Reklama

Reklama

  • 1 .Real Sociedad San Sebastián (14 pkt.)
  • 2 .Real Madryt (13 pkt.)
  • 3 .Granada CF (13 pkt.)
  • 4 .Villarreal CF (12 pkt.)
  • 5 .Atletico Madryt (11 pkt.)
  • 6 .Cádiz CF (11 pkt.)
  • 7 .CA Osasuna (10 pkt.)
  • 8 .Elche CF (10 pkt.)

Już w niedzielę Atletico może być mistrzem Hiszpanii

Piłkarze Atletico Madryt już w niedzielę mogą cieszyć się z pierwszego od 1996 roku mistrzostwa Hiszpanii. W 36. kolejce ekstraklasy muszą pokonać na wyjeździe Levante i liczyć na potknięcia Barcelony i Realu Madryt w starciach z Getafe i Valencią.

Podopiecznym Argentyńczyka Diego Simeone na pewno nie brakuje motywacji. Nie tylko są w komfortowej sytuacji w wyścigu o tytuł w kraju, ale też w środę zapewnili sobie udział w finale Ligi Mistrzów, w którym zmierzą się z właśnie z Realem.

Reklama

Atletico prowadzi w tabeli La Liga z 88 punktami. O cztery mniej ma Barcelona, natomiast "Królewscy" tracą do lidera sześć punktów, ale mają jedno spotkanie zaległe.

W przypadku równej liczby punktów to Atletico będzie sklasyfikowane przed Realem, ponieważ ma lepszy bilans w bezpośrednich pojedynkach. Wydaje się zatem, że większym zagrożeniem może być Barcelona, z którą ekipa Simeone zmierzy się na Camp Nou w ostatniej kolejce.

- Zespół nauczył się radzić sobie z przeciwnościami losu w trakcie całego sezonu. Spróbujemy pokonać w niedzielę Levante, w tej chwili uznajemy ten mecz za najważniejszy - powiedział brazylijski obrońca Atletico Filipe Luis po triumfie 3-1 nad Chelsea w półfinale Champions League.

Piłkarze Barcelony są z kolei zdeterminowani, by przerwać złą passę, która rozpoczęła się na początku kwietnia po odpadnięciu z Ligi Mistrzów. W ćwierćfinałowym dwumeczu wyeliminowało ich wówczas Atletico.

Trzy dni później ponieśli ligową porażkę 0-1 z Granadą, przez którą stracili kontrolę nad wyścigiem po mistrzostwo kraju. Na domiar złego w kolejnym tygodniu przegrali z Realem 1-2 w finale Pucharu Króla i mogą zakończyć sezon bez żadnego trofeum.

W ubiegłym tygodniu na Katalonię spłynęła tragiczna wiadomość o śmierci byłego trenera Barcelony Tito Vilanovy. Szkoleniowiec zmarł w wieku 45 lat po 2,5-rocznej walce z chorobą nowotworową.

Po tych czarnych dla klubu chwilach pojawiła się jednak okazja do optymizmu. Niedzielny mecz z Villarrealem Barcelona wygrała 3-2, choć rywale prowadzili 2-0. Ponadto doceniono postawę obrońcy Daniego Alvesa, który w niecodzienny, ale wielce imponujący sposób zareagował na rasistowskie zachowanie publiczności.

Gdy Brazylijczyk podchodził do rzutu rożnego, jeden z kibiców rzucił w jego kierunku banan. Zamiast zmieszać się lub zgłaszać pretensje, zawodnik podniósł owoc, zjadł kawałek i odrzucił resztę poza linię boczną. Później publicznie dziękował za pomoc w "uzupełnieniu potasu w organizmie".

Zapoczątkowało to akcję antyrasistowską "wszyscy jesteśmy małpami", w której wzięło udział wielu sportowców, w tym Robert Lewandowski, oraz inne osoby publiczne. Pozwoliła ona odwrócić uwagę od kłopotów Barcelony w ostatnim czasie.

- Wiemy, że nie wszystko jest w naszych rękach, i że nie będzie nam łatwo, ale nie porzuciliśmy nadziei. Nie pozostaje nam nic innego niż walka do ostatniej minuty ostatniej kolejki. Będziemy myśleć o Tito w każdym nadchodzącym meczu - zapowiedział pomocnik Sergio Busquets.

Rywalem "Blaugrany" w sobotę o godzinie 16 będzie broniące się przed spadkiem Getafe.

- Nie możemy z góry przekreślać szans, bo nigdy nie wiadomo, skąd mogą nadejść niezbędne punkty. Z Barceloną da się wygrać, trzeba tylko być skupionym i wierzyć - powiedział na konferencji prasowej pomocnik Getafe Angel Lafita.

Atletico zagra na wyjeździe z Levante w niedzielę o 17, a cztery godziny później swój mecz z Valencią rozpocznie na Santiago Bernabeu Real.

Sprawdź wyniki, strzelców bramek, tabelę i terminarz rozgrywek

Dowiedz się więcej na temat: Atletico Madryt | FC Barcelona | Real Madryt | Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje