Było gorąco w derbach Madrytu! Z wyniku najbardziej cieszy się Barcelona
Niezwykle dramatyczny przebieg miała końcówka derbowego starcia między Realem a Atletico Madryt. Goście, mimo gry w osłabieniu od 64. minuty, zdołali objąć prowadzenie, ale Real potwierdził, że końcówki to jego środowisko naturalne, a ich bohaterem okazał się młodziutki Alvaro Rodriguez. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1, z którego z pewnością cieszy się FC Barcelona, bo przy swoim zwycięstwie może powiększyć przewagę w tabeli nad "Królewskimi" do 10 punktów.

Atletico prezentowało się odważnie już w pierwszej połowie. Oprócz znanych doskonale po zespole Diego Simeone koncentracji i dyscypliny, pokazywał on również walory w ofensywie. Real z kolei niespecjalnie przypominał zespół, który w środku tygodnia rozbił na wyjeździe Liverpool i potwierdził, że w lidze wciąż towarzyszy mu spora zadyszka. Chociaż trzeba uczciwe przyznać, że postawę "Atleti" ułatwiało zaskakująco zachowawcze podejście rywali do tego spotkania.
La Liga. Spore emocje i remis w derbach Madrytu
Przez długi czas w meczu brakowało goli, a spotkanie na dobre rozkręciło się w momencie, kiedy "Los Colchoneros" bardzo mocno utrudnili sobie zadanie. Będąc dokładnym należałoby użyć liczby pojedynczej, bo to właśnie za sprawą indywidualnego błędu Angela Correi jego koledzy przez ponad 20 minut musieli grać w osłabieniu. Argentyńczyk w 64. minucie bardzo nieodpowiedzialnie zaatakował łokciem Antonio Rudigera i sędzia nie miał wyboru - musiał wyrzucić go z boiska.

Wydawało się, że to idealny moment dla Realu na podkręcenie tempa, ale zamiast tego na Santiago Bernabeu zapanowała konsternacja. W 78. minucie kapitalnie z rzutu wolnego dograł Antoine Griezmann, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Jose Maria Gimenez i strzałem głową nie dał szans Thibautowi Courtois.

To trafienie potwierdziło jednak kolejną prawidłowość dotyczącą DNA Realu, który już niejednokrotnie pokazywał, że najlepiej czuje się w momencie, kiedy pod presją musi gonić rywala. Najlepiej do tego w końcówce spotkania. Tak było też w sobotni wieczór, a pięć minut przed końcem remis dla "Królewskich" uratował 18-letni Alvaro Rodriguez, który zaledwie osiem minut wcześniej pojawił się na boisku.

Oczywiście piłkarze Zinedine`a Zidane`a szukali zwycięskiego gola i momentami byli tego naprawdę blisko, ostatecznie jednak Jan Oblak nie dał się pokonać. Spore emocje zakończyły się równie dużym rozczarowaniem dla Realu. Cieszyć się z takiego obrotu może z kolei FC Barcelona, bo jeśli Katalończycy pokonają Almerię, to ich przewaga w tabeli nad "Królewskimi" wzrośnie aż do 10 punktów.














