt postawił na odmłodzenie zespołu. "Królewscy" zdecydowali się na graczy takich jak: Luka Jović (21 lat), Edson Militao (21), Ferland Mendy (24) i Rodrygo (18). Zapłacili za nich 203 miliony. Do tego grona młodzieńców pod względem wieku nie pasuje jedynie 28-letni Eden Hazard, za którego klub zapłacił Chelsea 100 milionów euro.

Reklama

Czy to jest sprawiedliwe, że Real Madryt zapłacił Eintrachtowi Frankfurt za Lukę Jovicia 60 milionów euro, 50 milionów - Porto za Edera Militao, 48 milionów - Olympique Lyon za Ferlanda Mendy’ego i 45 milionów euro - FC Santos za Rodryga i zainwestował w Hazarda aż 100 milionów eurowaluty?

Czy Hazard pasuje do młodych talentów pozyskanych przez Real i czy wart jest tych stu milionów? Wszystko wskazuje na to, że belgijski nabytek z Chelsea będzie wielce przydatny Realowi. Niewielu jest na świecie piłkarzy, którzy mają zdolność do wygrywania meczów w pojedynkę i "Los Blancos" wiedzą o tym doskonale, tym bardziej, że do niedawna sami mieli u siebie jednego z takich graczy, a jego strata odbiła mu się czkawką. Chodzi oczywiście o Portugalczyka Cristiana Ronalda. Na dodatek "Królewscy" nie dostali za niego tyle, ile jest wart.

Kupując Ronalda Juventus nie tylko zyskał geniusza, który wzmocnił całą drużynę (to on przyczynił się do awansu w 1/8 finału Ligi Mistrzów, kiedy w rewanżowym meczu z Atletico, w Turynie zdobył trzy bramki), ale też odkąd odszedł, Real Madryt ma najpoważniejsze od ponad dekady problemy z ofensywą. Nie potrafił bowiem znaleźć następcy Portugalczyka, a nie mógł mu jednak odmówić chęci zmiany otoczenia, po wszystkim, co zapewnił klubowi, zanim nie przeistoczył się w Alfreda di Stefano XXI wieku.

Wprawdzie przypadek Hazarda opuszczającego Chelsea nie jest identyczny, ale można się doszukać pewnych podobieństw. Chodzi o jednego z najbardziej magicznych graczy Planety. Katalońska telewizja zaprezentowała maszynę, która mierzy podobieństwo fizyczne i techniczne, okazało się, że Hazard ma najwięcej spośród wszystkich zawodników na świecie cech wspólnych z Leo Messim. Podobnie, jak to się stało w przypadku Ronalda, gdy ten emigrował do Juventusu, tak teraz londyński klub Hazarda niewiele mógł zrobić, gdy zawodnik zapragnął zmienić otoczenie. Chelsea mogła tylko wywalczyć dla siebie niezłą sumę odstępnego.

Analizując wszystkie te transfery nasuwa się ważne pytanie: co zrobi Zinedine Zidane z tak wieloma zawodnikami? Real Madryt pozbył się kilku, którzy występowali w minionym sezonie (na bardzo niskim poziomie) i rezygnuje z innych, którzy pokazali bardzo dobrą technikę, jak na przykład Dani Ceballos (jeden z największych bohaterów młodzieżowych ME do lat 21) czy Marcos Llorente (moim zdaniem najlepszy gracz w Klubowych Mistrzostwach Świata w Emiratach Arabskich).

Kiedy wszystko wskazywało, że stanie się coś innego, Zidane wolał podwoić swoje poparcie dla starej gwardii, graczy którzy przed laty przyczynili się do zdobycie trzech Pucharów Ligi Mistrzów i dwóch Klubowych Mistrzostwach Świata. Trudno jednak wytłumaczyć decyzję o pozbyciu się bramkarza Keylora Navasa. Choć w tym przypadku można odnieść wrażenie, że decyzję podjęła dyrekcja klubu, a nie trener. W przeciwnym wypadku byłoby sprzecznością, że Francuz wolał zostawić Belga Thibaut Courtoisa, bez wątpienia wielkiego bramkarza, ale nie na tyle, aby zastąpić Navasa, który nie tylko przyczynił się do zdobycia przez zespół wielu tytułów, ale też w wielu meczach jego skuteczność była fundamentem do wygranej. To bardzo przykre, że z powodu marketingu Navas przegrywa z konkurentem, który zajmie jego miejsce nie mając na swoim koncie wystarczająco dużo zasług sportowych.

Zobaczymy, jak sobie poradzi Zidane z tak wieloma piłkarzami z jego poprzedniego etapu, którzy w minionym sezonie nie popisali się dobrą grą i nie zasługują na zajmowanie miejsc przeznaczonych dla nowych, w większości młodych gwiazd, Gwiazd, które - aby nabierać doświadczenia - potrzebują od razu wychodzić na boisko, aby nie powtórzył się przypadek z sezonu 2018/2019 Viniciusa Juniora, napastnika o dużych możliwościach, który potrzebuje niewiele do osiągnięcia dojrzałości na murawie.

W nowym sezonie zobaczymy powrót do przeszłości Realu Madryt, czy całkowicie odnowioną drużynę, a może mieszankę młodych ze starszymi? Na jakiej pozycji ustawi Zidane Hazarda? Jako skrzydłowego czy jako cofniętego napastnika?

Aby się przekonać, musimy poczekać jeszcze kilka dni.

Sergio Levinsky

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje