Reklama

Reklama

  • 1 .Real Sociedad San Sebastián (23 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (20 pkt.)
  • 3 .Villarreal CF (19 pkt.)
  • 4 .Real Madryt (17 pkt.)
  • 5 .Cádiz CF (14 pkt.)
  • 6 .Granada CF (14 pkt.)
  • 7 .Sevilla FC (13 pkt.)
  • 8 .Athletic Bilbao (12 pkt.)

FC Barcelona - Espanyol Barcelona 4-0

Piłkarze Barcelony nie mieli litości na lokalnego rywala Espanyolu. "Duma Katalonii" wygrała na Camp Nou efektownie 4-0 (4-0) w meczu 18. kolejki Primera Division.


Reklama

Obrońca Espanyolu Joan Capdevila zapowiadał, że on i jego koledzy nie przestraszą się słynniejszego rywala i postarają się o dobry wynik na Camp Nou. Boiskowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla podopiecznych Javiera Aguirre.

Już w 10. minucie lider Primera Division objął prowadzenie. Andres Iniesta znakomicie podał przed bramkę z lewej strony pola karnego. Xavi Hernandez zgubił obrońców gości i z bliska wpakował piłkę do siatki.

Pięć minut później było już 2-0. Tym razem z lewej strony pokazał się Cesc Fabregas, który zagrał do Lionela Messiego, ale ten nieczysto trafił w piłkę. W odpowiednim miejscu i czasie był Pedro. Futbolówka odbiła się od jego nogi i wpadła do siatki.

W 27. minucie znów Pedro wpisał się na listę strzelców. Tym razem efektownie przerzucił piłkę nad bramkarzem Espanyolu po kapitalnym prostopadłym podaniu Sergio Busquetsa.

Kibice jeszcze nie zajęli swoich miejsc po świętowaniu gola Pedro, a znów mieli okazję do radości. Fabregas został sfaulowany w polu karnym przez Francisco Casillę i sędzia wskazał na "wapno". Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Lionel Messi i pewnym strzałem pokonał bramkarza Espanyolu.

Zanosiło się na prawdziwy pogrom. W drugiej połowie piłka jeszcze dwukrotnie wylądowała w bramce gości, ale sędzia goli nie uznał dopatrując się pozycji spalonej Pedro, który rozgrywał znakomity mecz. W końcówce spotkania swojego drugiego gola mógł zdobyć jeszcze Messi, ale trafił w poprzeczkę z rzutu wolnego.

Barcelona punkty w tym sezonie straciła tylko w Gran Derbi z Realem (2-2). Inni rywale nie są w stanie powstrzymać armady trenera Tito Vilanovy, który po grudniowej operacji koniecznej do usunięcia nowotworu ślinianki w niedzielę prowadził z ławki swój zespół.

"Chciałem podziękować wszystkim za wyrazy wsparcia, otrzymałem ich naprawdę dużo. Dziękuję lekarzom i pielęgniarkom ze szpitala w Vall d'Hebron, którzy się mną opiekowali. Przez cały ten czas czułem też, że klub mnie chroni. Podziękowania należą się piłkarzom i wszystkim pracownikom klubu, dla nich to też nie było łatwe. Dziękuje mediom, które szanowały mnie. Proszę o to nadal, bo choć piastuję publiczny urząd, to choroba należy do sfery prywatnej - powiedział Vilanova.

"Świetnie zaczęliśmy, pierwsze dwa kadranse były spektakularne. W drugiej połowie również graliśmy dobrze, choć nie tak skutecznie jak przed przerwą. Zwycięstwo cieszy i wiemy, ile znaczy dla naszych fanów wygrana z lokalnym rywalem" - dodał.

"Duma Katalonii" powiększyła do 11 pkt przewagę nad Atletico Madryt, które w niedzielę późnym wieczorem zremisowało z Mallorcą 1-1. Nie zmienił się natomiast 16-punktowy dystans między nią a Realem Madryt, gdyż "Królewscy" przed własną publicznością pokonali Real Sociedad 4-3.

FC Barcelona - Espanyol Barcelona 4-0 (4-0)

Zobacz raport meczowy

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje