Reklama

Reklama

Wenger: Nie możesz grać dla Arsenalu i się poddać

- To był chyba jeden z największych powrotów w mojej karierze - przyznał Arsene Wenger, menedżer Arsenalu. "Kanonierzy" przegrywali w Pucharze Ligi z Reading FC już 0-4, ale zwyciężyli po dogrywce 7-5.

Nie można się więc dziwić zadowoleniu francuskiego szkoleniowca. - Przebyliśmy drogę od katastrofy do uratowania resztek dumy. Nie możesz grać dla Arsenalu i się poddać. W naszej grze zawsze można zauważyć nowe rzeczy, dlatego nie jest nudna - stwierdził Wenger.

"Kanonierzy" po 37 minutach przegrywali już 0-4. Jeszcze przed przerwą gola strzelił Theo Walcott i w drugiej połowie piłkarze z Londynu do końca walczyli, aby doprowadzić przynajmniej do remisu.

- Było już 0-4, a mogliśmy stracić jeszcze jednego lub dwa gole. Wracaliśmy do gry, ale w 89. minucie wciąż było tylko 2-4. Potem jednak stał się cud. Było wiele punktów zwrotnych. Bardzo istotne było zdobycie bramki jeszcze przed przerwą. To mój pierwszy rezultat 7-5. Wygląda jak wynik tenisowy - - mówił Wenger.

Reklama

W 89. minucie do siatki Reading trafił Laurent Koscielny, który zaliczył "samobója" w pierwszej połowie, a w doliczonym czasie "Kanonierów" uratował Walcott.

W dogrywce dwie bramki zdobył Marouane Chamakh, jedną dodał Walcott, a gospodarze odpowiedzieli tylko golem Pawła Pogrebniaka.

- Reading miało fantastyczną pierwszą połowę. Wiem, jak to jest stracić przewagę 4-0, bo przeżyłem taką sytuację w spotkaniu z Newcastle United. Cały czas jednak wierzyłem, że uda nam się odrobić straty. Trudno to wytłumaczyć - powiedział Wenger.

- To chyba jeden z największych powrotów w mojej karierze. Puchar Ligi nie jest moim priorytetem, ale gdybyśmy odpadli z niego w taki sposób, jak mogliśmy, to nie byłby dla mnie wieczór, o którym chciałbym pamiętać - dodał Francuz.

Angielskie media zgodnie zachwycają się nad wtorkowym meczem Pucharu Ligi.

"Być może Puchar Ligi nie jest dla Arsenalu priorytetem, ale zachowanie godności na pewno tak. Po upokarzających 37 minutach piłkarze Arsene'a Wengera zdołali odmienić noc hańby w noc chwały" - podkreśla "The Guardian".

Jak bardzo niespotykany przebieg miało to spotkanie doskonale świadczą statystyki przytoczone przez "The Sun". Reading to pierwszy klub w historii tych rozgrywek, który uległ mimo zdobycia pięciu goli. Dwanaście bramek w pucharowym spotkaniu kibice po raz ostatni oglądali w 1996 roku (Hull - Whitby 8-4), a ostatnim zespołem w lidze angielskiej, który przegrał 5-7 było... Reading w 1982 roku (z Doncaster).

Zobacz zestaw par 1/8 finału Pucharu Ligi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL