Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (46 pkt.)
  • 2 .Sevilla FC (38 pkt.)
  • 3 .Real Betis Balompié (33 pkt.)
  • 4 .Rayo Vallecano (30 pkt.)
  • 5 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 6 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (28 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (28 pkt.)

FC Barcelona - Real Madryt 0-0. 6235 dni czekaliśmy na taki mecz

Status quo w Primera Division. W meczu Barcelony z Realem Madryt na Camp Nou padł bezbramkowy remis, a oba kluby są na pierwszym i drugim miejscu w tabeli. Szkoda tylko, że o tym spotkaniu nikt nie będzie specjalnie pamiętać. Czy z taką formą Barca czy Real mają choć cień szans na wygranie Ligi Mistrzów?

W tym roku czekaliśmy na El Clasico dłużej, niż zakładano. Pierwotnie mecz miał się odbyć 26 października, ale z powodów pozasportowych - protesty w Barcelonie przez skazanie katalońskich liderów, został przełożony na późniejszy termin. Zazwyczaj apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tym razem jednak okazało się, że z dużej chmury spadł mały deszcz.

Komplet kibiców na Camp Nou nie poniósł Barcelony do zwycięstwa, choć jej piłkarze mieli może ze dwie okazje do pokonania bramkarza rywala. Raz sytuację uratował Sergio Ramos, który wybił piłkę sprzed linii bramkowej. Aktywniejszą stroną w środowym meczu był Real. "Królewscy" oddali zdecydowanie więcej strzałów (17-9), ale tylko cztery z nich były celne. I głównie zza pola karnego. Marc-Andre ter Stegen, bramkarz Barcelony, musiał więc się wykazać, ale bez przesady.

Reklama

Nic dziwnego, że padł bezbramkowy remis, pierwszy taki wynik w El Clasico od listopada 2002 roku. To było 6235 dni temu.

Co więc zapamiętamy z tego spotkania?

Przede wszystkim garść statystyk. Real pozostaje bez wygranej z Barceloną w Primera Division już od siedmiu meczów (trzy remisy, cztery porażki). To najgorsza taka seria od grudnia 2011 roku.

Z kolei Zinedine Zidane, trener "Królewskich", został pierwszym szkoleniowcem tego klubu, który nie przegrał na wyjeździe z Barceloną pięciu kolejnych pojedynków we wszystkich rozgrywkach (dwa zwycięstwa i trzy remisy).

Natomiast Sergio Ramos, obrońca Realu, został samodzielnym rekordzistą w liczbie występów w El Clasico. Reprezentant Hiszpanii ma już 43 na koncie. O jeden raz wyprzedza Lionela Messiego, Xaviego, Manola Sanchisa i Francesca Gento (trzech ostatnich już nie może się poprawić).

Co jeszcze?

Pod koniec środowego meczu pokazano wymowną statystykę. Piłkarze Barcelony przebiegli niecałe sto kilometrów, natomiast Realu niewiele ponad sto.

Primera Division rządziła ostatnio w Europie. W minionych 10 edycjach Ligi Mistrzów hiszpańskie kluby wygrywały ją sześć razy, w tym pięć razy z rzędu. Poza tym, dwukrotnie mieliśmy madryckie finały, ale Atletico nie sprostało "Królewskim".

Z takimi statystykami przebiegniętych kilometrów jak w środę, trudno będzie Barcelonie i Realowi jednak nawiązać do tych osiągnięć. Szczególnie, że w 1/8 finału "Królewscy" trafili na groźnego przeciwnika, którym jest Manchester City, prowadzony przez Josepa Guardiolę, czyli byłego trenera "Dumy Katalonii".

Z tym, że faza pucharowa Ligi Mistrzów zacznie się dopiero w lutym, natomiast finał zaplanowano 30 maja 2020 roku w Stambule, więc obaj giganci mogą jeszcze zdążyć z formą.

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę Primera Division

Pawo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje