Reklama

Reklama

  • 1 .Athletic Bilbao (0 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (0 pkt.)
  • 3 .CA Osasuna (0 pkt.)
  • 4 .Cádiz CF (0 pkt.)
  • 5 .Deportivo Alavés (0 pkt.)
  • 6 .Elche CF (0 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (0 pkt.)
  • 8 .Getafe CF (0 pkt.)

Drużyna 28. kolejki Primera Division

Fernando Roiga, właściciela i prezydenta Villarrealu, z pewnością nie można oskarżyć o to, że jest człowiekiem przesądnym. Ale po 28. kolejce Primera Division szefowi Amarillos zarzuca się coś gorszego - że przestał być człowiekiem rozsądnym.

Jeszcze przed rokiem Villarreal można było uznać za klub zarządzany idealnie. Fernando Roig, Najlepszy Kierownik Sportowy 2008 roku według dziennika Mundo Deportivo, przekładał doświadczenia nabyte w biznesie - w należącej do rodziny Roigów sieci supermarketów Mercadona i swojej prywatnej firmie Pamesa, produkującej wyroby ceramiczne - na znakomite wyniki finansowe i sukcesy sportowe niewielkiego klubu z trzydziestotysięcznego miasteczka Vila-Real pod Walencją.

Villarreal praktycznie nie ma długów, co w gronie zadłużonych po uszy hiszpańskich klubów czyni go prawdziwym dziwadłem. Na niewielki, mieszczący 25 tysięcy widzów Estadio El Madrigal nie ściągano najdroższych gwiazd, tylko obiecujących piłkarzy, którzy dopiero w żółtych barwach osiągali pełnię formy. Znakomitych wychowanków, którzy doświadczenie mogą zdobywać w drużynie rezerw, występującej w hiszpańskiej drugiej lidze, dostarcza troskliwie prowadzona szkółka.

Reklama

W 2006 roku Villarreal przegrał batalię o finał Ligi Mistrzów z Arsenalem. W 2008 roku Amarillos świętowali wicemistrzostwo Hiszpanii, w ostatnich latach regularnie występowali w europejskich pucharach. W ubiegłym roku dotarli do półfinału Ligi Europy i zajęli czwarte miejsce w lidze, gwarantujące udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. Słowem - od dawna nic nie zwiastowało katastrofy.

Miguel Angel Lotina - koszmar dla przesądnych

Niedzielna porażka z Levante była dla Amarillos trzecią z rzędu, a 12. w sezonie. Oczywiście, nie licząc Pucharu Króla, skąd Villarreal odpadł w rywalizacji z trzecioligowcem, ani Ligi Mistrzów, gdzie przegrał wszystkie sześć meczów fazy grupowej. Fernando Roig postanowił dokonać drugiej zmiany trenera w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Francisco Javiera Molinę, zatrudnionego pod koniec grudnia w miejsce Juana Carlosa Garrido, w poniedziałek zastąpił Miguel Angel Lotina. Oznacza to, że tylu samo szkoleniowców sterowało Żółtą Łodzią Podwodną w obecnych rozgrywkach, jak we wcześniejszych sześciu sezonach.

W bogatym CV Miguela Lotiny znaleźć można dwa znamienne osiągnięcia. W sezonie 2006/07 spadł z Realem Sociedad do Segunda Division, kończąc 40-letni okres nieprzerwanej gry "La Realu" w najwyższej klasie rozgrywek. W poprzednim roku Logina do Segunda Division doprowadził Derpotivo, po 20 sezonach z rzędu klubu z A Coruni w Primera Division. Nie trzeba pluć przez lewe ramię na widok każdego czarnego kota ani szerokim łukiem omijać rozstawione drabiny, żeby wzdrygnąć się na samą myśl o powierzeniu właśnie Lotinie misji ratowania przed degradacją Villarrealu. Klubu od 12 lat obecnego w hiszpańskiej ekstraklasie.

Samej decyzji o zmianie szkoleniowca krytykować nie można, bo Villarreal pod wodzą Moliny, po początkowych niezłych wynikach, przypominał karykaturę drużyny. Wygląda na to, że poważnym błędem Roiga było samo zatrudnienie Moliny. Jeszcze w grudniu poprzedniego roku pisaliśmy na INTERIA.PL, że Molina posadę pierwszego trenera otrzymał głównie dlatego, że... do pewnego stopnia przypominał Pepa Guardiolę

Bezbramkowe remisy nie wystarczą

W ostatnich tygodniach żadna formacja Amarillos nie grała na miarę swoich możliwości, obrońcy podawali piłkę rywalom, niecelność podań wołała o pomstę do nieba, a napastnicy praktycznie w ogóle nie dochodzili do bramkowych sytuacji. Lekiem na całe zło będzie Miguel Lotina?

W ostatnim roku pracy w Deportivo, zakończonym degradacją, Lotina pobijał rekordy remisów, głównie bezbramkowych, minęło dobre kilkaset minut sezonu, zanim jego zawodnicy zdobyli bramkę z akcji, a nie po stałym fragmencie gry. Nawet jeśli w wyjściowej jedenastce pojawiał się piłkarz, którego z przymrużeniem oka można było uznać za napastnika, to i on głównie skupiał się na bronieniu, nie atakowaniu. Były szkoleniowiec Deportivo dał się poznać jako mistrz od "zabijania gry" i marnowania czasu - jego zawodnicy przez cały mecz konsekwentnie pilnowali tyłów, a w sporadycznych i powoli rozgrywanych kontratakach szukali przede wszystkim rzutów rożnych i wolnych, a nie strzeleckich sytuacji. Mimo wszystko ta histerycznie zapobiegawcza gra nie ocaliła

"Superdepor" od degradacji.

Do zdobycia 44 punktów, które w historii Primera Division zawsze gwarantowały utrzymanie, jedenaście bezbramkowych remisów Villarrealowi nie wystarczy. A i o same remisy nie będzie łatwo, tym bardziej, że już w środę na El Madrigal przyjedzie Real Madryt.

Santi Cazorla daje Barcelonie nadzieję

W dodatku Real Madryt rozdrażniony przez Santiago Cazorlę, byłego lidera Villarrealu, którego odejście do Malagi, w połączeniu z plagą kontuzji, w największym stopniu wyjaśnia katastrofalną formę Los Amarillos. W doliczonym czasie meczu z Realem Madryt Cazorla pokonał Ikera Casillasa strzałem z rzutu wolnego, wyrównując wynik spotkania. Był to czwarty bezpośredni gol z rzutu wolnego genialnego pomocnika.

Paradoksalnie, Real Madryt bardziej "zasłużył" na stratę bramki w pierwszej części meczu, w której Cazorla, Isco oraz Joaquin wkręcali obrońców "Królewskich" w murawę; druga połowa przebiegała już wyraźnie pod dyktando Blancos. Wpadka Realu pozwoliła Barcelonie zmniejszyć stratę do ośmiu punktów - Blaugrana pokonała Sevillę 2-0, po golach Xaviego i Messiego. Obaj gwiazdorzy Barcelony powinni mieć również na koncie po kilka asyst, ale ich partnerzy z drużyny prześcigali się w marnowaniu dogodnych sytuacji.

Losy Sevilli podzieliło Atletico. Rojiblancos obudzili się dopiero w drugiej połowie, gdy Mallorca prowadziła dwoma golami. Radamel Falcao w popisowym stylu zdobył bramkę kontaktową, ale wcześniej w jeszcze bardziej popisowym stylu zepsuł rzut karny. Trzy punkty pozostały na Balearach. Zarówno Sevilla jak i Atletico coraz bardziej komplikują sobie wywalczenie kwalifikacji do europejskich pucharów.

Drużyna 28. kolejki Primera Division według INTERIA.PL:

Jedenastka kolejki: Wily Caballero (Malaga) - Sergio Ballesteros (Levante), Angel Dealbert (Valencia), Guilherme Siqueira (Granada) - Santi Cazorla (Malaga), Xavi (Barcelona), Joan Verdu (Espanyol), Countinho (Espanyol) - Leo Messi (Barcelona), Roberto Soldado (Valencia), Diego Costa (Rayo Vallecano)

Ławka rezerwowych: Dudu Aouate (Mallorca), Jordi Alba (Valencia), Martin Demichelis (Malaga), Chori Castro (Mallorca), Emiliano Armenteros (Rayo Vallecano), Joaquin (Malaga), Cristiano (Real Madryt)

Nagroda im. podrażnionego byka - Roberto Soldado. Snajper Valencii bramki zdobywał ostatnio bardzo rzadko, aż trzema golami rozstrzelał Athletic Bilbao. Dzięki temu Nietoperze wywiozły z Estadio San Memes, gdzie niedawno poległ Manchester United, komplet punktów. Powrót skuteczności Soldado zbiegł się z przełamaniem Fernando Torresa, któremu Soldado zamierza odebrać miejsce w składzie na Euro 2012. Kilka godzin przed spotkaniem Valencii z Bilbao napastnik Chelsea zdobył dwa gole w Pucharze Anglii, przerywając katastrofalną serię 25 godzin gry bez trafienia. Jeśli gole Torresa tak działają na Soldado, cała Walencja będzie trzymać kciuki za stabilizację formy El Nińo.

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division

Dowiedz się więcej na temat: Być człowiekiem | Primera Division | Villareal | torres

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje