Reklama

Reklama

  • 1 .Atletico Madryt (58 pkt.)
  • 2 .FC Barcelona (53 pkt.)
  • 3 .Real Madryt (52 pkt.)
  • 4 .Sevilla FC (48 pkt.)
  • 5 .Real Sociedad San Sebastián (41 pkt.)
  • 6 .Real Betis Balompié (39 pkt.)
  • 7 .Villarreal CF (37 pkt.)
  • 8 .Granada CF (33 pkt.)

Barcelona – Getafe 0-0 w 23. kolejce ligi hiszpańskiej

Mimo wyraźnego ożywienia po przerwie i kilku dobrych sytuacji Barcelona tylko zremisowała bezbramkowo na własnym boisku z Getafe. Katalończyli są dalej zdecydowanymi liderami ligi hiszpańskiej, choć po sobotnim zwycięstwie Atletico i Realu, ich przewaga nad rywalami stopniała o dwa punkty.

Primera Division - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Barcelona zaczęła mecz z Getafe w nietypowym zestawieniu w obronie. Trener Valverde nie tylko po raz pierwszy dał szansę od pierwszej minuty Kolumbijczykowi Yerry'emu Minie, który został ściągnięty do klubu w ostatnim okienku transferowym, ale obok niego zdecydował się na Francuza Lucasa Digne'a, nominalnego... lewego obrońcę. Wszystko przez to, że Samuel Umtiti jest zawieszony za kartki, a Thomas Vermaelen kontuzjowany.

Mimo ogromnej przewagi w posiadaniu piłki, 84 proc. na korzyść gospodarzy, w pierwszym kwadransie Katalończycy nie stworzyli sobie jeszcze żadnej klarownej sytuacji do strzelenia gola.

Później próbowali zarówno Leo Messi, który domagał się jedenastki za rzekomy faul w polu karnym, jak i Luis Suarez. Strzał Urugwajczyka, po precyzyjnym rzucie wolnym, trafił nawet do siatki, ale sędzia uznał, że napastnik Barcelony był na spalonym. Słusznie.

Swoje sytuacje mieli też goście. Ani Angel Rodriguez, ani Gaku Shibasaki nie byli jednak w stanie pokonać Ter Stegena. Dlatego na przerwę obie drużyny zeszły bez straty gola.

W grze gospodarzy brakowało płynności oraz elementu zaskoczenia, który pozwoliłby rozmontować solidną obronę Getafe. Oznacza to, że - podobnie jak w czterech poprzednich meczach - Barcelona nie potrafiła zaskoczyć przeciwnika w pierwszej połowie.

Kolumbijczyk Mina nie może zaliczyć tego debiutu w podstawowym składzie do udanych. Jego nerwowa gra do przerwy spowodowała, że kibice na Camp Nou czuli nieraz dreszczyk emocji. Sporo do życzenia pozostawiał też występ innego nowego zawodnika. Philippe Coutinho długo i mało skutecznie szukał najlepszego dla siebie miejsca na boisku. Bramkarzowi Getafe zagroził dopiero w 51. minucie, ale jego strzał zza pola karnego (pierwszy celny w wykonaniu Barcelony) był zbyt słaby.

Z czasem Brazylijczyk wyraźnie się przebudził, podobnie jak cały zespół lidera hiszpańskiej ekstraklasy. Kolejne uderzenie Coutinho obronił Guaita, znakomicie spisujący się w bramce gości. Po drugiej stronie Camp Nou na chwilę zamarło, gdy Shibasaki próbował przelobować Ter Stegena, ale bezskutecznie.

Po godzinie gry na boisku pojawili Andres Iniesta (zmienił Coutinho) i Ousmane Dembele. Młody Francuz wrócił tym samym po kolejnej kontuzji, witany entuzjastycznie przez kibiców.

Gdy do wejścia na plac gry przygotowywał się doświadczony gracz Getafe Mathieu Flamini (wcześniej m.in. Arsenal i Milan), jeszcze jedną okazję miała Barcelona. Mina wyskoczył najwyższej do dośrodkowania, ale piłka minimalnie przeszła obok prawego słupka.

Wejście Paulinho na ostatnie 10 minut meczu niewiele zmieniło, bo po raz kolejny znakomicie spisywał się bramkarz Getafe. To dopiero drugi mecz w tym roku (po spotkaniu pucharowym z Espanyolem), gdy Barcelona nie zdołała strzelić ani jednej bramki. Ten remis oznacza, że przewaga nad drugim w tabeli Atletico zmniejszyła się do siedmiu punktów.

Barcelona - Getafe 0-0

Zobacz raport meczowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje