Reklama

Reklama

  • 1 .Real Madryt (17 pkt.)
  • 2 .Real Sociedad San Sebastián (16 pkt.)
  • 3 .Sevilla FC (14 pkt.)
  • 4 .Atletico Madryt (14 pkt.)
  • 5 .Rayo Vallecano (13 pkt.)
  • 6 .FC Barcelona (12 pkt.)
  • 7 .Real Betis Balompié (12 pkt.)
  • 8 .Valencia Club de Futbol (11 pkt.)

Athletic Bilbao - FC Barcelona. Piłkarsko-polityczne starcie

Trudno w Hiszpanii o regiony autonomiczne, które bardziej manifestują swoją niezależność i zapędy separatystyczne niż Katalonia i Kraj Basków. Mieszkańcy obu regionów to również kibice - Barcelony i Athleticu, które w niedzielę spotkają się w drugiej kolejce Primera Division. Pokaz piłki na najwyższym poziomie połączy się z manifestacją polityczną Basków i Katalończyków. Transmisja meczu w stacji Eleven (niedziela, godz. 20:30).

Primera Division - sprawdź terminarz, wyniki oraz tabelę!

Po pierwszych spotkaniach nowego sezonu, zadowolona może być jedynie Barcelona. "Duma Katalonii" rozbiła Betis Sewilla 6-2, podczas gdy Athletic przegrał ze Sportingiem Gijon. Pozycja w tabeli nie będzie miała jednak żadnego znaczenia w niedzielę. Dla kibiców obu zespołów spotkanie bezpośrednie jest równie ważne jak derby.

Fani Barcelony i Athletiku na każdym kroku propagują swoje niepodległościowe aspiracje. Nie inaczej jest w meczach, kiedy spotykają się ze sobą. Niekiedy wówczas nawet mocniej niż zwykle. W sezonie 2014/2015, drugim kompletem strojów Barcelony były koszulki żółto-czerwone - w barwach senyery, czyli katalońskiej flagi. Ich debiut miał miejsce... w spotkaniu z Athletikiem. Co więcej, "Blaugrana" po raz pierwszy w historii zagrała wtedy na Camp Nou w takim zestawieniu kolorystycznym.

Reklama

Goście z Kraju Basków nie pozostali dłużni - wystąpili w strojach o kolorach ikurriny (zielono-biało-czerwonych), czyli baskijskiej flagi.

Manifestacje regionalne na Camp Nou i San Mames Barria to praktycznie codzienność. Kibice Barcelony co mecz, w 17 minucie i 14 sekundzie skandują "independencia" czyli niepodległość. Czas nawiązuje do roku 1714, kiedy Katalonię podbiły wojska Burbonów (hiszpańskiej dynastii królewskiej).

Baskowie natomiast opierają swój zespół jedynie o zawodników z baskijskim rodowodem - w myśl motta "Con cantera y aficion, no hace falta importacion", które można tłumaczyć jako "Z wychowankami i lokalnym wsparciem, nie potrzeba obcych".

Prasa w obu regionach od lat zapowiada pojedynki Barcelony z Athletikiem jako zderzenie dwóch wielkich tradycji i filozofii szkolenia młodzieży. Odważniejsi nazywają je nawet "klasykiem", nawiązując w ten sposób do spotkań o ciężarze gatunkowym zbliżonym do słynnego "El Clasico" czyli pojedynku Real - Barcelona. Z dwójką gigantów, Athletic łączy jeszcze fakt, że żaden z nich nigdy nie spadł z Primera Division.

Mecze te są zazwyczaj zacięte i wyrównane, chociaż w ostatnich latach mieliśmy kilka wyjątków, w których Barcelona aplikowała rywalom po pięć bramek lub sześć bramek (ostatni mecz ligowy na Camp Nou). Athletic potrafił się jednak "odgryźć" rywalom - tak, jak na początku zeszłego sezonu, kiedy po fantastycznym rewanżu i wygranej 4-0, kosztem Katalończyków zdobył Superpuchar Hiszpanii.

Katalońskie-baskijskie potyczki to również uczta z uwagi na bramki. Od 1996 roku nie było ligowego starcia Barcelony z Athletikiem, które zakończyłoby się bezbramkowym remisem.

Spotkanie Athletic Bilbao - FC Barcelona odbędzie się w niedzielę, o godzinie 20.15. Mecz poprowadzi Mateu Lahoz z Walencji.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje