Reklama

Reklama

Antoine Griezmann ma kłopoty w Barcelonie. Siostra pomoże?

Francuski napastnik Barcelony Antoine Griezmann coraz mocniej odczuwa pozycję rezerwowego. W przyszłym tygodniu z kierownictwem klubu ma się spotkać siostra piłkarza. Jest jego agentką.

We wtorkowym meczu z Atletico Madryt, który zakończył się remisem 2-2, Francuz wszedł na boisko dopiero w 90. minucie. Zagrał trzy minuty. W sześciu rozegranych po wznowieniu rozgrywek hiszpańskiej ligi spotkaniach mistrz świata zagrał w trzech spotkaniach w wyjściowym składzie i tylko w jednym w pełnym wymiarze czasowym. W żadnym nie strzelił gola, nie miał asysty. W tym czasie Barcelona gra tak samo przeciętnie z Griezmannem, jak i bez niego. W tabeli traci punkt (mając jeden mecz więcej) do Realu Madryt.

Reklama

Sprawa dotyczy aktualnego mistrza świata, jednego z najwybitniejszych napastników ostatniej dekady w La Liga, piłkarza, który kosztował w ubiegłym roku "Barcę" 120 milionów euro. Jest więc problem i pytanie - dlaczego Griezmann nie gra?

- Nie zamierzam go przeprosić. Musiałem podjąć taką decyzję. Myślę, że zrozumie tę decyzję, bo jest wielkim piłkarzem, profesjonalistą i wielkim człowiekiem - tłumaczył po meczu z Atletico trener Barcelony Quique Setin. Zapowiedział rozmowę z piłkarzem w cztery oczy. - Brak mi słów - tak skomentował brak Griezmanna w wyjściowym składzie Katalończyków, jego były szkoleniowiec, Diego Simeone z Atletico.

Sam piłkarz i jego otoczenie jest mocno zdenerwowane. "Aby móc porozmawiać, musisz mieć władzę. Ale tak nie jest. Jesteś tylko pasażerem" napisał na profilu społecznościowym Alain Griezmann, ojciec napastnika. Piłkarz natychmiast, kiedy dowiedział się o tym wpisie, kazał mu go usunąć. W Internecie jednak nic nie ginie. Siostra Griezmanna Maud, która pełni zarazem rolę jego agentki, umówiła już spotkanie z władzami Barcelony. Według "L'Equipe" i "Le Parisien" ma dojść do niego we wtorek i będzie dotyczyć przyszłość aktualnego mistrza świata.

Barcelona na każdym kroku podkreśla, że nie doszło do kryzysu w relacjach między Francuzem i klubem i nadal liczy na swojego napastnika. Guillermo Amor, odpowiedzialny za relacje instytucjonalne i sportowe w FC Barcelona, broni decyzji trenera. - Wszyscy piłkarze chcą grać jak najczęściej. Ale to jest Barca, drużyna o wysokiej jakości i tu się gra, albo nie gra. To jasne, że nigdy nie można rozluźnić się. Zawsze trzeba czekać na swoją szansę - powiedział były reprezentant Hiszpanii.

W Hiszpanii, ale też we Francji, dzienniki doszukują się drugiego dna. Jeden z działaczy zdradził, że Setien nie mógłby sobie pozwolić, aby w ten sposób potraktować Luisa Suareza. Urugwajczyk ma mocniejszą pozycję w szatni i wysłanie go na ławkę rezerwowych miałoby poważniejsze konsekwencje. To pewnie dlatego szkoleniowiec Katalończyków powiedział, że "byłoby trudne pozwolić mu (Griezmannowi) na grę bez ryzyka destabilizacji zespołu". Niektóre hiszpańskie media sugerują, że Francuz ma złe relacje z Leo Messim. Z drugiej strony Griezmann został zaproszony na niedawne przyjęcie urodzinowe Argentyńczyka, a żony obu piłkarzy bardzo się lubią. Taka hipoteza wygląda na nieprawdziwą.

Niezależnie od tego, jaka jest prawda, pojawiły się już spekulacje, że Griezmann myśli o transferze. Umowa z Barceloną jest ważna do czerwca 2024 roku. Pandemia koronawirusa wstrzymała ruch transferowy na tym poziomie. Dziś raczej nie znajdzie się klub, który zapłaciłby co najmniej 100 milionów euro. Jeszcze przed przyjściem do Barcelony 29-letnim piłkarzem interesował się Manchester United, ale Francuz nie chciał wyjeżdżać z Hiszpanii.

Do końca La Liga zostało do rozegrania jeszcze pięć meczów. Barcelona gra nadal w Lidze Mistrzów. Możliwe, że Griezmann znajdzie jeszcze swój czas, a obecna kryzysowa sytuacja szybko pójdzie w zapomnienie.

Olgierd Kwiatkowski  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL