Reklama

Reklama

Atletico Madryt. Jak Simeone zbudował potęgę

Atletico Madryt jak równy z równym rywalizuje z Barceloną i Realem o prymat w Hiszpanii. Największy wkład w sukces „Los Colchoneros” ma oczywiście Diego Simeone, ale wszystko zaczęło się jeszcze wtedy, kiedy „Cholo” był piłkarzem. Dziś o godz. 16 na Santiago Bernabeu chłopcy Simeone stoczą bój z Realem o 2. miejsce w lidze.

Zobacz szczegóły z Primera Division!

W 2000 roku, na zakończenie złotej dekady XX wieku, w której Atletico sięgnęło między innymi po dublet, "Los Rojiblancos" zajęli 19. miejsce w tabeli Primera Division i musieli opuścić szeregi hiszpańskiej elity. W kadrze nie brakowało klasowych piłkarzy,  o sile zespołu świadczyli między innymi: bramkarz Francisco Molina, pomocnicy Ruben Baraja i Juan Carlos Valeron, czy napastnik Jimmy Floyd Hasselbaink, a mimo to ligowego bytu pod wodzą Fernando Zambrano nie udało się uratować.

Reklama

Legendarny prezydent Jesus Gil zdecydował się na kadrową rewolucję. Latem 2000 roku klub opuściło czternastu zawodników, na czele z Moliną, Barają, Valeronem i Hasselbainkiem. Pomóc w powrocie do elity miał hiszpański zaciąg z Salve Ballestą, Sergio Sanchez i Ivanem Amayą na czele oraz Argentyńczyk Juan Gomez, Bośniak Mirsad Hibić i doświadczony Francuz Jean Hernandez.

Pierwsza runda na zapleczu Primera Division nie zwiastowała rychłego powrotu do ekstraklasy. Atletico wygrało zaledwie siedem z 21 meczów i perspektywa gry w Segunda Division zdawała się dużo dłuższa niż pierwotnie zakładano. Jesus Gil zareagował w najbardziej charakterystyczny dla siebie sposób, zwalniając trenera i powierzając obowiązki szkoleniowe Garcii Cantarero.

Zimą do zespołu dołączyli wyłącznie obcokrajowcy - Portugalczyk Dani, Argentyńczyk Daniel Fagiani oraz Szwajcar Raphael Wicky. Efekt przyszedł natychmiast, "Los Colchoneros" wygrali 14 meczów, przegrywając zaledwie trzy i uplasowali się na czwartej pozycji w tabeli, zajmując pierwsze niepremiowane awansem miejsce. W końcówce sezonu, pierwsze spotkania w zespole zaczął rozgrywać Fernando Torres.

Aragones na ratunek

Gil po raz kolejny zmienił trenera, powierzając powrót do Primera Division klubowej legendzie, późniejszemu selekcjonerowi reprezentacji Hiszpanii - Luisowi Aragonesowi. Na prośbę trenera, kadrę uszczuplono o zagranicznych zawodników, w ich miejsce sprowadzając Hiszpanów oraz dwóch zawodników mówiących po hiszpańsku - Argentyńczyka Germana Burgosa i Urugwajczyka Diego Alonso.

Atletico wygrało 23 spośród 42 meczów i zapewniło sobie awans do Primera Division z pierwszego miejsca w tabeli już na kilka kolejek przed końcem. Wiodącą rolę w drużynie odgrywał 18-letni Fernando Torres, który zagrał w 36 spotkaniach i strzelił sześć bramek.

Wzmocniona przez kilku doświadczonych zawodników - między innymi: Sergiego Barjuana, Demetrio Albertiniego i Emersona drużyna ruszyła na podbój Primera Division. 11. miejsce zawiodło oczekiwania i nowy prezydent klubu - Enrique Cerezo zdecydował się na zmianę na stanowisku trenera, które powierzono Gregoriowi Manzanowi.  Do drużyny, po przygodach w Serie A, powrócił uwielbiany przez kibiców "Los Rojiblancos" Diego Simeone.

Zespół poprawił się nieco i zajął siódme miejsce w tabeli, ale Manzano i tak podziękowano. W lipcu 2004 roku swoją szansę otrzymał Cesar Ferrando. Jego rządy w szatni Atletico przywróciły łatkę przeciętnej drużyny, która zajęła jedenaste miejsce w ligowej klasyfikacji.  

Latem 2005 roku poczyniono poważne transfery. Kontrakty na Estadio Vicente Calderon podpisali między innymi: Martin Petrow, Mateja Keżman, Gabi oraz Maxi Rodriguez. Nowym trenerem został osławiony sukcesami we własnym kraju Argentyńczyk Carlos Bianchi, którego na półmetku sezonu nie było już w klubie. Z Jose Murcią za sterami, Atletico uratowało się przed spadkiem i zajęło dziesiąte miejsce w lidze.


Atletico wraca do Ligi Mistrzów

Letnie okienko transferowe w 2006 roku ponownie przyniosło spory ruch w czerwono-niebieskiej części Madrytu. Na przeprowadzkę na stadion Atletico zdecydowali wtedy Sergio Aguero, Costinha, Maniche czy Ivan De las Cuevas oraz mistrz Europy Georgios Seitaridis. Twardo postawiono również na znanego w Hiszpanii meksykańskiego trenera Javiera Aguirre. 

"Los Rojiblancos" zajęli najwyższe, od powrotu do Primera Division, miejsce w tabeli - siódme, a Aguirre nie stracił pracy. W Madrycie nareszcie pozwolono budować zespół jednemu człowiekowi. Nie udało się, co prawda zatrzymać w drużynie Fernando Torresa, który ze łzami w oczach, zdecydował się na przeprowadzkę na Anfield Road, ale na Estadio Vicente Calderon zameldowali się godni następcy - Diego Forlan, Simao Sabrossa oraz Jose Antonio Reyes. O równowagę między defensywą, a atakiem zadbać miał podebrany z Barcelony Włoch brazylijskiego pochodzenia - Thiago Motta.

Atletico zajęło czwarte miejsce w tabeli i dotarło do ćwierćfinału Pucharu Króla. Za takimi sukcesami w Madrycie tęskniono od połowy lat 90. ubiegłego stulecia. Aguirre był noszony na rękach, ale następnie padł ofiarą swoich sukcesów.

Sezon 2008/2009 był pierwszym, w XXI wieku,  którym "Los Colchoneros" zagrali w Lidze Mistrzów. Udało się dotrzeć do 1/8 finału, ale zanim rozegrano dwumecz, meksykański trener pożegnał się z posadą. Aguirre zastąpił Abel Resino, a Atletico ponownie zameldowało się na czwartym miejscu w tabeli. Diego Forlan zdobył przy okazji tytuł króla strzelców Primera Division.

Resino pogoniono już na początku kolejnego sezonu i zatrudniono Quique Sancheza Floresa. Zaniedbanej przez byłego trenera fazy grupowej Ligi Mistrzów nie udało się już uratować i zespół relegowano do świeżo utworzonej Ligi Europejskiej. Sanchez Flores nie miał szczęścia w lidze (Atletico skończyło sezon na dziewiątej pozycji), ale dotarł do finału Copa del Rey, dokładając triumf w Europa League. Pozwolił on "Atleti" grać w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Pod jego wodzą w ekipie z Estadio Vicente Calderon pierwszoplanową rolę zaczął odgrywać David de Gea.    

Pierwsze fundamenty dla "Cholo"

Letnimi transferami z 2010 roku, Flores zbudował podwaliny dla przyszłych, jeszcze większych sukcesów Atletico na arenie krajowej i międzynarodowej. Zespół zasilili wtedy między innymi Diego Costa, Filipe Luis, Diego Godin oraz Mario Suarez.

Sezon zaczął się wspaniale, od zwycięstwa w Superpucharze Europy, ale potem było już tylko gorzej. Drużyna odpadła z Ligi Europejskiej po fazie grupowej, dotarła jedynie do ćwierćfinału Pucharu Króla i zajęła siódme miejsce w rozgrywkach La Liga. Jedynym pozytywem w trakcie sezonu był kolejny transfer, na mocy którego na Estadio Vicente Calderon zameldował się Juanfran. Jeszcze przed końcem sezonu Quique Sanchez Flores ogłosił, że w lecie 2011 roku rozstanie się z Madrytem.

Miejsce na ławce trenerskiej po raz drugi w historii klubu zajął Gregorio Manzano, którego na dzień dobry opuściły największe gwiazdy zespołu. Do Premier League trafili Sergio Aguero i David De Gea, a Diego Forlan obrał kierunek włoski. Drużynę zasili natomiast nie gorsi, jak się potem okazało piłkarze - Thibaut Courtois, Radamel Falcao, Arda Turan oraz Adrian Lopez.

Simeone wraca do domu

Manzano nie potrafił jednak dobrze poukładać Atletico i poległ już w 1/16 finału Pucharu Króla. Po przegranym dwumeczu z Albacete Balompie, prezydent Cerezo podjął decyzję o roszadzie na trenerskiej ławce i powierzył drużynę Diego Simeone. Argentyńczyk zawitał na Estadio Vicente Calderon po raz trzeci w swoim życiu, w latach 1994-1997 oraz 2003-2005 był piłkarzem "Los Colchoneros".

Dalsza część tej historii jest doskonale znana. "Cholo" już w pierwszym sezonie pracy wygrał Ligę Europejską, a w drugim po raz pierwszy w XXI wieku wprowadził "Los Rojiblancos" na podium Primera Division, dokładając Superpuchar Europy i Copa del Rey. W sezonie 2013/2014 zdobył pierwsze od osiemnastu lat mistrzostwo Hiszpanii i dotarł do finału Ligi Mistrzów. Przed rokiem natomiast Argentyńczyk ponownie doprowadził drużynę do trzeciego miejsca w lidze hiszpańskiej oraz ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Na liderów, w poszczególnych fazach swojej pracy na Estadio Vicente Calderon, wykreował między innymi Diego Costę, Antoine Griezmanna, Ardę Turana czy Diego Godina.

Kariera Simeone w Madrycie wciąż trwa i "Cholo" ma olbrzymi wpływ na to, jak będzie wyglądał kolejny rozdział jego niezwykłej historii. W obecnym sezonie Atletico wciąż ma szansę na tytuł mistrzowski w kraju oraz zwycięstwo w Lidze Mistrzów, którego Argentyńczyk  nie doświadczył nigdy, nawet jako piłkarz.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL