Reklama

Reklama

  • 1 .Real Sociedad San Sebastián (24 pkt.)
  • 2 .Atletico Madryt (23 pkt.)
  • 3 .Villarreal CF (20 pkt.)
  • 4 .Real Madryt (17 pkt.)
  • 5 .Sevilla FC (16 pkt.)
  • 6 .Cádiz CF (15 pkt.)
  • 7 .FC Barcelona (14 pkt.)
  • 8 .Granada CF (14 pkt.)

Atletico Madryt - FC Barcelona 1-2

Piłkarze Barcelony wygrali na wyjeździe z Atletico Madryt 2-1 (0-0) w meczu 35. kolejki Primera Division. W 70. minucie z powodu kontuzji boisko musiał opuścić Lionel Messi.

Piłkarze Barcelony już przed meczem z Atletico Madryt byli już pewni zdobycia mistrzostwa Hiszpanii. Postarał się o to Real Madryt. "Królewscy" w sobotę zremisowali z Espanyolem Barcelona 1-1, a ten wynik oznaczał, że z tytułu może się już cieszyć "Duma Katalonii".

Na Vicente Calderon zawodnicy Atletico utworzyli szpaler oddając w ten sposób szacunek dla nowego mistrza.

Mecz nie miał zbyt wielkiej stawki i widać to było zwłaszcza w pierwszej połowie, która była mało ciekawym widowiskiem. Dopiero tuż przed przerwą Barcelona podkręciła tempo. W 42. minucie Cristian Tello wyłożył piłkę do Lionela Messiego, a ten strzelił wysoko nad bramką. Tak nieudane uderzenie w wykonaniu snajpera Barcelona to niezwykła rzadkość.

W doliczonym czasie gry pierwszej części przed szansą stanął Tello. Jednak jego strzał z lewej strony pola karnego był minimalnie niecelny.

Po zmianie stron widowisko już było trochę lepsze, a to głównie za sprawą gospodarzy, którzy w 52. minucie strzelili gola. Niefrasobliwość obrońców Barcelony wykorzystał najlepszy strzelec Atletico Radamel Falcao. To był 28. gol Kolumbijczyka w tym sezonie Primera Division.

Niespełna dziesięć minut później gospodarze przeprowadzili składną akcję. Falcao znakomicie podał do Ardy Turana, który jednak kompletnie się pogubił i szansa została zmarnowana.

Od 70. minuty na boisku nie było Messiego. Argentyńczyk zszedł z murawy z powodu kontuzji, a że już wcześniej limit zmian wykorzystał Vilanova, to goście zmuszeni byli grać w dziesięciu. "Leo poczuł ból w tym samym miejscu, co ostatnio i nie chciał ryzykować poważniejszego urazu. W poniedziałek przejdzie dokładne badania i wtedy będziemy wiedzieć, czy musi odpocząć kilka dni, czy tygodni" - poinformował na konferencji prasowej Vilanova.

Nie przeszkodziło to Barcelonie w zdobywaniu goli. W 72. minucie do wyrównania doprowadził Alexis Sanchez. Drugi gol dla Katalończyków padł w kuriozalnych okolicznościach. Z 10 metrów strzelał David Villa. Piłka nie leciała nawet w światło bramki, ale trafiła w Gabiego, który nie zdążył się uchylić i wpadła do siatki.

Reklama

W poniedziałek ulicami stolicy Katalonii przejedzie parada mistrzów, ale kibice odzyskanie tytułu zaczęli świętować już w nocy z soboty na niedzielę. Wtedy około 1500 osób w centrum miasta celebrowało sukces.

"Za nami rok ciężkiej pracy uwieńczony sukcesem" - napisał na Twitterze Messi po remisie Espanyolu z Realem, a Andres Iniesta dodał, że nie mógł sobie wymarzyć lepszego prezentu na 29. urodziny, które obchodził właśnie w sobotę.

Argentyńczyk ze 107 goli swojej drużyny uzyskał 43. W 13 spotkaniach dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, raz zdobył trzy gole, a raz nawet czterokrotnie pokonał bramkarzy rywali. "To jego tytuł" - napisała w niedzielę gazeta "El Periodico".

Do końca sezonu pozostały trzy kolejki. Barcelona może wciąż wyrównać rekord "Królewskich", którzy przed rokiem zakończyli rozgrywki z dorobkiem 100 pkt.

Wyniki, terminarz i tabela Primera Division

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje