Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (39 pkt.)
  • 2 .Sevilla FC (31 pkt.)
  • 3 .Real Betis Balompié (30 pkt.)
  • 4 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 6 .Rayo Vallecano (27 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (23 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (22 pkt.)

FC Barcelona - Espanyol w 35. kolejce Primera Division. W środę wielkie derby

Przypadające na 35. kolejkę Primera Division derby stolicy Katalonii będą ze wszech miar wyjątkowe. Obie ekipy powalczą o prymat w mieście przy pustych trybunach, mając więcej do stracenia, niż zyskania. Espanyol musi zwyciężyć, by utrzymać matematyczne szanse na pozostanie w Primera Division. FC Barcelona natomiast potrzebuje trzech punktów, by wciąż liczyć się w grze o mistrzowski tytuł. Mecz rozpocznie się o godzinie 22. Transmisja w Eleven Sports 1.

Derby Katalonii zostaną rozegrane na stadionie "Blaugrany" bez udziału kibiców dopiero drugi raz w historii. Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce niemal sto lat temu, 15 stycznia 1925 roku w powtórzonym spotkaniu o mistrzostwo regionu.

Sytuacja była wyjątkowa. Pierwszy mecz został przedwcześnie przerwany, a na murawie dochodziło do dantejskich scen. Wystarczy wspomnieć, że Paulino Alcantara złamał szczękę w starciu z rywalem, po czym stracił przyjemność, a wściekli fani "Blaugrany" rzucali na plac gry monetami, kamieniami i kawałkami drewna, wrzeszcząc z niezadowolenia.

Reklama

Tym razem na trybunach Camp Nou panować będzie cisza. Dla podopiecznych Quique Setiena może to być poniekąd dobra wiadomość. "Duma Katalonii" po restarcie rozgrywek sprawuje się bowiem fatalnie i niewykluczone, że zostałaby przywitana przez własnych fanów gwizdami.

Ostatni mecz wlał jednak w serca kibiców "Blaugrany" nową nadzieję. "Barca" spisała się wyśmienicie, ogrywając na wyjeździe Villarreal 4-1. Nie oznacza to jednak, że po jednej efektownej wiktorii sympatycy przebaczą gwiazdom Barcelony wcześniejsze wpadki.

Mimo to starcie z "Żółtą Łodzią Podwodną" może stanowić dla "Dumy Katalonii" pewien przełom. Jego największym beneficjentem jest chyba Antoine Griezmann, który rozegrał świetne zawody, zwieńczone cudownej urody bramką, choć do tej pory był nie był w stanie zyskać zaufania Setiena.

Sam szkoleniowiec Barcelony może odetchnąć z ulgą. Wiele mówiło się o tym, że w najbliższych dniach może stracić posadę. Prezes "Barcy" Josep Maria Bartomeu zdementował jednak te doniesienia i zdradził, że w przyszłym sezonie Setien wciąż będzie pracować na Camp Nou.

Największym problemem Barcelony jest obecnie fakt, że jej losy spoczywają w rękach Realu Madryt. Na cztery kolejki przed końcem sezonu "Królewscy" mają cztery punkty przewagi nad odwiecznym rywalem, a dodatkowo korzystny bilans bezpośrednich starć. Oznacza to, że w przypadku takiej samej liczby punktów, stołeczna ekipa znajdzie się w ligowej tabeli nad Barceloną.

Taka sytuacja jest jednak mało prawdopodobna. Podopieczni Zinedine'a Zidane'a nie zatrzymują się, notując passę siedmiu zwycięstw. Działacze Barcelony uważają jednak, że nie jest to zasługa świetnej dyspozycji Realu, a... systemu VAR.

- Widziałem ten mecz i było to kolejne spotkanie Realu, w trakcie którego VAR nie spełnił oczekiwań. Od czasu restartu sezonu, system nie jest sprawiedliwy i faworyzuje jeden zespół. Sprawdziło się to już w kilku przypadkach. Musimy podjąć ten temat w rozmowach z federacją. VAR miał pomóc sędziom, ale jest mało sprawiedliwy - podkreślał Bartomeu po zwycięstwie Realu nad Athletikiem Bilbao.

Druga ekipa ze stolicy Katalonii znajduje się w jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji, przegrywając "walkę o życie". Espanyol może uratować już tylko cud, a wielce prawdopodobne, że "Papużki" już po 35. kolejce oficjalne pożegnają się z elitą.

By pozostać w grze o utrzymanie, podopieczni Francisca Rufete muszą pokonać znacznie bardziej utytułowaną sąsiadkę, a także liczyć na potknięcie Eibaru. Espanyol jest już jednak skazany na spadek, choć wyrok jeszcze nie zapadł. Do bezpiecznej strefy traci bowiem 11 "oczek", a do zgarnięcia pozostało 12 punktów. 

Nie pomógł kosztowny, zimowy transfer Raula de Tomasa (Espanyol zapłacił Benfice za wychowanka Realu Madryt 20,5 mln euro), nie pomogły trzy zmiany na stanowisku trenera w ciągu jednego sezon. "Papużki" zamiast bić się o lokaty w górnej połowie tabeli, zmierzają do Segunda Division. To mogą być dla Espanyolu najsmutniejsze derby Barcelony w historii.

Przewidywane składy:

Barcelona: Ter Stegen - Semedo, Pique, Lenglet, Alba - Vidal, Busquets, Roberto - Messi - Griezmann, Suarez

Espanyol: Diego Lopez - Javi Lopez, Espinosa, Cabrera, Vila - Roca, David Lopez - Melendo, Darder, Embarba - De Tomas

Tomasz Brożek

Primera Division - wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje