Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (36 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (29 pkt.)
  • 3 .Real Sociedad San Sebastián (29 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (28 pkt.)
  • 5 .Real Betis Balompié (27 pkt.)
  • 6 .Rayo Vallecano (24 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (23 pkt.)
  • 8 .Athletic Bilbao (20 pkt.)

Błąd sędziów. Realowi należał się rzut karny!

W czwartym środowym meczu jedenastej kolejki La Liga, Real Madryt bezbramkowo zremisował z CA Osasuną. Dzięki wpadce Sevilli, "Królewscy" pozostają na pierwszym miejscu w tabeli, jednak gdyby nie błąd sędziów, to Real Madryt mógłby wygrać to spotkanie.

Choć rzut karny nie oznacza bramki, to "Królewscy" mogą mieć pretensje do arbitrów spotkania, że nie podyktowali "jedenastki" za faul z 24. minuty meczu. Przewinienie było ewidentne, lecz sędziowie VAR milczeli i nie wezwali przed monitor Cesara Soto Grado,  aby ten naprawił swój błąd. Niestety po meczu pozostaje już tylko gdybanie, dlaczego tak się stało.

W 24. minucie będący przy zbiegu linii "piątki" z linią bramkową Vinicius Junior dograł piłkę w głębię "szesnastki". Po tym, gdy zagrał on futbolówkę, wpadł w niego Lucas Torro. Nie było to zwykłe wpadnięcie w rywala, gdyż zawodnik Osasuny nadepnął na okolice Achillesa swojego rywala i tym samym sprawił mu wiele bólu i cierpienia. Sędzia Cesara Soto Grado nie zauważył tego i pozwolił kontynuować grę.

Reklama

Real Madryt skrzywdzony przez sędziów?

Gdy w przerwie realizator pokazał powtórki, wydawało się, że sędzia zaraz podbiegnie do monitora VAR i podyktuje "jedenastkę" dla Realu Madryt. Tak się jednak nie stało i gra toczyła się dalej, a widzowie zostali z zagadką, dlaczego sędziowie nie dali karnego.

Patrząc na powtórki widzimy, że Lucas Torro w dość dynamiczny sposób depcze Achillesa swojego rywala. Okej, robi on to całkowicie przypadkowo w walce o piłkę, jednak jest on spóźniony (i to znacznie) i w efekcie po prostu fauluje swojego rywala. Biorąc pod uwagę siłę wejścia i miejsce, w którym doszło do kontaktu, możemy sklasyfikować to jako nierozważny atak, który nie zważa na bezpieczeństwo rywala i który powinien zakończyć się odgwizdaniem faulu, a dodatkowo Torro powinien obejrzeć żółtą kartkę.

Moim zdaniem jest to sytuacja czarno-biała, czyli taka w której system VAR może, a właściwie musi być użyty. Arbiter oceniając to zdarzenie z boiska popełnił błąd nie dyktując rzutu karnego i rozumiem to, bo być może tego nie widział. Co w takim razie robili VAR-owcy? Mieli świetne powtórki z tego zajścia, które idealnie obrazują co się wydarzyło, a mimo to milczeli. Niestety, ale nadal w La Liga dochodzi do niekiedy kuriozalnych decyzji sędziów. Szkoda, że ten błąd mógł  przyczynić się do ostatecznego wyniku spotkania. 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy