Reklama

Reklama

  • 1 .Real Sociedad San Sebastián (20 pkt.)
  • 2 .CA Osasuna (18 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (17 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (17 pkt.)
  • 5 .Atletico Madryt (17 pkt.)
  • 6 .Rayo Vallecano (16 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (15 pkt.)
  • 8 .Real Betis Balompié (15 pkt.)

Benzema przerywa milczenie. „To wielkie nieporozumienie”

Karim Benzema postanowił przerwać milczenie w sprawie szantażowania Mathieu Valbueny. Napastnik „Królewskich” w środę wieczorem udzieli telewizyjnego wywiadu stacji TF1. Wcześniej jednak francuski dziennik „Le Monde” opublikował pełną treść zeznań francuskiego piłkarza.

Sprawa z sekstaśmą, którą miał być szantażowany Valbuena ciągnie się od maja tego roku. W trakcie zgrupowania reprezentacja Francji piłkarz zaczął odbierać telefony od osób, które żądały zapłaty 150 tysięcy euro w zamian za nieudostępnienie filmu publicznie. Na początku listopada policja przesłuchała Benzemę, który znalazł się w gronie podejrzewanych o szantażowanie kolegi z reprezentacji. Francuz bronił się mówiąc, że nie miał złych zamiarów. - Myślę, że to wielkie nieporozumienie. Chciałem tylko pomóc Valbuenie. Sam byłem w podobnej sytuacji i chciałem go o tym uświadomić  - zapewniał sędziego Karim Benzema. 

Reklama

W sprawę z Valbueną - oprócz Benzemy wmieszany był także jego przyjaciel Karim Zenati, którego nazwisko często pojawia się w zapisie przesłuchania. Zenati pracuje w stowarzyszeniu francuskiego piłkarza i obecnie przebywa na warunkowym zwolnieniu z więzienia. To w jego towarzystwie Benzema miął się dowiedzieć o istnieniu sekstaśmy z udziałem Valbueny.

- Byłem w Madrycie. Jadłem lunch z Karimem Zenatim. Podszedł do mnie człowiek, żeby wręczyć mi gadżet od Louis Vuitton, a później powiedział mi o filmie z Valbueną - opowiadał napastnik.

Jak wynika z przedstawionych przez "Le Monde" zeznań piłkarza, ów człowiek zjadł z Benzemą i jego przyjacielem obiad. Piłkarz twierdzi, że go nie znał, ale był to znajomy Karima Zenatiego, dlatego się do nich przysiadł. 

W zeznaniach napastnik Realu przyznaje także, że rozmowa telefoniczna, w której mówi m.in. o tym, że Valbuena jest "ciotą" w jego rozumowaniu nie było obraźliwa.

- "Ciota" można powiedzieć do każdego, do przyjaciela, kolegi. Dla mnie, nowej generacji, to przyjazne określenie - tłumaczył Benzema. Warto zaznaczyć, że od 6 października telefon Francuza był na legalnym podsłuchu.

W jednej z rozmów tuż przed przesłuchaniem Benzema był bardzo podenerwowany i ustalał ze swoim rozmówcą taktykę odnośnie podawania informacji dziennikarzom.  Na przesłuchaniu twierdził, że nie był wystraszony, ale zirytowany. Nie chciał, aby jego nazwisko publicznie łączono z taką sprawą.

Na zakończenie przesłuchania Benzema dodał, że jest rozczarowany tym, jak ta sytuacja się potoczyła. - Kiedy rozmawialiśmy o tym z Karimem przez telefon śmialiśmy się, bo nie pojmowaliśmy powagi i skali tej sprawy - mówił piłkarz.

Benzema podkreślał także, że jest zły, bo chciał pomóc przyjacielowi Zenatiemu po wyjściu z więzienia, a teraz w związku ze sprawą Valbueny, on znowu może mieć problemy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje