Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (87 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (82 pkt.)
  • 3 .Atletico Madryt (70 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (70 pkt.)
  • 5 .Villarreal CF (60 pkt.)
  • 6 .Real Sociedad San Sebastián (56 pkt.)
  • 7 .Granada CF (56 pkt.)
  • 8 .Getafe CF (54 pkt.)

FC Barcelona - Espanyol w 35. kolejce Primera Division. W środę wielkie derby

Przypadające na 35. kolejkę Primera Division derby stolicy Katalonii będą ze wszech miar wyjątkowe. Obie ekipy powalczą o prymat w mieście przy pustych trybunach, mając więcej do stracenia, niż zyskania. Espanyol musi zwyciężyć, by utrzymać matematyczne szanse na pozostanie w Primera Division. FC Barcelona natomiast potrzebuje trzech punktów, by wciąż liczyć się w grze o mistrzowski tytuł. Mecz rozpocznie się o godzinie 22. Transmisja w Eleven Sports 1.

Derby Katalonii zostaną rozegrane na stadionie "Blaugrany" bez udziału kibiców dopiero drugi raz w historii. Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce niemal sto lat temu, 15 stycznia 1925 roku w powtórzonym spotkaniu o mistrzostwo regionu.

Reklama

Sytuacja była wyjątkowa. Pierwszy mecz został przedwcześnie przerwany, a na murawie dochodziło do dantejskich scen. Wystarczy wspomnieć, że Paulino Alcantara złamał szczękę w starciu z rywalem, po czym stracił przyjemność, a wściekli fani "Blaugrany" rzucali na plac gry monetami, kamieniami i kawałkami drewna, wrzeszcząc z niezadowolenia.

Tym razem na trybunach Camp Nou panować będzie cisza. Dla podopiecznych Quique Setiena może to być poniekąd dobra wiadomość. "Duma Katalonii" po restarcie rozgrywek sprawuje się bowiem fatalnie i niewykluczone, że zostałaby przywitana przez własnych fanów gwizdami.

Ostatni mecz wlał jednak w serca kibiców "Blaugrany" nową nadzieję. "Barca" spisała się wyśmienicie, ogrywając na wyjeździe Villarreal 4-1. Nie oznacza to jednak, że po jednej efektownej wiktorii sympatycy przebaczą gwiazdom Barcelony wcześniejsze wpadki.

Mimo to starcie z "Żółtą Łodzią Podwodną" może stanowić dla "Dumy Katalonii" pewien przełom. Jego największym beneficjentem jest chyba Antoine Griezmann, który rozegrał świetne zawody, zwieńczone cudownej urody bramką, choć do tej pory był nie był w stanie zyskać zaufania Setiena.

Sam szkoleniowiec Barcelony może odetchnąć z ulgą. Wiele mówiło się o tym, że w najbliższych dniach może stracić posadę. Prezes "Barcy" Josep Maria Bartomeu zdementował jednak te doniesienia i zdradził, że w przyszłym sezonie Setien wciąż będzie pracować na Camp Nou.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama